Strona główna > Solidarność > Poezje obozowe

                                                                       

Twórczość obozowa

 

członków NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”

internowanych w różnych miejscach odosobnienia Polski południowej

w latach 1981 – 1982

 

 

 

 

 

Spisał Wacław Mauberg, internowany

w Zabrzu-Zaborze, Kokotku koło Lublińca, Jastrzębiu-Szerokiej i Uhercach

w okresie od 15 grudnia 1981 do 14 lipca 1982 r.

 

Wybrał, zredagował i uszeregował Wacław Mauberg

Warszawa, 2006 r.

 

 

Większość przerywników graficznych umieszczonych w tekście wykonał

w obozach internowania student Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach

Maciej Jan Klich, więziony w Jastrzębiu-Szerokiej, Uhercach /k. Leska,

areszcie śledczym w Rzeszowie-Załężu i Zakładzie Karnym

w Nowym Łupkowie /k. Komańczy.

Po zwolnieniu zmuszony do emigracji,

obecnie mieszka w Szwecji.

Pozostałe przerywniki pochodzą ze zbiorów Wacława Mauberg.

Ich autorzy są nieznani.

 

 

 

Copyright  ©  2006  by  Wacław Mauberg

 

Wszelkie prawa do wykorzystania i kopiowania przy pomocy dowolnego środka bez zgody redaktora niniejszego zbioru są prawnie zabronione.

(za wyjątkiem przypadków udowodnionego autorstwa konkretnego tekstu, składającego się na niniejszy wybór)

 

«

 

Słowo wstępne.

Niniejszy wybór twórczości obozowej powstał dzięki systematycznemu ich spisywaniu w czasie pobytu w obozach internowania. Spisywałem je na gorąco od autorów (których ze zrozumiałych względów nie pytałem wówczas o nazwisko), przepisywałem je z kartek przemycanych przez internowanych przerzucanych z innych miejsc internowania i tam napisanych, przepisywałem je także z kartek niewiadomego pochodzenia, które przeszły przez wiele rąk, a których autora ani daty i miejsca napisania nie sposób było ustalić.

Autorami prezentowanego wyboru są internowani w stanie wojennym członkowie NSZZ Solidarność z południowych regionów Polski. Internowanie objęło szeroki wachlarz działaczy. Z tych powodów prezentowany tu zbiór ma nadzwyczaj różnorodny charakter – tak pod względem poziomu jak i warsztatu literackiego. Mimo to wszystkie utwory łączy jedna wspólna cecha: olbrzymi, niekłamany ładunek emocjonalny oraz przebijający z nich szok spowodowany gwałtem fizycznym, zadanym brutalnie, niespodziewanie i niesprawiedliwie osobom, przeświadczonym o swych patriotycznych, zgodnych z polską racją stanu pobudkach działania. Niektóre z tekstów są wręcz wstrząsające w swej dramatycznej wymowie.

Układ treści niniejszego zbioru jest chronologiczny. Daty, podane przy każdej z pozycji wymagają jednakże komentarza. W przypadku tych utworów, które były napisane w areszcie Komendy Wojewódzkiej w Katowicach i aresztach Miejskich MO, oznaczają one faktyczną datę ich napisania. W pozostałych przypadkach oznaczają bądź datę przepisania przeze mnie danego tekstu, bądź domniemany miesiąc jego powstania.

Pierwszy wiersz nie odpowiadający tytułowi zbioru przysłał mi bezpośrednio jego autor, już w trakcie przygotowań do druku. Został on napisany bowiem nie w obozie Polski południowej, lecz w obozie w Kwidzynie przez 21-letniego wówczas Krzysztofa Stasiewskiego. Napisany na gorąco nazajutrz po opisanej już wielokrotnie gdzie indziej masakrze internowanych w ośrodku odosobnienia w Kwidzynie, która miała miejsce 14 sierpnia 1982 r. Epizod z lusterkiem jest autentyczny. Tekst ten umieściłem pod nazwą „Lusterko”.

Tekst zamieszczonej na końcu zbioru szopki satyrycznej p.t. „Gniazdo Wron” krążył w licznych odpisach wśród internowanych w różnych obozach. Nie jest on, według wszelkiego prawdopodobieństwa, autorstwa osoby (czy grupy osób) internowanej lecz raczej pochodzi z zewnątrz. Zamieściłem go jednak w tym zbiorze ze względu na jego satyryczny charakter, dobrze oddający nastrój tamtych czasów.

Prezentowany zbiór nie jest antologią. Może on jednak z powodzeniem stać się jej fragmentem, jeżeli takie dzieło zostanie kiedyś zrealizowane. Doskonałą okazją do tego celu byłaby któraś z okrągłych rocznic wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.

Podziękowania

Składam przede wszystkim serdeczne podziękowania wszystkim tym kolegom z obozów internowania, którzy wpadli na pomysł i mieli potrzebę, aby swe przeżycia, przemyślenia i stany ducha utrwalić poprzez przelanie ich na papier. Dziękuję im także za to, że następnie wielkodusznie pozwolili mi odpisać swe, niejednokrotnie intymne i najskrytsze myśli dotyczące swych najbliższych.

Składam także wyrazy podziękowania tym wszystkim innym kolegom z cel więziennych, których nazwisk już nie pamiętam bądź ich nigdy nie znałem, a którzy również, znając moją kronikarską pasję, dostarczali mi swoje lub cudze zapiski do przepisania.

