Strona g堯wna > Wspomnienia > Rozdzia VIII

Wac豉w Mauberg

 

SAGA ZWYKΒJ RODZINY

 

WSPOMNIENIA

nie zawsze sielskie i apolityczne

 

 

 

 

Rozdzia VIII

 

NIEPODLEGΜ

 

 

W

listopadzie 1989 r. upad Mur Berli雟ki, od sierpnia 1961 r. oddzielaj鉍y Berlin Zachodniod Berlina Wschodniego, a w styczniu 1990 roku rozwi頊a豉 si PZPR Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, na述ywaj鉍a si dot鉅 dumnie, cho samozwa鎍zo przewodni si章 narodu. Nar鏚 odetchn像 z ulg na wiadomo o utraceniu swego dotychczasowego przewodnika.

Odrodzona po p馧 wieku zniewolenia niepodleg豉 Rzeczpospolita Polskazacz窸a stawia swe pierwsze chwiejne kroki w rodzinie wolnych narod闚 wiata. Sejm, mimo 瞠 kontraktowy i w 65% jeszcze komunistyczny, przywr鏂i dzie 3 maja, rocznic uchwalenia Konstytucji w 1791 r. jako polskie wi皻o narodowe. wi皻o to zosta這 zniesione przez PRL, a niemia貫 pr鏏y jego obchod闚 organizowane przez rodowiska opozycyjne by造 przez milicj bezlitonie dotychczas t瘼ione.

W majowych wyborach samorz鉅owych kandydaci KOS odnieli w Gliwicachdu篡 sukces: zdobyli 43 mandaty w 50-cio osobowej Radzie Miejskiej. Radnymi zosta這 wielu dzia豉czy solidarnociowych, mych dawnych znajomych i przyjaci馧, wr鏚 nich Zbigniew Pa鎍zykoraz by豉 prokurator z Opola, Ewa Bojarska. Mimo 瞠 oczywistym kandydatem na prezydenta miasta wydawa si Pa鎍zyk, nowa Rada wybra豉 na to stanowisko Andrzeja Ga豉瞠wskiego.

Kandydowa貫m na stanowisko przewodnicz鉍ego Rady Miasta i zosta貫m wybrany. W ten spos鏏 sta貫m si pierwszym solidarnociowym, niekomunistycznym przewodnicz鉍ym Rady Miejskiej w post PRL-owskiej historii gminy Gliwicei rozpocz窸a si moja praca w samorz鉅zie. By豉 ona w jakim sensie kontynuacj s逝瘺y mego dziadka Wac豉wa, naczelnika gruzi雟kiego powiatu Kutaisiprzed 75-ciu laty. Nawet i miasta te by造 podobnej wielkoci w 1991 roku Kutaisi liczy這 238 tysi璚y mieszka鎍闚, a Gliwice w闚czas oko這 210 tysi璚y. Na mych zast瘼c闚 zaproponowa貫m Janusza Witkowickiegoz biura projekt闚 Prosynchem i Tadeusza Grabowieckiegoz gliwickiej Politechniki. Rada zatwierdzi豉 moje propozycje i zostali oni wybrani wiceprzewodnicz鉍ymi.

Zapami皻a貫m dobrze nauki, jakich swego czasu udziela mi Generalny Projektant PolicZenon Kacugao tym, 瞠 praca w zespole wymaga, aby szef mia bezwzgl璠ne zaufanie do swoich wsp馧pracownik闚. W tym celu musi wiedzie o nich wszystko (lub prawie wszystko). Urz璠owanie swe w Biurze Rady Miejskiej zacz像em wi璚 od udania si do Dzia逝 Personalnego. Z zaskoczenia za蕨da貫m od kierowniczki wydania akt personalnych wszystkich urz璠niczek, kt鏎ych sta貫m si szefem i wnikliwie je przestudiowa貫m od deski do deski. Ten niekonwencjonalny krok, o kt鏎ym wiadomo roznios豉 si po Urz璠zie, przyni鏀 mi w rezultacie ich oddanie i szacunek. Pracownice Biura Rady odkry造 w ten spos鏏, 瞠 ich nowego szefa sta na r騜ne niekonwencjonalne posuni璚ia.

 

Legitymacja Nr 1

Przewodnicz鉍ego Rady Miejskiej w Gliwicach

Zacz窸a si teraz pasjonuj鉍a nauka zupe軟ie nieznanej mi dotychczas dziedziny dzia豉lnoci, nieznanych problem闚 i nieznanych zachowa wymagaj鉍ych stosowania trudnej sztuki dyplomacji. Pociech stanowi fakt, 瞠 nie by貫m jedynym nowicjuszem w tej materii uczylimy si wszyscy. Niestety niemal natychmiast po wyborach wr鏚 grupy prawicowych radnych miejskich zacz窸y rysowa si r騜nice i podzia造. Doprowadzi mia造 one w przysz這ci do rozdrobnienia i utraty wi瘯szoci. Ujawnia si te zacz窸y r騜ne trudne do okie透nania indywidualnoci, wybuja貫 ambicje, nieposkromione charaktery i wichrzycielskie natury. Lansowano pogl鉅, 瞠 naszym pos豉nnictwem jest absolutna negacja wszystkiego, co by這 w PRL-u. Wyobra瘸no sobie naiwnie i nieodpowiedzialnie, 瞠 naprawa Rzeczypospolitej jest niezwykle prosta: wystarczy z niej usun寞 wszystko, co ma zwi頊ek z PRL-em. Dla tego rodzaju mentalnoci, postaw i zachowa wynaleziono potem doskona貫 okrelenie oszo這m, czyli cz這wiek nie w pe軟i wiadomy tego co m闚i i robi, lepo oszo這miony (nie bardzo zreszt wiadomo, czym: wolnoci? demokracj? pasj niszczenia? Solidarnoci?).

Z tymi nader licznymi niestety Solidarnociowymi oszo這mami, rozdaj鉍ymi bezmylnie i bezsensownie ciosy na olep dooko豉 oraz ich wybrykami coraz bardziej zaczyna貫m si wewn皻rznie nie zgadza. Stawia這 mnie to coraz czciej w sytuacji trudnych wybor闚 pomi璠zy zdrowym rozs鉅kiem a solidarnoci ze swymi.

Na razie wzi瘭imy si jednak zgodnie i z zapa貫m do stanowienia lokalnych praw. Mia造 one na celu wspomaganie uruchamiania wszelkiego rodzaju oddolnych inicjatyw obywatelskich oraz usuwanie ogranicze i monopoli otrzymanych w spadku po poprzednim ustroju. Zabralimy si tak瞠 za ochron rodowiska i likwidacj tych zak豉d闚 przemys這wych, kt鏎e dot鉅 od lat niefrasobliwie i bezkarnie zatruwa造 nam gliwickie powietrze, kt鏎ym oddychalimy.

Zn闚 zacz窸y si odwiedziny r騜nych obywateli miasta. Wiele os鏏 przychodzi這, by podzieli si ze mn plotkami o blinich. W ich zamyle powinienem bym by wyci鉚n寞 z nich r騜ne korzystne dla opowiadaj鉍ych, a niekorzystne dla owych blinich wnioski. Inne osoby odczuwa造 przepot篹n potrzeb by szczeg馧owo zrelacjonowa mi sw鎩 篡ciorys. Wszystkie te odwiedzaj鉍e mnie osoby spotyka niestety zaw鏚. Nie posiada貫m cech dobrego powiernika, takiego kt鏎y nie tylko wys逝chuje potakuj鉍 ze zrozumieniem, ale tak瞠 zapami皻uje, a potem us造szane rewelacje potrafi ewentualnie zdyskontowa dla swej korzyci. Plotki 章cznie z personaliami bohater闚 opowieci zapomina貫m niemal natychmiast po ich wys逝chaniu, a powierzane mi jako dow鏚 najwy窺zego zaufania przeciekawe 篡ciorysy odwiedzaj鉍ych tak dalece mnie nudzi造, 瞠 z trudem powstrzymywa貫m si od nieuprzejmego odruchu ziewania.

Przychodzi造 tak瞠 osoby, kt鏎e w ten czy inny spos鏏 zosta造 pokrzywdzone przez uprzedni re磨m i obecnie usi這wa造 znale sprawiedliwo. Tym w miar mo磧iwoci stara貫m si pom鏂. Byli tak瞠 entuzjaci, kt鏎zy przychodzili do mnie aby podzieli si swymi przemyleniami lub pomys豉mi, kt鏎ych nie mogli zrealizowa w poprzednich warunkach.