Na szczególne podziękowanie zasługuje Janek Paczocha, współwięzień z obozów w Zabrzu-Zaborzu i Uhercach, późniejszy pierwszy solidarnościowy prezydent miasta Bytom a następnie Prezes Głównego Urzędu Ceł w Warszawie. Robił on systematyczną kwerendę wśród internowanych i dostarczał mi ich twórczość do przepisania. Bez jego pomocy zadanie jakie sobie wyznaczyłem byłoby o wiele trudniejsze.

Dziękuję także Krzysztofowi Stasiewskiemu, najmłodszemu internowanemu z Wielkopolski, pomysłodawcy i autorowi pierwszej polskiej witryny internetowej http://www.internowani.webpark.pl/ poświęconej losom i pamiątkom po uwięzionych w stanie wojennym działaczach opozycji demokratycznej. To dzięki niemu, odnalazłszy swe nazwisko na jego stronie internetowej, wpadłem na pomysł, aby rękopisy poezji obozowych będących w moim posiadaniu przepisać na komputerze i oddawszy do publikacji, podzielić się nimi z szerszym kręgiem zainteresowanych.

Osobne podziękowania należą się mej żonie Helenie. Podczas więziennych widzeń przekazywałem jej po kryjomu pliki przepisanych kartek, które ona następnie wynosiła schowane pod bluzką. Gdyby nie jej odwaga i poświęcenie, ten zbiór nigdy nie ujrzałby światła dziennego.

 

Apel redaktora

Proszę wszystkich, którzy są rzeczywistymi autorami zamieszczonych tu pozycji, aby w wolnej Polsce, gdy słowo nie jest już cenzurowane i nie grożą za nie represje, jeżeli uznają to za celowe, podali mi swe imiona, nazwiska oraz miejsce i datę powstania tekstu. Będę dzięki temu mógł uzupełnić niniejszy wybór o te dane i umieścić nazwisko autora odnośnego tekstu.

Wacław Mauberg ( wacmarg@interia.pl )

 

 

 

Spis treści

 

1.     Nasze dzieci

2.     Ostrzeżenie

3.     Zza krat

4.     Marsz ekstremy

5.     Polska Pieta

6.     Modlitwa internowanych

7.     Wrona

8.     Ballada o internowanym

9.     Rok 1982

10.      Pieśń internowanych

11.      Nie sam

12.      Dlaczego?

13.      Kwiat

14.      Życie

15.      Zamknięty krąg

16.      Zima

17.      Modlitwa Lecha Wałęsy

18.      Lulajże Jezuniu

19.      Przybieżeli

20.      Wśród nocnej ciszy

21.      Pójdźmy wszyscy

22.      Ostatnia szychta

23.      Reduta śląska

24.      Pamięci siedmiu z Wujka

25.      Hymn Solidarności

26.      Nasz rachunek

27.      Zabrze-Zaborze

28.      On już do wojska nie wrócił

29.      Nie oddamy

30.      Zomotywa

31.      Dziwny to kraj

32.      Kajdany

33.      Gdy noc zapadła

34.      Gdy naród

35.      ZOMO – blues

36.      Dylemat

37.      Trzynastego grudnia (1)

38.      Trzynastego grudnia (2)

39.      Trzynastego grudnia (3)

40.      Trzynastego grudnia (4)

41.      Opowieść dziewczyny

42.      Uwierzyć w siebie

43.      Co cesarskie oddać cesarzowi

44.      Polsko, Polsko, drut na rękach

45.      Urodziny

46.      Posłanie

47.      Myśl

48.      Mury

49.      Wiosenne kwiaty

50.      Sens życia

51.      Dramat

52.      Ptaki

53.      Cela

54.      Dom bez fundamentów

55.      Przyroda

56.      Nim nadejdzie

57.      Bezmózgowcy

58.      Gady

59.      Dzień prawdy

60.      Czas rozrachunku

61.      Zaczarowane miasto

62.      Sen

63.      Nienawiść i pieśń

64.      Dla dzieci

65.      Droga Odysa

66.      Żółw

67.      Zomowiec

68.      Gryps

69.      Do Ciebie, kolego

70.      Oczekiwanie

71.      Śpij, dziecino

72.      Na święto kobiet

73.      Kobietom internowanych

74.      Jeszcze nienarodzonemu

75.      Robotnicy

76.      Internowani za Solidarność

77.      Brygadzista Albin

78.      Hej, dziewczyno

79.      Wyrwani

80.      Mordercy

81.      Sejm się bawi

82.      Chude lata

83.      U tych panów

84.      Życzenia Wielkanocne

85.      Kolczaste druty

86.      Do generała

87.      Wyznanie

88.      Nie chcemy komuny

89.      Siekiera, motyka

90.      Pole chwały

91.      Ocalenie Ojczyzny

92.      Bohater

93.      Uherce

94.      Wronia logika

95.      Lusterko

96.      Szopka satyryczna

 

 

 

1.  Nasze dzieci

(KWMO-Kce,

19 grudzień 1981)

Nasze dzieci, nasze dzieci,

Pamiętajcie ojców rację

I nie dajcie wydrzeć sobie

Wywalczoną demokrację.

         Nasze dzieci, nasze dzieci,

         Pamiętajcie ojców ranę

         I ten widok kiedy przyszła

         Do was matka zapłakana.

Nasze dzieci, nasze dzieci,

Zza krat patrzą oczy smutne.

To bolszewik znów zadaje

Tortury nam przeokrutne.

         Nasze dzieci, nasze dzieci,

         Czas do własnej już obrony.

         Czas przywrócić białym orłom

         Złotem lśniące ich korony.

Nasze dzieci, nasze dzieci,

Ojciec wasz zza krat was woła

Aby słowa tego krzyku

Rozbrzmiewały dookoła.

         Dzieci polskie, polskie dzieci

         Może ojca nie ujrzycie,

         Lecz w pamięci zachowajcie

         Jego ciężkie, krwawe życie.

2.  Ostrzeżenie

(KWMO-Kce,

21 grudzień 1981)

W oczekiwaniu na niewiadomą,

Zamknięci w więziennej celi,

Pozostają sam na sam z sobą

Aresztanci grudniowej niedzieli.

         Myślą o miesiącach minionych,

         O Polsce, Polakach i świecie.

         Za fałsz komunistów obwinionych

         Zamknięto ich, bez wieści o świecie.

Gdybyście znali, rodacy kochani,

Serca i myśli tych młodych ludzi,

Którzy za prawdę zostali skazani

Na karę, która grozę budzi.

         A gdy już wszyscy prawdę poznacie

         O tych, co patrzą zza krat,

         Wtedy ich słuszność uznacie,

         A z nią legenda pójdzie w świat.

Lecz bój się, bracie, legendy fałszywej

Bo gorsza ona niż kula wroga

A że tworzona na drodze krzywej,

Spotka się z karą samego Boga.

 

 

3.  Zza krat

(KWMO-Kce, 21 grudzień 1981)

         Chociaż jesteście daleko,

         To czuję was przy sobie.

         Odgrodzone kratą więzienną

         Jesteście razem obie.

Ty córeczko z mamą,

Ja w celi więziennej.

Prześladowany myślą samą

O suchym chlebie z mąki pszennej.

         Myśl ta żyć spokojnie nie daje,

         Krąży w pobliżu jak młody sokół.

I dusza się tylko przed sercem kaje,

         Budując dla miłości cokół.

A los jak gdyby igrając z nami,

Nie patrząc w zapadnięte oczy,

Te napełnione czystymi łzami

Na próbę wystawiwszy życie, dalej kroczy.

         Lecz los lubi swe oblicze

         Zmieniać nagle, niespodzianie.

         I być może, że wkrótce ujrzycie

         Me oczy rozradowane.

4.  Marsz ekstremy

(KWMO-Kce, 24 grudzień 1981)

Jak Wałęsa na Wybrzeżu,

Jurczyk w Trzebiatowie,

Jak Rulewski w swej Bydgoszczy,

A Andrzej w Dąbrowie.

Refr. Walcz, walcz, ekstremo

         Walcz o polskie racje

         O wolność narodu

         I o demokrację!

Bo nie wygra wojny WRONA

Gdy „brat” nie pomoże

Orła nigdy nie pokona,

Spraw to, Panie Boże.

Refren

I powstanie Polska nowa

Praojców spuścizna.

Zajaśnieją dumne słowa:

Bóg – Honor – Ojczyzna

 

5.  Polska Pieta

(grudzień 1981)

Śnieg, śnieg, śnieg, a ja

Trzymam na kolanach dziecko.

Zastrzelonego górnika,

Zatłuczonego pałką studenta.

Mam ręce pełne śmierci,

Kołyszę się nad nimi.

Czołem dotykam oszronionych czół,

Jestem więzieniem, sama uwięziona.

Jak we śnie – nie mam torebki,

Gdzie moje kartki na stypę?

Co ja zrobię bez pozwolenia na życie,

Bez paszportu i kenkarty?

Podejrzana o ostatnią wolność cierpienia

Nie mam w ustach krzyku.

Ani śliny, ani przekleństwa,

Tylko gorzką Hostię milczenia na języku.

6.  Modlitwa internowanych

(grudzień 1981)

Ty, któraś Boga w stajni rodziła

W tę cudowną Noc Betlejemską,

Panno, Matko nasza, Nadziejo

Daj nam męstwo.

O Wniebowzięta uproś łaskawie

Wiecznej światłości tym,

Którzy padli za świętą sprawę

S  o  l  i  d  a  r  n  o  ś  c  i.

Któraś stała pod krzyżem Syna,

Z Nim cierpiałaś i śmierć i rany.

Wyproś łaskę, o Boleściwa

Dla wszystkich bitych pałkami.

Panno bez zmazy, któraś z radością

Przyjęła los Swój.

Wskaż jak darować winy, urazy

I żyć miłością.

 

 

7.  Wrona

(grudzień 1981)

Jesień jeszcze nie skończona,

Przyleciała nagle wrona.

Cały kraj pokryła cieniem,

Wykrakała nam więzienie.

Refr. Kra, kra, kra

                   Wronisko latało

                   A SB szalało

                   Kra, kra, kra, kra

W kryminale dziś siedzimy,

Lecz się wrony nie boimy.

Kiedy wiosną lody spłyną,

Rozprawimy się z ptaszyną.