M鎩 znajomy jeszcze z pracy w Biprokwasie, artysta-fotografik Jerzy Lewczy雟kiprzyszed z ciekaw propozycj reaktywowania pisania Kroniki Miejskiej oraz tworzenia fotograficznej dokumentacji miasta. Prace takie prowadzone by造 systematycznie przez Niemc闚 i jeszcze przez kr鏒ki czas po wojnie. Potem zosta造 zarzucone. Lewczy雟kitwierdzi nie bez racji, 瞠 Gliwicezaczn si teraz zapewne tak szybko przeobra瘸, 瞠 w nied逝gim czasie stan si nie do poznania. Obecny wygl鉅 miasta i proces transformacji nale篡 wi璚 dokumentowa. Jego pomys wyda mi si interesuj鉍y i godny poparcia. Wyst雷i貫m zatem z inicjatyw podj璚ia uchwa造 Rady Miejskiej w tej sprawie. Ku memu zdziwieniu, nie spotka貫m si z entuzjazmem ani zrozumieniem. Wprawdzie propozycja moja zosta豉 w ko鎍u po licznych zabiegach i perswazjach przyj皻a, lecz nie oby這 si to bez wielu opor闚 i g這s闚 sprzeciwu. Jednak瞠 do ko鎍a kadencji tej Rady, a tak瞠 i jeszcze przez kilka lat potem Kronika Miejska by豉 bardzo kompetentnie pisana przez doskona章 kronikark pani Wies豉w Dobruck, kt鏎 zatrudni貫m specjalnie w tym celu. Rady Miasta Gliwicenast瘼nych kadencji nie kontynuowa造 niestety ju tego zwyczaju.

Radni miejscy nowej fali nie przywi頊ywali, a szkoda, specjalnej wagi do zagadnienia zachowania ci鉚這ci tradycji miasta bez wzgl璠u na ustr鎩 polityczny, potrzeby opisu jego bie蕨cej historii i celowoci dokumentowania tych proces闚. Byli zafascynowani zachodnimi wizjami neoliberalnej, racjonalnej gospodarki rynkowej, w kt鏎ej jakoby nie by這 wiele miejsca dla tradycji i historii, wymagaj鉍ych kosztownego mecenatu. Byli zauroczeni zmierzchow ju w闚czas na Zachodzie, po nieudanych pr鏏ach wprowadzenia terrorem w krajach Ameryki ζci雟kiej, doktryn szoku ekonomicznego oraz wizjami leseferyzmu , z kt鏎ymi przyw鏚cy KLD zapoznali si akurat ostatnio podczas upragnionych sta篡 zagranicznych w USA.

W jaki czas potem zwr鏂i si do mnie proboszcz parafii w. Antoniego ksi鉅z Miko豉j Skawi雟kiz prob, abym spowodowa zwrot sztandaru wi皻ego Floriana, patrona hutnik闚. Okaza這 si, 瞠 pracownicy Huty w Gliwicachufundowali w 1960 roku temu kocio這wi sztandar swego patrona. W dniu wi皻ego Floriana mia這 odby si uroczyste powi璚enie sztandaru, po章czone z ceremoni polecenia gliwickich hutnik闚 opiece wi皻ego. Zadzia豉 musia造 jednak瞠 r騜ne niech皻ne chyba wi皻emu ciemne si造, gdy w przeddzie uroczystoci zjawi豉 si na plebanii milicja i sztandar zaaresztowa豉. Gliwiccy hutnicy, w znoju i z powi璚eniem wytapiaj鉍y stal dla dobra PRLi ca貫go obozu socjalistycznego, nie mogli mie swej upragnionej uroczystoci. Wed逝g rozeznania ksi璠za sztandar podobno by przechowywany gdzie w Urz璠zie Miasta, a mo瞠 zosta wr璚z zniszczony. Ksi鉅z prosi o wyjanienie.

Nie musia貫m prowadzi d逝giego dochodzenia. Zarz鉅 Miasta jako nie kwapi si z poszukiwaniami. Natomiast lojalne wobec nowego szefa pracownice Biura Rady Miejskiej, kt鏎e odziedziczy貫m po poprzednim przewodnicz鉍ym, wiadome nieoczekiwanych krok闚 jakie jestem w stanie podj寞, ujawni造 mi natychmiast gdzie trzeba go szuka. Sztandar wraz z innymi, nadzwyczaj zapewne tajnymi dokumentami, znajdowa si w jednym z s零iednich pomieszcze Urz璠u by pieczo這wicie przechowywany przez kierownika Wydzia逝 Wojskowego w jego pancernej szafie. Wezwa貫m tego urz璠nika i nie pytaj鉍 Zarz鉅u ani Rady Miejskiej o zdanie, poleci貫m mu zwr鏂i sztandar ksi璠zu. Nied逝go potem odby造 si u w. Antoniego uroczystoci jego powi璚enia, na kt鏎e wraz z owym kierownikiem zostalimy zaproszeni, a pe軟i wdzi璚znoci delegaci hutnik闚 sk豉dali mi podzi瘯owania za zwr鏂enie im ich w豉snoci.

Ksi鉅z proboszcz Miko豉j Skawi雟kito cz這wiek z rozmachem, inteligentny, rzutki i energiczny. Nasza dalsza wsp馧praca uk豉da豉 si doskonale, a ksi鉅z wiele razy pomaga mi potem, nocuj鉍 u siebie na plebanii r騜nych goci Rady Miejskiej, dla kt鏎ych Zarz鉅owi Miasta zabrak這 funduszy na pokrycie koszt闚 noclegu w hotelu. Tak sta這 si, gdy pewnego popo逝dnia zjawi豉 si u mnie w domu niezapowiedziana delegacja rozradowanych francuskich stra瘸k闚 ze zbliniaczonego z nami miasta Valenciennes. Ich rado bra豉 si z faktu, 瞠 po d逝giej jedzie swym czerwonym stra瘸ckim samochodem i nie mniej d逝gich poszukiwaniach tu na miejscu, w ko鎍u znaleli w tym miecie kogo w豉daj鉍ego ich j瞛ykiem. Poniewa prezydent miasta odm闚i mi sfinansowania koszt闚 ich pobytu, zwr鏂i貫m si do ksi璠za Skawi雟kiego o pomoc. Ten nie odm闚i mej probie i przez kilka dni pobytu w Gliwicachstra瘸cy nocowali na plebanii i byli tam sto這wani b璠鉍 przekonanymi, 瞠 dzieje si to na koszt ich bliniaczego miasta.

Ksi鉅z Miko豉jmia r闚nie dusz nietuzinkowego dzia豉cza spo貫cznego i gospodarczego. Przepe軟ia豉 go potrzeba czynu i rozpiera豉 energia. S造nne by造 jego tradycyjne wiosenne objazdy gospodarstw rolnych w W鎩towej Wsi na peryferiach Gliwic. W ich trakcie w asycie co znamienitszych gospodarzy odwiedza konno kolejne gospodarstwa by je powi璚i. Bardzo cenione przez parafian by造 kolonie letnie, jakie organizowa dla dzieci w Beskidach.

To ksi鉅z Skawi雟kiby tym proboszczem, kt鏎y bez wahania zgodzi si urz鉅zi w swoim kociele uroczysto pierwszej komunii mej wnuczki Helenkiw nietypowym dla Polski terminie podczas pasterki na Bo瞠 Narodzenie 1990 r. By to tradycyjny w rodzinie Marbot czas pierwszej komunii ich dzieci, kt鏎y ksi鉅z Miko豉j uszanowa bez sprzeciwu.

Jego nieokie透nana energia pchn窸a go do za這瞠nia w swej parafii jednej z pierwszych w Polsce, a pierwszej na l零kukatolickiej rozg這ni Radio Puls. Rada Miasta przekaza豉 znaczn kwot na zakup nadajnika. Niestety, jej wysokie w okresie rozruchu koszty utrzymania, kt鏎ych potrzeby pokrywania wie穎 utworzona w GliwicachKuria nie chcia豉 zrozumie, da造 lokalnemu biskupowi Janowi Wieczorkowi w kilka lat potem pretekst do zdj璚ia ksi璠za z probostwa. Parafianie z這篡li protestacyjn petycj do biskupa, opracowan przez prawniczk Ew Bojarsk. Wraz z by造m ju w闚czas prezydentem miasta, Piotrem Sarrja te interweniowa貫m ze wstawiennictwem w sprawie ksi璠za Skawi雟kiegou ksi璠za biskupa, na kt鏎ego ingresie by貫m nie tak dawno obecny jako zaproszony oficjalny przedstawiciel w豉dz miejskich. Wszystko by這 bezskuteczne. Hierarchia kocielna nie toleruje rzutkich i inteligentnych m這dych ksi篹y wyrastaj鉍ych na lokalne osobistoci, widz鉍 w nich rewolucyjne zagro瞠nie dla ustalonego porz鉅ku. Na szczcie krakowscy prze這瞠ni m這dego ksi璠za Karola Wojty造stanowili przyk豉d chlubnego wyj靖ku od tej regu造, dzi瘯i czemu wiat m鏬 zosta obdarzony polskim papie瞠m reformatorem. Cz這wiekiem, kt鏎y samymi tylko s這wami potrafi wyzwoli swych rodak闚 spod w豉dzy niezniszczalnego zdawa這by si imperium sowieckiego.

Innego dnia zjawi si u mnie pewien mocno starszy ju pan. Przedstawi si jako Edward Landsmann, by造 legionista Marsza趾a Pi連udskiego. Mieszka w Gliwicachprzy ulicy Belojanisa. Nikos Belojanisby wybitnym greckim dzia豉czem komunistycznym i pan Landsmann uwa瘸 za ha鎟i鉍e dla siebie, aby on, legionista, broni鉍y Polskiw 1920 roku przed komunistycznym zalewem, musia jak na ironi na stare lata mieszka, a prawdopodobnie i dokona 篡wota przy ulicy nosz鉍ej takie imi. Prosi mnie wi璚, abym spowodowa, 瞠by Rada Miejska zmieni豉 nazw jego ulicy na Aleja Marsza趾a J霩efa Pi連udskiego.