Refren

Z kryminału gdy wyjdziemy,

Wtedy wronę zatłuczemy.

Wyskubiemy pióra czarne,

Bo ptaszysko to koszmarne.

Refren

Choć nam posiwieją skronie,

Wytłuczemy jaja wronie.

Żeby się nie odrodziła,

Więcej Polski nie gnębiła.

Refren

Idzie wiosna, kry spływają,

Esbecy wyjścia szukają.

Lecz szukają go na darmo,

Górą będzie SOLIDARNOŚĆ.

         Tra tata wronisko przegrane

         Orzeł znowu panem

         Tra ta ta ta ta.

 

8.  Ballada o internowanym

(grudzień 1981)

Jeszcze nim ranne wstały zorze,

Spałeś w łóżeczku, mój ty niebożę.

Lecz błogi sen twój długo nie miał trwać

Z pod znaku MO po cię przyszła brać.

    A gdy już oczy przetarłeś zdumiony

    Rozmowa krótka – stan wojny jest ogłoszony.

    Jesteś element, ekstrem i mimo zdumienia

    Dla wyższych racji pójdziesz do więzienia.

Złudzenia twe prysły i prysło olśnienie

Gdy ci kazano opróżnić kieszenie,

Zdjąć pasek, sznurowadła i bez ceregieli

Kopniakiem w tyłek wrzucono do celi.

    Myśli tysiące krążą ci po głowie

    Lecz kto ci chociaż na jedno odpowie:

    Czym zasłużyłeś na los tak niegodny,

    Dlaczego i komu byłeś niewygodny?

Rano już słyszysz treść komunikatów

Apeluje premier do braci Polaków

O pracę spokój i o zrozumienie

A sam nowymi ludźmi zapełnia więzienie.

    Różnych rzeczy w swym życiu dokonałeś

    Różne grasz role lub wcześniej różne grałeś.

    Raz byłeś przegrany, to znowu wygrany

    Ale nigdy nie byłeś jak dziś – internowany.

Zupę i czarną kawę dadzą na śniadanie

Na obiad zaś groch – beton, który w gardle stanie.

Humor ci dopisuje, choć wieści złowieszcze

Dochodzą do cię, lecz całej prawdy nie znasz jeszcze.

    Naród się buntuje przeciw samowoli

    Panom generałom nie da się zniewolić.

    Broni demokracji, broni swoich ludzi

    Broni praw związkowych wywalczonych w trudzie.

Pamiętaj internowany o swojej załodze

O ludziach, co ryzykują dla cię zdrowiem.

A gdy będziesz już wolny, to w wolności dobie,

Pomyśl wtedy o nich, jak oni o tobie.

 

9.  Rok 1982

(KWMO-Kce, 1 styczeń 1982)

         Dziś się rozpoczął

         Rok nowy, szczególny.

         Z zamętu jeszcze nie wypoczął

         Nasz kraj ojczysty, wspólny.

Nie wiem, czy o tym wiecie,

Że w roku tym rocznica:

Obchodzimy Jasnogórskiej 600-lecie

Niech więc na Jej chwałę pali się gromnica.

         Rok ten tez inne ma oblicze –

         Dla polskich rodzin nieszczęście.

         Palą się Wrony wojenne znicze

         Niszcząc rodzinne szczęście.

Lecz miną tygodnie, może miesiące

Wrócą do domu ojcowie – czy wszyscy?

Przytulą do serc swe ręce drżące

By niepokoje na zawsze prysły.

 

 

10.          Pieśń internowanych

(KWMO-Kce, 5 styczeń 1982)

Ojczyzno moja miła,

Rodzinna Polsko ma,

Tyś pięknem swym wabiła,

Jam wolność Tobie dał.

Refr.:         Lecz Wronę powołali

                   Ci, którym trzeba krwi

                   I polską krew przelali

                   Bo mówią, żeśmy źli.

O Polsko moja miła,

Ojczyzno dziadków mych.

Tyś wolną mi się śniła

Jam leżał u stóp Twych.

Refren

Swe lata Ci oddali

Mój ojciec, syn i brat.

Lecz ZOMO ich zabrali

I patrzą już zza krat

Refren

Nasz związek Solidarność

Był kluczem do Twych drzwi

Być może, że i wolność

Wywalczył Polsce by

 

11.          Nie sam

(KMMO-Tychy, 7 styczeń 1982)

Trzask zamykanego zamka,

Cztery nieproste ściany

Na środku katafalk

Zbity z desek służący za łoże

Na szczęście nie sam.

         Dwa malutkie okienka

         Z jednego wieje

         Bo niedomknięte

         Za to kaloryfer gorący

         Dobrze że nie sam.

Cały apartament

Mieszczący się w okrąglaku

Można przez zakratowane okienka

Oglądać malutki placyk

Można porozmawiać

Bo człowiek nie sam.

         W oczekiwaniu na posiłki

         Które są jedyną atrakcją dnia

         Wymieniamy między sobą

         Kto za co i dlaczego

         Bo człowiek nie sam.                                  È

Po raz pierwszy

Tak bardzo mi brak

Moich najbliższych

Mimo że nie sam.

         Żeby się dało jakoś

         Odwrócić kolej rzeczy.

 

 

 

12.          Dlaczego ?

(KMMO-Tychy, 7 styczeń 1982)

W oczekiwaniu na nieznane

Już nie tak całkiem

Tym nie mniej

Nie mogę znieść już

Tego natłoku myśli

Kłębiących się w głowie

A przede wszystkim

Przebijającego się

Na pierwszy plan

Prostego pytania:

DLACZEGO ?

 

13.          Kwiat

(KWMO-Kce, 15 styczeń 1982)

Ujrzałem we śnie kwiat przezroczysty,

A kwiatów tych przecież nie ma.

Łodygę miał silną, liście przedziwne

I zapach, co kręcił wręcz w głowie.

Ująłem go w dłoń, lecz był dziki strasznie,

Ukłuł mnie, a bólu nie czułem wcale.

W ogólnym zamęcie straciłem go z oczu,

Za mgłą ujrzałem go znowu.

Lecz teraz miał barwy, te barwy znajome,

Te płatki, te płatki biało-czerwone.

I oczy otwarłem

Znów w CELI.

14.          Życie

(KWMO-Kce, 16 styczeń 1982)

Na puszystym śniegu bawiły się dzieci.

Saneczki śmigały i narty z nóżkami splątane.

Ile tu życia, beztroski wspaniałej!

Śnieżynki latały i bałwan zlepiony

I śmiechu tyle w ogólnej zabawie.

Ile tu życia, beztroski wspaniałej!

 

15.          Zamknięty krąg

(KWMO-Kce, 27 styczeń 1982)

W zamkniętym schemacie myśli

Poruszam się wciąż po omacku

Nie mogąc znaleźć wyjścia.

W zamkniętym kole powiązań.

Próbuję zerwać nić, lecz wciąż nadaremnie.

Bo znów te układy, grubą nicią szyte.

Bo znów ta podszewka, źle podcerowana.

I wszędzie bezduszność,

Bezdenna głupota.

I ciągle bezbronność,

Bezradność, NADZIEJA.

 

16.          Zima

(KWMO-Kce, 27 styczeń 1982)

Ze wszystkich pór roku

Najbardziej lubię zimę.

Roztacza się przed oczyma

Biel iskrząca się z dala.

Lekki mroźny wiatr

Nadaje tajemniczego smaku

Trudnego do określenia.

Drzewa bogato ubrane

Pod puchowym płaszczem

Szczycą się swoim wdziękiem.

Pod butami śnieg gada

Opowiada wiersze wspaniałe.

Ręce stwardniałe od zimna

We wzajemnym uścisku.

I ten zmarznięty czerwony nosek

MOJEJ UKOCHANEJ

 

17.          Modlitwa Lecha Wałęsy w więzieniu

(styczeń 1982)

Matko Boża, nie mam już tej plakietki

Z twarzą Częstochowskiej

Płaczącą w śniegu grudnia.

Ona przeniknęła aż do wnętrza

Razem z bólem, który mi zadano.

Tym jednym ciosem wgnietli Cię w głąb

Duszy, tam Cię znajduję, tam przypadam

I tam w milczeniu czuwam, będę czuwać.

Czy słyszysz? We mnie biją miliony serc,

To jest nasze wołanie, póki my żyjemy.

Matko Bożą, matko moja

I matko naszej wspólnej matki

Daj nam wielkie wytrwanie,

Blask wolności i prawdy

A prześladowcom naszym wybacz

Kiedy my nie potrafimy

 

18.          Lulajże Jezuniu

(styczeń 1982)

Lulajże Jezuniu w tę noc grudniową

Przez obcych skłamaną, przez swoich zdradzoną

Nie poznasz Ty Polski, taka zbolała

W kolejkach milczących, w kajdanach cała.

    Lulajże Jezuniu nad hałd krainą

    Posłuchaj wdów łkania, co po Śląsku płyną

    Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj

    A ty Go Matulu w płaczu utulaj.

Czekali Cię Jezu na szychcie w sztolni

Przeszyły ich kule, bo chcieli być wolni.

Dziś przyszli fedrować razem do Ciebie

Połam się opłatkiem z nimi tam w niebie.

    Wieje wiatr od morza i śniegiem zacina

    Stanęła przed Stocznią przy bramie Dziecina

    Mieliśmy dla Ciebie żłobek usłany

    Ale go wczoraj rozbili czołgami.

Chcieliśmy Cię ogrzać i ugościć strawą

Zabrało nam wszystko to wojenne prawo.

Ubogie koszulki, pieluszki i chustki

Czy Ci wejść pozwolą do nas bez przepustki?

         Może Cię wypędzą tak jak z Betlejemu?

         Mróz serce zaciska, gdy ma odejść Słowo

         Jezu, zostań z nami, umocnij nadzieję

         I powróć nam jeszcze godzinę sierpniową.

 

19.          Przybieżeli

(styczeń 1982)

Przybieżeli do mieszkania gliniarze

Rozwalili wszystkie zamki zbrodniarze.

Refr. Chwała generałowi,

         Chwała Jaruzelskiemu,

         A pokój tym z KC.

Wzięli ojca w samej tylko bieliźnie

Zostawili przerażenie w rodzinie.

Refren

Jaruzelski sam ogłosił te dziwy

Solidarność parła przecież do władzy.

Refren

Osłupieli wszyscy ludzie na świecie

Nie mogli się zorientować w zamęcie.