Doskonale rozumia貫m starego legionist. Mnie te nie by這by przyjemnie, gdybym musia mieszka przy ulicy o takiej nazwie. W ramach przys逝guj鉍ych mi uprawnie zg這si貫m wi璚 odpowiedni projekt uchwa造 Rady Miejskiej. Tym razem Rada posz豉 nawet dalej ni prosi mieszkaniec Gliwic: jego ulic przemianowa豉 na ulic genera豉 W豉dys豉wa Andersa, za Marsza趾owi powi璚i豉 jeden z centralnych plac闚 miasta, z kt鏎ego niedawno usuni皻o okaza造 obelisk s豉wi鉍y Armi Radzieck, wyzwolicielk Gliwic. Ucieszony Landsmannpodarowa mi w podzi璚e przedwojenn fotografi Marsza趾aw maciej闚ce. Ozdabia ona odt鉅 jedn ze cian mego gabinetu.

W okresie mi璠zy wi皻ami Bo瞠go Narodzenia a Nowym Rokiem pierwszego roku mego urz璠owania, do biura Rady Miejskiej a tak瞠 i na m鎩 domowy adres pos豉鎍y dostarczyli szereg przesy貫k. By造 to Dowody szacunku, pami璚i i uznania z okazji wi靖 dla Pana Przewodnicz鉍ego. Tak by這 napisane w towarzysz鉍ych im biletach wizytowych prezes闚 lub w豉cicieli znacz鉍ych lokalnych firm. Paczki zawiera造 przewa積ie obfity wachlarz luksusowych artyku堯w delikatesowych oraz wysokiej klasy zagranicznych napoj闚 alkoholowych. By豉 to niew靖pliwie kontynuacja zakorzenionych od dziesi璚ioleci obyczaj闚. Szefowie gliwickich podmiot闚 gospodarczych dyskretnie dawali w ten spos鏏 zna o sobie nowym solidarnociowym W豉dzom Miasta i delikatnie dawali im do zrozumienia, 瞠 nic si nie zmieni這. 疾 mimo ewentualnych r騜nic wiatopogl鉅owych, w dalszym ci鉚u licz na cis章 przyjazn wsp馧prac ku obop鏊nej korzyci, tak jak to mia這 miejsce w przypadku w豉dz poprzednich. Wszystkie te dowody szacunku zwr鏂i貫m nadawcom, ku ich ogromnemu zaskoczeniu i zdumieniu. Wielu z nich przychodzi這 do mnie potem, t逝macz鉍 si g瘰to i prosz鉍, abym nie traktowa podarunku jako ch璚i przekupstwa z ich strony,

W ten oto spos鏏 od nowego szefa w豉dzy ustawodawczej gminy poszed sygna, daj鉍y do zrozumienia lokalnym biznesmenom, 瞠 nie nale篡 on do tych, kt鏎zy bior. Z tego te zapewne powodu nikt ju nigdy wi璚ej nie wyrazi mi 瘸dnego podobnego dowodu szacunku z powodu mej dzia豉lnoci w gliwickim samorz鉅zie.

Nie wiem, czy na podobne pr鏏y wystawieni byli tak瞠 i inni cz這nkowie w豉dz gliwickiego samorz鉅u ani, je瞠li takowe by造, jak na nie zareagowali?

W owym czasie Rada Miejska, kt鏎ej sk豉d w wi瘯szoci stanowili tzw. libera這wie, odm闚i豉 swego finansowego wsparcia dla maj鉍ego PRL-owsk proweniencj TPD oraz dw鏂h innych tego rodzaju organizacji spo貫cznych. Z odmow na prob o stypendium umo磧iwiaj鉍e specjalizacj w trudnej dziedzinie foniatrii spotka豉 si te gliwicka lekarka dr. Ewa Juszczak. Jako nie mog貫m si z tym pogodzi. Uwa瘸貫m, 瞠 gmina ma obowi頊ek wspiera tego rodzaju spo貫czne inicjatywy charytatywne oraz pomaga miejscowym lekarzom w samokszta販eniu. Jest to bowiem dzia豉lno, z kt鏎ej w ostatecznym rozrachunku b璠 czerpa korzyci obywatele naszego miasta. Id鉍 w lady mego ojca, kt鏎y swego czasu z w豉snych pobor闚 sfinansowa premi dla swego pracownika, zawiadomi貫m Wydzia Finansowy Urz璠u Miasta, 瞠 zrzekam si nale積ych mi diet s逝瘺owych. Da貫m dyspozycj, aby podzieli je na cztery r闚ne czci. 鑿iartki te nale篡 odt鉅 co miesi鉍 przekazywa na rzecz czterech podmiot闚 pani doktor Juszczaki trzech gliwickich organizacji charytatywnych: TPD, Towarzystwa Pomocy im. Brata Alberta oraz Caritasu. Tak te si dzia這 a do ko鎍a pe軟ienia mego urz璠u. Z por鏚 innych radnych, podobn decyzj zrzeczenia si swych diet na rzecz potrzebuj鉍ych podj像, o ile wiem, jedynie Zbigniew Pa鎍zyk.

Jako Przewodnicz鉍y Rady Miasta by貫m cz瘰to proszony o udzia w r騜nych uroczystociach lub akcjach dobroczynnych na rzecz miasta i dzia豉j鉍ych w nim instytucji. Za szczeg鏊ny honor poczytuj sobie do dzi propozycj, jaka zosta豉 mi z這穎na, abym zosta jednym z za這篡cieli Fundacji na Rzecz Rozbudowy Regionalnego Centrum Onkologii w Gliwicach. Fundacja mia豉 na celu rzetelne rozdysponowanie dotacji uzyskanych z bud瞠tu Pa雟twa i od Rady Miejskiej w Gliwicach, ale g堯wnie zdobytych ze r鏚e niemieckich dzi瘯i staraniom pos豉 Janusza Steinhoffa, pniejszego Ministra Przemys逝 i wicepremiera w rz鉅zie Jerzego Buzka. Fundacja zosta豉 zarejestrowana w s鉅zie, a jej za這篡cielami zostali (w alfabetycznej kolejnoci nazwisk, zupe軟ie r騜nej od kolejnoci zas逝g): Wac豉w Mauberg, Zbigniew Pa鎍zyk, Jadwiga Rudnicka, Krzysztof Rytwi雟kii Janusz Steinhoff. Dzi瘯i dzia豉lnoci Fundacji, a g堯wnie Janusza Steinhoffa, Jadwigi Rudnickiej i Krzysztofa Rytwi雟kiego, dobudowane do starego poniemieckiego szpitala, w kt鏎ego pomieszczeniach mieci si Instytut Onkologii, nowoczesne skrzyd豉 z salami szpitalnymi na 800 堯瞠k zosta造 wyposa穎ne w zakupion przez nasz Fundacj ultranowoczesn aparatur diagnostyczn i terapeutyczn. Zlikwidowane zosta這 dzi瘯i temu dotychczasowe wielomiesi璚zne oczekiwanie chorych na specjalistyczne badania i zabiegi, co w zdecydowany spos鏏 wp造n窸o na zwi瘯szenie szansy wyleczenia choroby nowotworowej. Mog mie nadziej, 瞠 Fundacja przyczyni豉 si do uratowania 篡cia wielu ludziom.

Bardzo mile wspominam moje liczne kontakty z dow鏚ztwem gliwickiego garnizonu wojskowego, cho pierwszy z nich nie by zbyt udany. Z okazji niedawno przywr鏂onego przez sejm przedwojennego wi皻a Odzyskania Niepodleg這ci Polskiw 1918 roku, kt鏎e by這 zniesione w okresie PRL, zosta貫m w dniu 11 listopada 1990 r. zaproszony do jednostki wojskowej na uroczystoci. Jako jedyny cywil sta貫m na trybunie wr鏚 grupy wystrojonych w paradne mundury dow鏚c闚 wszystkich jednostek garnizonu. By這 zimno, wietrznie i dokuczliwie zacina deszcz. Defilad otwiera poczet sztandarowy gliwickiego pu趾u. Oficerowie wypr篹yli si w postawie na baczno i salutuj鉍 oddali honory sztandarowi. Nie zrozumia貫m donios這ci tej chwili i zamiast zdj寞 czapk z g這wy i przyj寞 postaw zasadnicz jak inni, w dalszym ci鉚u sta貫m skulony z zimna, niewra磧iwy na to, co si wok馧 dzieje. Nie popisa貫m si nie okaza貫m szacunku sztandarowi. Zachowa貫m si jak zakuty cywil, kt鏎ym w istocie by貫m, pomimo tylu pokole wojskowych przodk闚. Dopiero po przejciu pocztu sztandarowego zorientowa貫m si, jak wielk gaf pope軟i貫m. By這 ju jednak za pno.

Mimo tego niefortunnego debiutu, moje dalsze stosunki z dow鏚ztwem garnizonu by造 udane. Ceni貫m sobie bardzo zaproszenia na imprezy kulturalne organizowane w Klubie Garnizonowym pod patronatem energicznego pp趾 Jana Dudzi雟kiego, wernisa瞠 licznych wystaw wojskowej tw鏎czoci artystycznej czy spotkania z pisarzami okraszane wyst瘼ami solist闚 gliwickiej Operetki, z kt鏎 garnizon utrzymywa liczne kontakty. W owym czasie gliwicki Klub Garnizonowy mia licz鉍 si pozycj na licie organizator闚 imprez kulturalnych w miecie.