Refren

A Polacy utworzyli podziemie

I na wiosnę się zatroszczą o siebie.

Refren

20.          Wśród nocnej ciszy …

(styczeń 1982)

Wśród nocnej ciszy dekret wychodzi

Wstańcie koledzy, bo SB chodzi

Czym prędzej się ubierajcie,

Żonę, dzieci pożegnajcie

Zanim was skują.

Przyszli, zabrali, z domu i z pracy

Nim się spostrzegli bracia rodacy

Jak wściekłe, jeździły wozy

Zapełniały się obozy

Internowanych.

Nie płaczcie matki, nie płaczcie żony

My mamy prawdę dla swej obrony.

Przyjdzie czas, gdy prawda wróci

Naród z siebie pęta zrzuci

I oswobodzi!

 

21.          Pójdźmy wszyscy …

Janusz Paczocha

(Zabrze-Zaborze, styczeń 1982)

Pójdźmy wszyscy do sierżanta

On ma w nosie komendanta

Poprosimy bardzo grzecznie

I wyjdziemy stąd bezpiecznie.

Puść nas szefie ukochany

Przez komunę oszukany

Nie wierz fonii ani wizji

Ni pajacom z telewizji.

My jesteśmy Polakami

Chcesz być wolny, to chodź z nami

Wnet się krata otworzyła

Ale za nią większa była.

 

 

 

22.          Ostatnia szychta w KWK „Piast”

(styczeń 1982)

Wyjeżdżajcie już chłopcy od Piasta

Pora chłopcy, opuścić tę dziurę

Baby płaczą, napiekły wam ciasta

Złota klatka uniesie was w górę.

         Wyjeżdżajcie, już szychta skończona

         Pielęgniarki, lekarze są w szatni

         Porozwożą was SUKI po domach

         Mają wszystkich, wasz szyb jest ostatni.

Pan pułkownik wyciągnie sam rękę,

Gdzieś w kantorku bulgoce już czajnik,

Żona z Wujka ma czarną sukienkę,

A poza tym jest „wreszcie normalnie”.

         Śpijcie w domu spokojnie do rana

         Nikt nie będzie się z wami targować.

         Jutro druga pojedzie w dół zmiana

         Trza fedrować, fedrować, fedrować!

Ze dwunastu nie wróci górników

Czterech zniknie, trzech stanie przed sądem.

Trzech oplują wieczorem w Dzienniku,

Dwaj są nie stąd, a reszta jest z rządem.

         Władza w nasze przebrana mundury

         I bandyci przebrani za władzę

         Znów na Placu Defilad u góry

         Na przysięgę żołnierzy prowadzą.

Honor tylko jest nasz solidarny

Bryłą węgla zaś polskie sumienie.

Wam już czas … wyjeżdżajcie z kopalni!

Wolna Polska zepchnięta w podziemie.

         Ład i praca i spokój na górze

         Pojedyncze są jeszcze przypadki …

         Wolny kraj! Co was trzyma w tej dziurze?

         Czas się zbierać, czas wracać do klatki.

 

23.          Reduta śląska

(styczeń 1982)

Biegniesz z tym wózkiem naiwna dziewczyno

Pod główką dziecka przemycić chcesz chleb?

Dziś chleba nie wolno, dziś soli nie wolno,

Dziś sól ziemi czarnej krwią wpisze się w śnieg.

    Stoją bez ruchu szeregi pałkarzy

    Nie jesteś tu pierwsza, tu takie się zna.

    Patrzą na ciebie z szyderstwem na twarzy,

    Wiedzą już, jaka powtórzy się gra.

Jeeest!! Pomruk uznania przeleciał przez kaski,

Mistrzostwo to efekt treningu.

Pierwszy wózeczek przewrócił się zaraz,

Przy drugim matka za wcześnie upadła.

A ty idziesz dalej, pchasz wózek przed sobą,

Pchasz wózek zalany po brzegi.

    I oniemiała przystajesz na chwilę

    Ręką chcesz otrzeć spryskaną swą twarz

    Ale nie zdążysz. Świst białej maczugi

    I silne szarpnięcie rozrywa ci płaszcz.

Teraz odbędzie się stary rytuał:

Na oczach górników chleb wdepcze się w śnieg.

Gdzie drugi bochenek? Spod pałki wyleci

Cios w brzuch mierzony, i drugi, i trzeci.

    Oni już wiedzą, że tam nie ma chleba,

    Zepsułaś im widowisko.

    Będą cię bili tak długo, jak trzeba.

    To wszystko …

Cóż … nie pora zajmować się losem dziewczyny,

Dziś mrozu jest tylko trzy stopnie.

Córeczkę wzięły już inne kobiety.

A ona? Najwyżej przemoknie.

Na placu przed bramą zamkniętą na spaw

Batalion panterek, muskułów i tarcz.

Broń prezentuje tu przemoc i pycha,

Szczęknęły przyłbice, na wskroś przeszło grozą.

    To szkoła janczarów pod trwałą narkozą

    Pogardy dla ludzi w roboczych drelichach.

    To szkoła pospiesznego poprawiania rasy:

    Synowie niewolników będą wnet panami.

    Dziś przyjechali z długimi pałkami

    Wbić pod ziemię lub w ziemię robotnicze masy.

Tu helikopter! Tu helikopter!

Transmisja z robienia pokoju!

Pod bramą skupiła się nasza drużyna

I czeka na rozkaz do boju.

    Sprawdzanie osprzętu do siania paniki,

    Są dwie dyskoteki, będą puszczać jazz.

    W odwodzie pięć czołgów rozgrzewa silniki,

    A my rebeliantów wzruszymy do łez.

Wszystko gotowe, więc w imię wszechwrony

Czas poloneza zacząć, panowie.

Taniec z pałkami, dostojny, chodzony.

Taniec z hełmami na głowie.

    I środków ostrzejszych nie trzeba unikać

    Tamci i tak pożyją niedługo.

    Czterdzieści trzy lata – i nie ma górnika

    A póki jest – ma być tylko sługą.                             È

 

Stałem na straży pomiędzy torami

Gdy zaczął się atak czołgowy.

Do chwili ostatniej nie mogłem uwierzyć,

Że polskie wojsko, z polskimi orłami

Do polskiej kopalni przyjedzie.

By imię zniesławić, by honor zastawić,

A kraj w ruinie pogrążyć.

    Boże!!

Ja mogłem przecież w tamtym czołgu siedzieć!!

Bawią się w wojnę brzuchaci dziadkowie

Wysyłając na hańbę pułki i dywizje.

Tak jest ! … telu …wniku  !

Rozkaz ! … telu … rale! 

    Wysuwają się piersi po nowe medale,

    Emerytura blisko, przyda się Virtuti.

    Ale z kim tu walczyć, skoro dookoła

    Same przyjacioły i serdeczne druhy?

A poza tym – do czego nadaje się armia,

Której uzbrojenie pamięta w większości

Czas zimnej wojny i Czerwiec w Poznaniu?

Od trzynastu lat słabnie gotowość bojowa,

Rośnie dyscyplina ślepego posłuszeństwa,

A sprzęt może służyć tylko do straszenia.

Straszą więc czołgi – atrapy, transportery – widma,

Samoloty myśliwskie – latające trumny.

Możesz być, generale, z takiej armii dumny!

Nie broni ona wprawdzie narodu przed wrogiem,

Za to ciebie i WRON-ę chroni przed narodem!

Stałem zdrętwiały jak parkan łamali,

Stałem zdrętwiały jak gazy rzucali.

Stałem jeszcze wtedy, gdy główny herszt ZOMO

Dziękował żołnierzom za braterską pomoc.

    Bywają sny przeraźliwe, gdy człek osaczony

    Ręką nie ruszy ni nogą, nawet nie zawoła.

    Jedno tylko może zrobić dla swojej obrony

    OBUDZIĆ się!

Czekałem na cud przebudzenia

Patrząc na wszystko, nie widząc niczego.

Godziny mijały niczym okamgnienie,

Cud nie nadchodził.

Była chwila ciszy. Właśnie odwieziono

Ostatnich zomowców rannych w czasie walki.

Na śniegu pod płotem

Zabici górnicy leżeli pokotem.

Mrozu wielkiego nie było.

Pamiętam, że słońce wtedy zaświeciło.

    Plac był śnieżnobiały, gdzieniegdzie czerwony,

    Ramy wyznaczały czarne bataliony,

    Komplet barw narodowych na dziesięciolecie.

    Patrzałem na to długo, pełniąc śnioną wartę.

Wtem z brunatnej obroży, jak psy nienażarte

Wyrwały się ku mnie cztery czarne cienie.

Jeszcze wtedy wierzyłem, że to widowisko

Rozgrywa się w jakiejś nierealnej scenie.

Nie drgnąłem nawet, gdy byli już blisko

    I nikt nie wyglądał na dwudziestolatka.

    I na kostiumy zwróciłem uwagę,

    Że były nakrapiane czarnymi pałkami.

A jeden miał chyba podeszwy białe.

Więcej już nic nie widziałem ……

 

24.          Pamięci siedmiu z Wujka

(styczeń 1982)

Przyszli nocą w uśpiony dom,

Zbierali nas chyłkiem, jak zbóje.

Drzwi zamknięte otwierał łom -

                   Idą, idą pancry na Wujek.

A gdy opadł strach i gniew,

Jeden wybór: kopalnia strajkuje,

Choć staniała bardzo nasza krew -

                   Idą, idą pancry na Wujek.

W tłum przy bramie, do matek i żon

Z płacht na murach klejonych – zlatuje

Czarną treścią komunikat WRON -

                   Idą, idą pancry na Wujek.

Kilof i łańcuch ściska nasza dłoń,

Wózków rząd bieg czołgów wstrzymuje.

Milicjanci repetują broń -

                   Idą, idą pancry na Wujek.

Płoną już znicze ku zabitych chwale.

To, co runęło – któż odbuduje?

Gdzie twe czyste ręce, generale?

Idą, idą pancry na Wujek.

25.          Hymn Solidarności

(styczeń 1982)

Solidarni, nasz jest ten dzień

A jutro jest nieznane.

Lecz róbmy tak jak gdyby był nasz wiek

Pod wolny kraj spokojnie kładź fundament

         Solidarni, nasz jest ten dzień

         Połączmy się, bo jeden jest nasz cel.

A jeśli ktoś nasz polski dom zapali

To każdy z nas gotowy musi być.

Bo lepiej byśmy stojąc umierali

Niż klęcząc na kolanach mieli żyć.