Po篡teczne, bo s逝蕨ce wzajemnemu poznaniu si, wymianie myli a przy okazji tak瞠 i przekonaniu sceptycznie nastawionej kadry oficerskiej pu趾u do zachodz鉍ych w Polsceprzemian ustrojowych i ekonomicznych by造 oficerskie m瘰kie obiady w ma貫j intymnej salce Kasyna Oficerskiego. By貫m na nie zapraszany przez dow鏚c garnizonu pu趾ownika Jana Szyd這wskiegowraz z innymi przedstawicielami lokalnych w豉dz miejskich. Doskona豉 kuchnia, szeroki wyb鏎 mocnych trunk闚 i niczym nieskr瘼owane rozmowy czyni造 je bardzo atrakcyjnymi.

W tym czasie z豉ma貫m powzi皻e przed wielu laty postanowienie, by nie zapisywa si nigdy do 瘸dnej partii politycznej. Zach璚ony przez Zbigniewa Pa鎍zykapodpisa貫m list os鏏, kt鏎e w 1990 r. by造 w Poznaniu cz這nkami-za這篡cielami ugrupowania politycznego o nazwie Partia Chrzecija雟kich Demokrat闚.

By豉 to niewielka partia, raczej kanapowa, za這穎na z inicjatywy pos豉 na sejm RP Paw豉 ㄨczkowskiegoprzez dawnych dzia豉czy NSZZ Solidarno. Partia ta osi鉚n窸a swe apogeum kilka lat pniej, gdy po po章czeniu si z Porozumieniem Centrum przyj窸a nazw Partia Polskich Chrzecija雟kich Demokrat闚. W闚czas to w rz鉅zie Jerzego Buzkaministrem przemys逝 i wicepremierem by Janusz Steinhoff, pose ziemi gliwickiej z jej ramienia.

Po 12-tu latach przynale積oci do tej partii z這篡貫m rezygnacj z cz這nkostwa. Spowodowane to zosta這 utrat zaufania do jej sposobu dzia豉nia i jej elit. Mia貫m zastrze瞠nia do nadmiernego upartyjnienia tych ludzi. Przyw鏚cy partii sprzyjali takiemu systemowi rz鉅闚 opartemu na uk豉dach biurokracji partyjnej, biznesu i interes闚 partykularnych, kt鏎y dobro w豉sne stawia ponad interesem kraju. Dlatego niema貫 znaczenie w podj璚iu tej dramatycznej decyzji mia這 zauwa穎ne przeze mnie mylenie w豉dz PPChD kategoriami partyjnymi, zamiast patriotycznymi ponadpartyjnymi. Przerost partyjnictwa nie jest wszak niczym innym, jak jedn z form sprzedajnoci zaniechaniem s逝瘺y dla dobra og鏊nego, czyli wartoci nadrz璠nej, w zamian za zdobywanie stanowisk, wp造w闚, w豉dzy i nie zawsze czystych r鏚e dochod闚 dla swej partii.

Mieszkaj鉍 na l零ku, pracuj鉍 ze l頊akami i wsp馧篡j鉍 z nimi na co dzie od prawie 40 lat, Helenkapozna豉 histori i skomplikowane dzieje 篡cia tego ludu pogranicza. Polubi豉 l頊ak闚 i doceni豉 na tyle, 瞠 z czasem sta豉 si ich gor鉍 rzeczniczk. Tote by豉 zbulwersowana, gdy zobaczy豉 w Telewizji Polskiej reporta ze spotkania Przyjani jaki odby si w maju 1991 r. na G鏎ze w. Anny. W okresie III powstania l零kiego pod G鏎 wi皻ej Anny dosz這 do bitwy pomi璠zy powsta鎍ami l零kimi a Freikorpsem , zako鎍zonej ostatecznie zwyci瘰twem Niemc闚. Na g鏎ze tej, kt鏎a z czasem sta豉 si symbolem walk l頊ak闚 o przy章czenie do Polski, wzniesiono dla upami皻nienia tego zdarzenia pomnik i amfiteatr g堯wne miejsce uroczystoci powi璚onych pami璚i poleg造ch w powstaniach l零kich. Majowe spotkanie Przyjani na G鏎ze w. Anny mia這 wpisa si w szereg organizowanych w tym czasie manifestacji, maj鉍ych na celu zbli瞠nie Polskiz Zachodem. W marcu poprzedniego roku minister spraw zagranicznych RP Krzysztof Skubiszewskiz這篡 wizyt w Kwaterze G堯wnej NATO. W praktyce oznacza這 to nawi頊anie stosunk闚 dyplomatycznych. Kilka miesi璚y pniej Sojusz zaproponowa pa雟twom Uk豉du Warszawskiego rozw鎩 kontakt闚 wojskowych, uznaj鉍, 瞠 oba bloki militarne nie s ju przeciwnikami.

Jednak瞠 podczas majowych uroczystoci pod pomnikiem Powsta鎍闚 l零kich, maj鉍ych by prezentacj l零kiego folkloru, s逝蕨c idei porozumienia i pojednania, g這s zabra Herbert Hupka, deputowany do Bundestagu i szef Ziomkostwa l頊ak闚 . Ton jego wypowiedzi daleki by od przyjaznego i pojednawczego. Powt鏎zy swe credo o powrocie wyp璠zonych Niemc闚, kt鏎zy powinni wr鏂i w swe strony. Wyp璠zonymi nazywa Hupka tych mieszka鎍闚 l零ka, kt鏎zy w 1945 r. zadeklarowali si jako Niemcy i w myl postanowie Sprzymierzonych mocarstw w Poczdamie, zostali repatriowani za Odr do RFN. Odbija這 to wyranie od przes豉nia, jakie mia這 nie spotkanie Przyjani. Helenkaby豉 oburzona, zar闚no jako patriotka polska i lokalna l零ka. Napisa豉 wi璚 grzeczny, protestacyjny list do biskupa opolskiego, Alfonsa Nossola. Niewiele dni wczeniej, jako ma鹵onka Przewodnicz鉍ego Rady Miejskiej, dosta豉 zaproszenie do Operetki l零kiej w Gliwicachna prapremier przedstawienia Wesele na G鏎nym l零ku Stanis豉wa Ligonia. By豉 pod wra瞠niem szczerego, autentycznego, pe軟ego weso這ci folkloru l零kiego zaprezentowanego w tym spektaklu przez artyst闚 Operetki, wyst瘼uj鉍ych w strojach regionalnych. Zaproponowa豉 wi璚 w licie, aby do programu nadchodz鉍ej, corocznej pielgrzymki odpustowej 26 lipca na G鏎 w. Annyw章czy wystawienie tego przedstawienia w tamtejszym Amfiteatrze. Powo豉豉 si na ewentualn pomoc swego m篹a, przewodnicz鉍ego Rady Miejskiej w Gliwicach, przy nawi頊aniu kontaktu z dyrekcj Operetki. Niestety, Diecezjalna Kuria Biskupia w Opoluwykr璚i豉 si zr璚znie od zaj璚ia stanowiska w tej sprawie, proponuj鉍 w zwrotach pe軟ych kurtuazji, aby Helenka zwr鏂i豉 si w tej sprawie do ojca gwardiana klasztoru franciszkan闚 na G鏎ze w. Anny, jako odpowiedzialnego za organizacj obchod闚 odpustu w. Anny w dniu 26 lipca.

Id鉍 za ciosem, Helenkanapisa豉 do ojca gwardiana, powo逝j鉍 si na sw korespondencj z biskupem Nossolem. Reakcj na jej pismo by豉 grzeczna odpowied, 瞠 przedstawie w czasie odpustu nie organizuje si. Stwierdzilimy to w istocie osobicie, b璠鉍 na uroczystociach odpustowych razem z moj cioteczn siostr Krysi D鉉rowsk, kt鏎a odwiedzi豉 nas w tym czasie, przyjechawszy ze Stan闚 Zjednoczonychdo Polskipo raz pierwszy od niemal p馧 wieku.

W padzierniku tego roku by貫m zaproszony do parafii w. Anny w ζb璠ach dzielnicy Gliwicna konsekracj wie穎 wybudowanego kocio豉, kt鏎ej dokona biskup opolski Alfons Nossol. Po uroczystoci odby豉 si w budynku parafialnym kolacja dla zaproszonych. Wypad這 mi siedzie przy stole obok ksi璠za biskupa. Gdy biskup Nossoldowiedzia si kim jestem, sta si jakby nieco skr瘼owany w konwersacji. Mo瞠 poczu si nieswojo 瞠 nie zainteresowa si propozycj Helenkii obawia si, 瞠 nawi嘀 w rozmowie do tej sprawy?

Powr鏒 Polskido europejskiej rodziny demokratycznych kraj闚 spowodowa przybycie z zagranicy do kraju tysi璚y dotychczasowych dobrowolnych lub przymusowych emigrant闚 politycznych i ekonomicznych. Ku wielkiej mej radoci, znalaz造 si wr鏚 nich tak瞠 i moje c鏎ki z m篹ami. Zi璚iowie otwarli w Polsce swe powa積e firmy, c鏎ki zajmuj si wychowaniem dotychczasowych i rodzeniem nast瘼nych wnuk闚, a wszyscy razem aktywnie w章czyli si w nurt 篡cia w kraju. Tak瞠 i Andrzej, kontynuuj鉍 rozpocz皻 we Francjikarier w dziedzinie finansowoci, zosta w 1991 roku zatrudniony w Warszawiejako doradca w Ministerstwie Prywatyzacji. W ten spos鏏 wymuszona narzuconymi przez PRLwarunkami politycznymi diaspora mojej rodziny dobieg豉 wreszcie ko鎍a.

O ile nazwa wydawnictwa Spotkania, kt鏎e Piotr Jegli雟kiotworzy po powrocie w Warszawiemia豉 sw wieloletni tradycj jeszcze z czas闚 lubelskich i by豉 kontynuacj wydawnictwa paryskiego, to dla firmy kt鏎 m嘀 Ani mia zamiar za這篡 w Polscetrzeba by這 wymyli ca趾iem now nazw. Ca豉 rodzina by豉 w to zaanga穎wana. Ostatecznie nazwa ta zosta豉 zaproponowana przez Helenki zatwierdzona przez Anipodczas jazdy samochodem po polnej wyboistej drodze z Mojddo Kr瘰kaw czasie wakacji na Mazurachw 1991 roku. Poniewa mia豉 to by firma z bran篡 spo篡wczej, starano si nawi頊a do jakiej ju istniej鉍ej na rynku nazwy znanego polskiego wyrobu. Helence przypomnia si bardzo popularny w闚czas s這dki batonik kawowy Danusia. Nie mo積a by這 jednak u篡 tej samej nazwy, zgodzono si wi璚 na nieco powa積iej brzmi鉍 nazw Danuta.

Sp馧ka Malma Danuta powsta豉 w jesieni 1991 r. na bazie odkupionej od miasta przestarza貫j technologicznie i nierentownej wytw鏎ni makaron闚 w Malborku. Dopiero potem okaza這 si, 瞠 nazwa ta wywo逝je, nieistniej鉍e w rzeczywistoci, skojarzenia w豉snociowe z Danut Wa喚sow. Mo瞠 dlatego 瞠 Lech Wa喚sa, kt鏎y od prawie trzech lat by ju w闚czas prezydentem RP , zosta z okazji uko鎍zenia wielomilionowej inwestycji zaproszony w 1993 roku do fabryki w Malborku na uroczyste otwarcie nowej hali wyposa穎nej w najnowoczeniejsz automatyczn lini produkcyjn. Wa喚sa mia wa積iejsze zaj璚ia pa雟twowe i nie przyjecha, ale wys豉 穎n. Mielimy z Helenkokazj by z ni wsp鏊nie na bankiecie z tej okazji w malborskim zamku.

D逝gotrwa造 konflikt z czci pracownik闚 gliwickiej S逝瘺y Zdrowia z powodu uchwalonej przez Rad Miejsk intencji komunalizacji plac闚ek lecznictwa w miecie, kt鏎y jeszcze bardziej podzieli i tak ju wysoce skonfliktowane rodowisko lekarskie, podzieli r闚nie i Rad Miejsk. W ca貫j Polsceciera造 si w闚czas r騜norakie pogl鉅y na temat sposobu naprawy i zwi瘯szenia skutecznoci odziedziczonych po socjalizmie struktur ochrony zdrowia. Rz鉅 zdawa sobie doskonale spraw z pilnej potrzeby restrukturyzacji tych s逝瘺, ale nie mia wyranej koncepcji jak tego dokona przez komunalizacj, prywatyzacj, restrukturyzacj, czy mo瞠 jeszcze inaczej. St鉅 te wytyczne p造n鉍e z Ministerstwa Zdrowia nie by造 ani jednoznaczne, ani jasne. Dodatkowe zamieszanie powodowa豉 obawa niekt鏎ych dyrektor闚 o utrat stanowiska, usi這wanie uw豉szczenia si na Zak豉dach S逝瘺y Zdrowia przez innych, a bardzo silne na l零kulobby g鏎nicze obawia這 si ca趾owitej deregulacji tej s逝瘺y. W sumie by這 tyle sprzecznych, wzajemnie parali簑j鉍ych swe dzia豉nia partykularnych interes闚, 瞠 istota sprawy, czyli uzdrowienie chorej S逝瘺y Zdrowia zesz豉 na plan drugi.

Zaanga穎wa貫m si mocno na rzecz komunalizacji plac闚ek S逝瘺y Zdrowia w miecie. Jak si pniej okaza這, na tyle silnie, 瞠 niepotrzebnie narazi貫m si zbyt wielu wp造wowym osobom na eksponowanych stanowiskach w miecie, wojew鏚ztwie oraz Sejmie. Uruchomi貫m ukryte spr篹yny, kt鏎e tak瞠 przyczyni造 si potem do sytuacji, kt鏎a zmusi豉 mnie do z這瞠nia rezygnacji z funkcji Przewodnicz鉍ego Rady.

Wczeniej jeszcze w Radzie Miejskiej zacz窸y wr鏚 radnych narasta r騜nice pogl鉅闚 na temat kierunku, w jakim powinny i przemiany w miecie. Spora grupa umiarkowanych radnych, kt鏎ej sta貫m si z czasem leaderem, nie zgadza豉 si z ultraliberaln polityk, jak prowadzi Zarz鉅 Miasta. Sk豉da si on w闚czas ca趾owicie z radnych b璠鉍ych zwolennikami prymitywnego, id鉍ego po trupach drapie積ego kapitalizmu, nielicz鉍ego si zbytnio z potrzebami zwyk造ch szarych obywateli. Ci libera這wie, niedawni koledzy z gonitwy za pi趾 na szkolnym boisku byli przekonani, 瞠 s w stanie sta si r闚norz璠nymi partnerami wieloletnich, dowiadczonych rekin闚 biznesu, kt鏎zy zjedli z瑿y w tym zawodzie. 砰cie udowodni這, 瞠 byli w b喚dzie. Zafascynowani teori o niewidzialnej r璚e rynku kt鏎a wszystko jakoby wyreguluje, bardziej lansowali polityk faworyzowania nielicznych raczej podmiot闚 wielkiego biznesu, z kt鏎ymi wsp馧praca rokowa mog豉 r騜norakimi osobistymi korzyciami, ni popierania stanowi鉍ych zdecydowan wi瘯szo w miecie, ale ubogich drobnych kupc闚 i rzemielnik闚. Delegacje zrzeszenia kupc闚 interweniowa造 u mnie w swej sprawie wielokrotnie. Powoli sta貫m si rzecznikiem ich interes闚 na posiedzeniach Rady Miejskiej, a gdy omawiane by造 uchwa造 dotycz鉍e rodowiska kupieckiego, g這sowa貫m na ich korzy. Poza tym niewiele mog貫m im pom鏂 poza rad, aby w drodze referendum spowodowali odwo豉nie Rady Miejskiej i zebrali w tym celu odpowiedni ilo podpis闚 mieszka鎍闚 miasta. Jednak瞠 kupcy nie odwa篡li si na otwart wojn z samorz鉅em.

Takie w og鏊nych zarysach by造 przyczyny konfliktu, kt鏎y doprowadzi zbyt mened瞠rsko i liberalnie nastawiony Zarz鉅 Miasta sformowany przez Andrzeja Ga豉瞠wskiegodo utraty wi瘯szoci i w konsekwencji do odwo豉nia tego Zarz鉅u przez Rad Miejsk.

Nowym Prezydentem Miasta zosta Piotr Sarr, a jednym z wiceprezydent闚 Ewa Bojarska. Byli to ludzie ideowi, uwa瘸j鉍y i s逝szna racja sama si obroni i brzydz鉍y si nie zawsze czystymi, ale powszechnie stosowanymi i na og馧 skuteczniejszymi twardymi metodami walki politycznej. Nie uznawali potrzeby u篡cia tego, co na prywatnych zebraniach z radnymi nazywa貫m w przenoni misericordia kr鏒kiego miecza s逝蕨cego w redniowieczu do dobijania po bitwie pokonanego przeciwnika, by litociwie skr鏂i jego cierpienia. Nie uwa瘸li te za s逝szn mej teorii m闚i鉍ej o koniecznoci dobicia wroga gdy ten, pozostawiony przy 篡ciu, wylizawszy si z ran i nabrawszy si, przy pierwszej okazji skoczy znienacka swemu wielkodusznemu zwyci瞛cy do gard豉. Tak si te w豉nie sta這. Toutes proportions gard嶪s, powt鏎zy豉 si historia z bitwy pod Grunwaldem, gdy efekty zwyci瘰twa nad Krzy瘸kami w 1410 roku nie zosta造 w pe軟i zdyskontowane w ustaleniach Pokoju Toru雟kiego. Na forum gliwickim natomiast ultraliberalne pogl鉅y zwolennik闚 drapie積ego kapitalizmu nie zosta造 wystarczaj鉍o skompromitowane, a grupa liberalnych radnych dostatecznie spacyfikowana. Dzia豉lno nowego Zarz鉅u Miasta sta豉 si przedmiotem ich ostrej krytyki. Z czasem do racji swych zdo豉li przekona wi瘯szo. Zanosi這 si na nast瘼n zmian Zarz鉅u Miasta. Zaistnia豉 sytuacja, kt鏎ej nie chcia貫m firmowa sw osob i nazwiskiem. Za najbardziej w豉ciwe rozwi頊anie uzna貫m wi璚, by w lutym 1993 r. z這篡 dymisj ze swej funkcji Przewodnicz鉍ego Rady Miejskiej w Gliwicach. Jako leader grupy, kt鏎a doprowadzi豉 do odwo豉nia liberalnego Zarz鉅u Miasta i powo豉nia nowego, naturaln kolej rzeczy musia貫m ponie konsekwencje swych poczyna.

Dopiero trzeci Zarz鉅 Miasta w Gliwicachoraz nowy Przewodnicz鉍y Rady, maj鉍y oparcie w stabilnej wi瘯szoci liberalnej Unii Wolnoci, z kt鏎ej si wywodzili i potrafi鉍y by na tyle elastycznymi by pozawiera korzystne koalicje, dotrwali do ko鎍a czteroletniej kadencji. Raz jeszcze potwierdzi豉 si s逝szno przys這wia, 瞠 do trzech razy sztuka. Znalaz豉 tu tak瞠 potwierdzenie zasada, i rewolucja po瞠ra swe w豉sne dzieci a pierwsi, ideowi i bezinteresowni entuzjaci nie ciesz si d逝gim politycznym 篡wotem. S逝蕨 oni Historii jedynie do przetarcia drogi nast瘼nym, mniej ideowo a bardziej przyziemnie nastawionym szeregom rewolucjonist闚. To dopiero trzecia, pragmatyczna fala rewolucyjnych dzia豉czy ma szanse utrzyma si trwale przy w豉dzy, co daje im mo磧iwo finansowego zdyskontowania zdobytej pozycji.

Obiegowa opinia twierdzi powszechnie, 瞠 w豉dza kradnie. Istotnie, pe軟ienie w豉dzy stwarza liczne okazje dla jej finansowego wykorzystania do cel闚 prywatnych i nieuchronnie nara瘸 na korupcyjne pokusy. Trudno spodziewa si, aby wszyscy urz璠nicy, zar闚no ci z mianowania, jak i pe軟i鉍y sw鎩 urz鉅 w wyniku wygranych wybor闚, byli w swych dzia豉niach ca趾owicie bezinteresowni i naladowali wi皻ego Franciszka rozdawali zamiast bra. Maj raczej tendencj do post瘼owania zupe軟ie odwrotnego: traktuj sw鎩 urz鉅 jako instrument umo磧iwiaj鉍y radykaln i szybk popraw swej sytuacji materialnej. Dysponuj wszak na to w najlepszym wypadku tylko kr鏒kim czasem, jaki daje czteroletni okres kadencji samorz鉅u. Maj rodziny na utrzymaniu, wyszli przewa積ie z niezamo積ego rodowiska, a obecny wiat wolnego rynku daje, w por闚naniu z minionym zgrzebnym socjalizmem, ofert i pokusy niewyobra瘸lnie wi瘯sze. Na to trzeba pieni璠zy. Nie musz zreszt wykazywa w豉snej inicjatywy w tym kierunku. Sp造waj na nich z wielu stron liczne n璚鉍e propozycje udzia逝 w Radach Nadzorczych, lukratywne dowody wdzi璚znoci w postaci uprzywilejowanych imiennych akcji czy dodatkowe honorowe zatrudnienie w zarz鉅ach lokalnych firm. Ironi demokracji jest, 瞠 owe kusz鉍e propozycje, z oczywistych wzgl璠闚, nie s kierowane do tych, kt鏎zy maj opini nieprzekupnych, lecz przeciwnie.

Znalezienie cienkiej linii b璠鉍ej granic pomi璠zy zabezpieczeniem interes闚 w豉snej rodziny a interesami spo貫cznoci kt鏎ej si s逝篡, jest bardzo trudne. W rezultacie, tylko nadspodziewanie ma造 u豉mek iloci tych dzia豉czy, kt鏎zy wraz ze mn rozpocz瘭i samorz鉅ow przygod, okaza si by na tyle odporny na pokusy, by wyj z niej bez poprawy swej pozycji materialnej lub powi瘯szenia w ten czy inny spos鏏 swego stanu posiadania. Stosowana w zachodnich demokracjach zasada, i do pe軟ienia funkcji spo貫cznych wybiera si raczej ludzi posiadaj鉍ych w豉sny maj靖ek i finansowo niezale積ych, okazuje si ze wszech miar s逝szn.

Rezygnacja z funkcji Przewodnicz鉍ego Rady Miejskiej wywar豉 zbawienny wp造w na stan mych interes闚. Po prawie trzech latach od wyboru na to stanowisko, wymagaj鉍e ode mnie powi璚enia du瞠j iloci czasu i energii dla pracy w samorz鉅zie moja firma by豉 tak zaniedbana, 瞠 znalaz豉 si na skraju bankructwa. Uratowanie jej od kompletnego upadku wymaga這 sporo wysi趾u. Musia貫m powi璚i na to kilka nast瘼nych lat.

Cho dalsze lata obfitowa造 w wiele r騜norakich ewenement闚, ich opis jest utrudniony. Niewielkie oddalenie w czasie nie daje wystarczaj鉍ego dystansu dla ich syntetycznej analizy.

Niew靖pliwie zasadniczym w闚czas dla naszego kraju wydarzeniem i sukcesem Lecha Wa喚sy, by豉 definitywna ewakuacja wojsk sowieckich z Polski. Nast雷i豉 ona ostatecznie w listopadzie 1992 roku, po 47-miu latach ich nieprzerwanej tu i niechcianej obecnoci. Ostatni akt odzyskiwania przez Polsk pe軟ej suwerennoci w ko鎍u dokona si.

Ostatnim natomiast aktem zamykaj鉍ym rozproszenie mych dzieci poza Polsk by sta造 ju powr鏒 Andrzejado kraju. Po zako鎍zeniu pracy w Ministerstwie Prywatyzacji, Andrzej uzyska tytu MBA w podyplomowej szkole mened瞠r闚 INSEAD w Fontainebleauwe Francji. Po jej uko鎍zeniu znalaz zatrudnienie w jednym z wielkich mi璠zynarodowych bank闚 w Pary簑. Po pewnym czasie centrala banku w kt鏎ym pracowa, powierzy豉 mu, jako absolwentowi INSEAD, ambitn misj zorganizowania i otworzenia filii w Warszawie. Z zadania tego Andrzej wywi頊a si z pe軟ym sukcesem, w nast瘼stwie czego zosta mianowany prezesem zarz鉅u warszawskiego Oddzia逝. I odt鉅 zamieszka ju w Polscena sta貫.

W okresie tym obie moje c鏎ki prawie co roku obdarza造 mnie kolejn now wnuczk. Mog貫m dzi瘯i temu odkry wielorakie uroki, jakich dziadkowi daje gromadka tak licznych wnucz靖. Pami皻ne sta造 si ich przyjazdy z Warszawyi pobyty w domu dziadk闚 w Gliwicachlub wsp鏊ne wakacje sp璠zane na 這nie natury w Kr瘰kuna Mazurach, przypominaj鉍e nieco Lato lenych ludzi Rodziewicz闚ny. Moje wnuczki da造 mi wiele chwil szczcia, gdy z piskiem radoci rzucaj鉍 si w dziadkowe obj璚ia przy powitaniu a szlochaj鉍 przy po瞠gnaniu, dawa造 w ten spos鏏 wyraz swej wielkiej mi這ci do swego Dziadzia. I zn闚, podobnie jak to by這 przed laty z ich Mamami, przy karmieniu powtarza豉 si bajka o biednej sierotce Marysi i z造m wilku.

Dzieci bardzo lubi造 moj biurow pracownic w wytw鏎ni Malwa, kt鏎a mia豉 na imi Mariola. Da這 mi to pomys do wymylenia zabawy, maj鉍ej dydaktyczny cel wyrobienia szybkiego refleksu i nauki wyraz闚 j瞛yka polskiego. Chodzi這 o wycigi, kto pierwszy odpowie. Na pytanie Co ma Mariola? trzeba by這 odpowiedzie Mariola ma riola. Prawid這wa odpowied na pytanie Co ma matador? brzmia豉 matador ma tador, i tak dalej. Przy okazji nale瘸這 wyjani Dziadkowi, kto to jest matador lub co to jest makol鉚wa kt鏎a ma kol鉚wa? Dzieci przepada造 za t zabaw, a mnie, po wyczerpaniu ca貫go wachlarza od maciejka do Mazury, nieraz brakowa這 ju konceptu w wymylaniu s堯w zaczynaj鉍ych si na ma.

Sta造m punktem programu pobytu dzieci u dziadk闚 w Gliwicachby造 wycieczki do lasu w pobliskich Trachach, zako鎍zone obiadem w miejscowej ludowej gospodzie. Ca章 cian sali jadalnej zajmowa這 tam wielkie malowid這, przedstawiaj鉍e towarzystwo dostojnych Pan闚 i Pa, pieszo i na koniach, udaj鉍ych si na polowanie do lasu. Orszakowi towarzyszy豉 sfora ps闚. Zabawa dydaktyczna w kt鏎 tu bawilimy si dla nauki szybkiego liczenia polega豉 na tym, 瞠 na obrazie nale瘸這 obliczy ilo nie tylko ludzi, koni czy ps闚, ale tak瞠 i 章czn ilo g堯w, n鏬, lub kapeluszy, a nawet i palc闚. To ju kolejne pokolenie potomk闚 Jana Maubergauczy這 si liczy w tej gospodzie.

Poranne odwiedziny wnuczek w sypialni, gdy jeszcze w p馧nie s造sza貫m zdecydowany tupot bosych n騜ek na dywanie, a po chwili jaka posta z dziecinn ksi嘀eczk w r瘯u bezceremonialnie wsuwa豉 si pod ko責r m闚i鉍 nie pij ju wi璚ej, bo musisz poczyta mi bajk, by造 przechowanym w genach dok豉dnym powt鏎zeniem tego, czego ja sam p馧 wieku wczeniej domaga貫m si w Wojkowicachod mej babci. Zadanie mojej babci by這 jednak瞠 u豉twione: ja by貫m jeden, a ich by這 w owym czasie ju pi耩 w tym wieku, w kt鏎ym s逝chanie bajek jest najwa積iejszym z zaj耩. Cz瘰to si zdarza這, 瞠 moje 堯磬o nie mog這 pomieci wszystkich ch皻nych s逝chaczy.

Odkrywszy z czasem, 瞠 zapracowani i zaj璚i sprawami doros造ch rodzice nie s najlepszymi adresatami zwierze, w miar osi鉚ania wieku, w kt鏎ym dziecko odczuwa potrzeb posiadania starszej, przyjaznej osoby, kolejno czyni造 mnie powiernikiem swych jak瞠 powa積ych w tym okresie 篡cia problem闚 psychicznych, moralnych i zdrowotnych. Ch這pcy byli z regu造 bardziej powci鉚liwi w wyra瘸niu swych uczu, ale i z nimi te uda這 mi si nawi頊a i zachowa kole瞠雟ki kontakt.

Moje wnuki postawi造 mnie, w wieku przesz這 sze熛ziesi璚iu lat, przed koniecznoci nauki najnowszych osi鉚ni耩 techniki komputerowej, pos逝giwania si poczt elektroniczn dla wymiany z nimi list闚 i surfowania po Internecie.

Zdobyta w ten spos鏏 wiedza spowodowa豉, 瞠 mog貫m nawi頊a internetow 章czno z archiwami ukrai雟kimi w Kijowieoraz Czernihowie, a tak瞠 rosyjskimi w Moskwiei bia這ruskimi w Mi雟ku. Sprowadzi貫m dzi瘯i temu wiele znajduj鉍ych si tam nieznanych mi dot鉅 dokument闚 rodzinnych. Ich tre uzupe軟i豉 domowe archiwum, umo磧iwi豉 rozszerzenie wiadomoci o przodkach i dokonanie znacz鉍ych korekt w genealogii rodziny. Z kolei z ameryka雟kich National Archives w Sterlingsprowadzi貫m kopie mikrofilm闚 niemieckich dokument闚 dotycz鉍ych urodzonego w 1916 r. w KijowieBorysa von Mauberg, wnuka pochodz鉍ego z KurlandiiWaldemara v. Mauberg. Natomiast dzi瘯i mej stronie internetowej odnalaz豉 mnie Waleria Szewczenkoz Kijowa, przedstawiaj鉍 si jako prawnuczka Wladimira. S to niew靖pliwie potomkowie innej ga喚zi tej samej rodziny. To w豉ciwie moje wnuki s autorami tych moich archiwalnych sukces闚.

Pasjonuj鉍ym studium by豉 dla mnie w tym czasie obserwacja wieloj瞛ycznych zachowa mych wnuk闚, dzieci polsko-francuskiego ma鹵e雟twa Ani. Ich pierwszym j瞛ykiem, w kt鏎ym zwraca豉 si do nich matka, piastunki i dziadkowie by j瞛yk polski. Po polsku m闚i造 tak jak wszystkie ma貫 polskie dzieci. Po osi鉚ni璚iu wieku szkolnego zosta造 oddane do szko造 angielskiej w Warszawie. By to dla nich wielki wstrz零 i wysi貫k. Pocz靖kowo chodzi造 tam niech皻nie, a wraca造 z p豉czem. Nic nie rozumia造 i nie by造 w stanie porozumie si z innymi dzie熤i. Po pewnym czasie zacz窸y jednak pomi璠zy sob m闚i ju cz瘰to po angielsku, a w domu k堯ci造 si wy章cznie w tym j瞛yku. Pod koniec pierwszego roku szko造 j瞛ykiem angielskim w豉da造 ju ca趾iem niele. Z j瞛ykiem francuskim, w kt鏎ym zwraca si do nich ojciec, by這 najgorzej. Bardzo ubawi豉 mnie scena, w kt鏎ej kiedy uczestniczy貫m. Do omioletniej Helenkizwr鏂i si jej ojciec, m闚i鉍: H幨ène, apporte-moi ma veste . Sp這szone dziecko, nie ca趾iem rozumiej鉍 czego od niej chce jej Papa, przybieg這 do mnie pytaj鉍 na ucho: Dziadziu, co to jest mawest? Jednak瞠 w ten spos鏏 wszystkie te siedmioro dzieci sta造 si tr鎩j瞛yczne, zupe軟ie nie zdaj鉍 sobie z tego sprawy i bez wi瘯szego dla nich wysi趾u. Obecnie mowa w dowolnym z tych trzech j瞛yk闚 nie sprawia im najmniejszej r騜nicy.

Du蕨 niespodziank i zaskoczeniem by豉 wizyta, jak z這篡li nam w Gliwicachw 1994 roku Alain Peyrefittei jego 穎na Monique. Peyrefitte, znany pisarz a obecnie starszy ju wiekiem cz這nek Akademii Francuskiej, wielokrotny pose i senator w parlamencie francuskim, minister w wielu rz鉅ach, w pocz靖kach swej kariery dyplomatycznej by w latach 1950-tych francuskim konsulem w Krakowie. Z okresu tego datowa豉 si jego znajomo i przyja z rodzicami Helenki. B璠鉍 jak wielu innych znanych ludzi ze wiata kultury i polityki pod wra瞠niem przemian w Polsce, postanowi odwiedzi nasz kraj by osobicie przeprowadzi rozmowy z politykami i dzia豉czami zwi頊kowymi r騜nych szczebli oraz naocznie przekona si, jak wygl鉅a polska recepta na bezkrwawy rozw鏚 z komunizmem. Na licie os鏏, z kt鏎ych opiniami chcia si zapozna by豉 Helenka, kt鏎 pami皻a jeszcze z krakowskich czas闚 oraz jej m嘀, jako by造 internowany i dzia豉cz lokalnego samorz鉅u oraz Solidarnoci. Obiad, jaki Helenka urz鉅zi豉 w naszym ma造m domu up造n像 na ciekawej i b造skotliwej rozmowie.

Nast瘼ne lata by造 pracowite. Wype軟ione by造 remontowaniem niszczej鉍ego, bo niezamieszka貫go i nieogrzewanego w zimie budynku w Kr瘰ku. Ju pierwszej zimy po nabyciu tej nieruchomoci, z powodu mrozu pop瘯a造 w domu rury wodne i urz鉅zenia sanitarne. Nie by這 ju wody bie蕨cej, 豉zienki ani toalety. Trzeba by這 powr鏂i do czerpania wody wiadrem ze studni i u篡wania zwyk貫j wiejskiej wyg鏚ki za obor. W nast瘼nych latach Helenkazaj窸a si energicznie remontem tego budynku. Jednak瞠 prace budowlane, nadzorowane sporadycznie z Gliwic, nie post瘼owa造 tak skutecznie jak nale瘸這. Podczas jednej z inspekcji w Kr瘰ku Helenka nieszczliwie spad豉 z prowizorycznej pod貪i z pierwszego pi皻ra na parter. Dozna豉 uszkodzenia kr璕os逝pa i Pogotowie odwioz這 j do szpitala w Olsztynie. Tam za這穎no jej gorset na szyj, w kt鏎ym le瘸豉 potem d逝窺zy czas w Warszawie, gdzie Aniapiel璕nowa豉 j ofiarnie w swym mieszkaniu. Wzmog這 niestety to jej zadawniony uraz szyi, gdy w lesie w Trachachpodczas konnej jazdy uderzy豉 g這w o ga章. Od tego czasu dokuczliwe migreny sta造 si ju w豉ciwie nieod章czn czci jej 篡cia, kt鏎 coraz trudniej by這 jej ukry przed otoczeniem.

Lata te powi璚one by造 tak瞠 wysi趾om by utrzyma dotychczasow pozycj wytw鏎ni farb MALWA na coraz bardziej trudnym i wymagaj鉍ym polskim rynku, obecnie bez ustrojowych przeszk鏚 dost瘼nym ju dla szerokiej gamy zagranicznych konkurencyjnych towar闚.

Wytw鏎nia MALWA, rok 1993

Stosunki w Polscepowoli stawa造 si coraz bardziej normalne, a kompleksy odziedziczone po PRLleniwie wygasa造. W 1997 r. negatywna propaganda wok馧 osoby ostatniego 豉鎍uckiego ordynata Alfreda III Potockiegowypali豉 si ju na tyle, 瞠 dyrektor Muzeum w ζ鎍ucieWit Wojtowiczm鏬 udost瘼ni kaplic zamkow (kt鏎a z owego gorszego pomieszczenia powr鏂i豉 ju w tym czasie na swe w豉ciwe miejsce) oraz sal bankietow zamku do urz鉅zenia lubu Stanis豉wowi Potockiemu, mieszkaj鉍emu w Perustarszemu ju wiekiem spadkobiercy Alfreda.

lub Stasia i Rose de la Fuenteodby si w ζ鎍ucie19 kwietnia 1997 r. i by w pewnym sensie wydarzeniem politycznym, bo przejawem zmian zachodz鉍ych w Polsce. Wprawdzie Stanis豉w Potockinie mia najmniejszego zamiaru wyst瘼owania o zwrot ordynacji, to jednak fakt wyra瞠nia zgody przez w豉dze 闚czesnego wojew鏚ztwa rzeszowskiego na wykorzystanie Muzeum dla prywatnej uroczystoci rodziny Potockichby wyrazem uznania jego jakich minimalnych, niesprecyzowanych bli瞠j praw do zamku. Jeszcze niewiele lat wczeniej by這by to nie do pomylenia.

W parku nie by這 ju w闚czas tablicy z napisem o rezydencji b璠鉍ej symbolem ch這pskiej krzywdy, a u bramy zamkowej wita umiechni皻y Wit Wojtowicz, dyrektor Muzeum. Uroczystoci lubne odby造 si na zamku, a ich dalszy ci鉚 nast瘼nego dnia w modrzewiowym pa豉cyku myliwskim w Julinie, r闚nie obiekcie dawnej ordynacji. Z uwagi na osob Pana M這dego i bezprecedensow sytuacj, przyby豉 na nie spora ilo cz這nk闚 rodziny i os鏏 skoligaconych z Potockimi. Niema章 ozdob uroczystoci by豉 spora ilo dzieci. Moje wnuki stanowi造 wr鏚 nich znacz鉍y procent.

Od tego czasu Rosewprowadzi豉 zwyczaj corocznego prawie organizowania w pierwszych dniach wrzenia przyj璚ia dla swej nowej rodziny, po章czonego z koncertem w wielkiej sali bankietowej na zamku. Zaproszenie na recitale te otrzymywali r闚nie miejscowi notable. Wr鏚 obecnej tam r闚nie populacji dziecinnej moje wnuki stanowi造 systematycznie powa積 wi瘯szo.

Wnuczki ta鎍z鉍e na Pilawie w zamkowym holu.

ζ鎍ut, 19 kwiecie 1997 r.

 

Do wartych odnotowania ewenement闚 rodzinnych, jakie mia造 miejsce w tym okresie czasu, nale瘸這 otwarcie przez Piotra Jegli雟kiegoksi璕arni Spotkania w Gliwicachw 1991 roku, uroczysta dekoracja Aniprzez ambasadora Francjiw Warszawiedyplomem i pi瘯nym okr鉚造m medalem za wielodzietno w 1996 r. oraz zakup dworu w Brzecachprzez Andrzejaw 1997 roku, co by這 realizacj mych w豉snych niespe軟ionych marze. S to ju jednak瞠 ich prywatne historie i zostan zapewne opisane przez nich w ich w豉snych wspomnieniach.

Sukcesom dzieci towarzyszy niestety powolny upadek firmy ich ojca. Z dochod闚, uzyskanych jeszcze w okresie powszechnych brak闚 rynkowych przed rokiem 1989, na jesieni 1991 roku zakupi貫m w ζnach Wielkichzdewastowan posesj, dokona貫m kosztownego kapitalnego remontu i adaptacji budynk闚 do cel闚 produkcyjnych. W nast瘼nym roku nast雷i這 uroczyste otwarcie Wytw鏎ni w miejscu nowej lokalizacji. Jednak瞠 po pocz靖kowym okresie prosperity, od 1998 roku Wytw鏎nia MALWA zacz窸a wyranie upada.

Przez ironi Historii zosta這 to spowodowane tymi w豉nie procesami, o kt鏎ych zapocz靖kowanie wsp鏊nie z innymi rozpocz像em starania w sierpniu 1980 roku i za co zosta貫m potem internowany w czasie stanu wojennego. By造 nimi powr鏒 Polskido rodziny wolnych kraj闚, otwarcie granic, wprowadzenie zasad wolnego rynku, zmieniaj鉍a si jego struktura i wypieranie krajowych prymitywnych towar闚 przez nowoczesne zagraniczne. Cho cena wolnoci okaza豉 si dla mnie tak wysoka, nie 瘸逝j, 瞠 j zap豉ci貫m.

W tym czasie Andrzejspostrzeg, 瞠 wi瘯szo jego r闚ienik闚 za這篡這 ju rodziny i ma potomstwo. Zaj皻y bez reszty najprz鏚 nauk a potem prac i zdobywaniem pozycji w 篡ciu, zaniedba kwestie sentymentalne. Stanowi這 to od d逝窺zego czasu pow鏚 mojego i Helenki zmartwienia. Tote z wielk radoci przyj瘭imy wiadomo, 瞠 jest powa積ie zainteresowany, z wzajemnoci, pewn urocz osob. By豉 ni mieszkaj鉍a i pracuj鉍a w BrukseliMarta Stypu趾owska, c鏎ka Andrzejai wnuczka mecenasa Zbigniewa Stypu趾owskiego, kt鏎y w 1939 r. by z ramienia Stronnictwa Narodowego pos貫m ostatniej kadencji sejmu Drugiej Rzeczypospolitej. Z這wrogi cie, jaki komunizm rzuci na losy mojej rodziny ju od swego zarania, dotkn像 r闚nie i Stypu趾owskich. Podobnie jak m鎩 dziadek Wac豉w-Ernest Mauberg, kt鏎ego bolszewicy aresztowali w 1920 roku, w 25 lat potem dziadek Marty zosta aresztowany przez NKWD. By jednym z podst瘼nie zwabionych do Pruszkowai porwanych przez Rosjan cz這nk闚 polskich w豉dz podziemnych, s鉅zonych nast瘼nie w Moskwiew tzw. Procesie 16-tu przyw鏚c闚 Polski Podziemnej.

lub cywilny Andrzejai Martyodby si w ma貫j miejscowoci Cabrisna po逝dniu Francjiw grudniu 1997 roku, a ich lub kocielny w Montr廥orwe wrzeniu 1998 r. Do montr廥orskich zwyczaj闚 nale瘸豉 pomoc, udzielana osobom nieposiadaj鉍ym odpowiedniego ubioru na lubne okazje. Cesia Szerauc, siostra Stacha Reya, wypo篡cza豉 potrzebuj鉍ym w tym celu smoking swego zmar貫go przed laty m篹a, Jerzego. By to tak zwany cut away garnitur angielskiego kroju, kt鏎ego marynarka mia豉 d逝gie przyci皻e z boku w kszta販ie fraka po造, w montr廥orskim 瘸rgonie nazywany tu z polska kutu豉jem.

Na這篡貫m wi璚 zn闚 znajomego kutu豉ja i po raz trzeci wpisa貫m si na d逝g list jego u篡tkownik闚, umieszczon w tym celu przez Cesi w wewn皻rznej kieszeni marynarki. Kutu豉j le瘸 na mnie jak ula. Mia貫m prawie dok豉dnie sylwetk Jerzego.

Po lubie pa雟two m這dzi zamieszkali w Warszawie. Martaznalaz豉 zatrudnienie w warszawskiej delegaturze Komisji Unii Europejskiej. Andrzejsta si w豉cicielem podwarszawskiego dworku. Zrealizowa to ambitne zamierzenie, kt鏎ego mnie nie dane by這 dokona. Pierwszym m瘰kim wnukiem nosz鉍ym moje nazwisko, jest Aleksander, posiadaj鉍y szczliwy w mej rodzinie numer 13. Nosi imi po swym przodku, sekretarzu kolegialnym szlachty w Czernihowskiejguberni. Ich ojcowie te mieli to samo imi Andrzej. Jest to kolejna dobra wr騜ba. Nast瘼nym, urodzonym w sze lat pniej, jest Seweryn, nazwany tak na cze dziadka swej babki Heleny, Seweryna Czetwerty雟kiego. To na nich spoczywa teraz odpowiedzialne zadanie przed逝瞠nia rodu, wisz鉍ego na cienkim w這sku.

Dzieciom mych dzieci z ka盥ym rokiem przybywa obecnie 17 lat. Rosn moim zdaniem zbyt szybko, bowiem zbyt ma這 pozostawiaj mi czasu abym m鏬 nacieszy si wdzi瘯iem ich m這dzie鎍zego wieku. Ku uciesze i satysfakcji dziadka, ch這pcy robi si coraz bardziej m鉅rzy i odpowiedzialni, a dziewcz皻a dorodne. Nieuchronnie nast雷i豉 ju tak瞠 chwila, w kt鏎ej kilkoro z nich za這篡這 swe w豉sne rodziny i ju siedmiokrotnie uczyni這 mnie pradziadkiem. Ufam, 瞠 pozosta貫 wnuki b璠 sukcesywnie sz造 w ich lady.

W ilu lubach dane mi b璠zie jeszcze uczestniczy i ilu narodzin i chrzcin jeszcze doczeka??

 

Powr鏒 do pocz靖ku strony