 

 

26.          Nasz rachunek

(styczeń 1982)

Nędza się sroży, naród głoduje

Milicja strzeże, partia kieruje.

Powstała władzy elita nowa

Arystokracja pseudoludowa.

         Za akselbanty, stroje i bale

         Trzeba zapłacić, generale

Na nic wezwania, na nic żądania

Dla usunięcia jakiegoś drania.

I choćby naród stanął na głowie

Rząd się za Hebdą przecież opowie.

         Na nic ordery twe i medale

         Gdy przyjdzie płacić, generale.

Pałki pretorian, hordy najmitów

W szyku bojowym na robotników

Pałki i czołgi, choćby katiusze

Aby utrzymać bratnie sojusze.

         Za sierot płacz, za matek żale

         Przyjdzie zapłacić, generale.

Skosiły kule siedmiu górników

Z rozkazu partii, z woli kacyków.

Przelał się wreszcie puchar goryczy

Na obietnice nie będziem liczyć.

         Wojenny stan nie będzie stale

         Pamiętaj o tym, generale.

Naród wystawi wreszcie rachunek

Za każde draństwo i za rabunek.

Skończy się partii przewodnia rola

Taka jest nasza Polaków wola.

         I choćbyś w Moskwie zamieszkał stale

         I tak znajdziemy cię, generale.

27.          Zabrze-Zaborze

(Zabrze-Zaborze, styczeń 1982)

Zaborze – to skazańców nuta

Zaborze – to więzionych los

Zaborze – to związkowców buta

Zaborze – to ekstremy głos

Refr. My, internowani, w Zabrzu zatrzymani.

         Na stos rzuciliśmy

         Swój życia los, na sto, na stos.

Mówili, żeśmy stumanieni

Nie wierząc w to, że chcieć to móc.

Lecz trwaliśmy osamotnieni

A przeciw nam był Albin Buc.

Refren

Nie chcemy dziś od was uznania

Ni waszych łez, ni waszych słów.

Skończyły się dni kołatania

Do pustych serc, do ciemnych głów.

Refren.

 

 

 

28.          On już do wojska nie wrócił

(Zabrze-Zaborze, styczeń 1982)

Nad miastem Zabrze-Zaborze

Gdzie głos gitary rozbrzmiewa,

Tam młodzian skuty w kajdany

Z żalu, tęsknoty tak śpiewa:

         Poznałem w życiu dziewczynę

         Dla której żyć tylko chciałem,

         Wierzyłem w szczęście jedyne

         Lecz teraz się przekonałem,

Że każda dziewczyna kocha

Gdy tulisz ją w swych ramionach.

Och Boże, nie daj więzienia

Wtedy twa miłość skończona.

         Mateńko moja, nie szlochaj

         Żem ja twe dziecię jedyne.

         W Zabrzu, w ciężkim obozie

         Z żalu, tęsknoty tu ginę.

Niech właśnie moja piosenka

Poruszy serca z kamienia.

Ja śpiewam dla zakochanych,

Którzy nie znają więzienia.

29.          Nie oddamy

(Zabrze-Zaborze, styczeń 1982)

Nie oddamy Chinom Związku Sowieckiego

Nie oddamy Pekinowi Kraju Rad.

Zdrastwuj Wania, a jak przyjdzie co do czego,

My czuwamy – wy możecie słodko spać.

    Za tym pustym stepem państwo jest ogromne,

    Żółty człowiek tam nachalnie ostrzy kły.

    Ciemną nocą wybudował wielką bombę,

    By czerwonym na jej widok ciekły łzy.

Z Kosygina nikt nie zrobi już balona,

Breżniewowi nikt nie będzie w oczy pluł.

Zdrastwuj Wania, z wami przecież jest Korona,

Chińskich bajek nikt nie będzie już wam snuł.

    Nikt nie zrobi z Moskwy pólka ryżowego

    I na Kremlu nikt nie będzie sake pił.

    Więc Rosjanie, wy nie uczcie się chińskiego,

    W zupełności polski język starczy wam.

 

 

30.          Zomotywa

Autor: Tomasz Brzęczkowski

Wiersz napisany w Wigilię 1981 r. Wypuszczony w obieg

z Wydawnictwa EPOKA (Stronnictwo Demokratyczne)

przy ul. Hibnera 11 w Warszawie na początku stycznia 1982,

w czasie strajku okupacyjnego w redakcji Kuriera Polskiego.

Stoi na placu oddział milicji

Silny i zwarty, pełen ambicji.

Bój się milicji!

Stoi i sapie, dyszy i chrzęści.

Wśród łbów zakutych pały i pięści.

Łup anarchistę, łup ekstremistę,

łup syjonistę.

Już ledwo myślą, już ledwo czują

Lecz oni nigdy nie zastrajkują.

    Do nich działacze się przyczaili

    Tłuści, obłudni przewrotnie mili.

    Chcą na Syberii urządzić biwak.

    Pierwszy z nich Wojciech, drugi zaś Siwak.

    Trzeci Olszowski doczekał chwili

    Że Solidarność w łeb będą bili.

Czwarty w z tej paczki, to sam Rakowski
Piąty brew marszczy, to Obodowski

Szósty Czyrek, uczeń Edwarda

Mas robotniczych to awangarda.

    Wszyscy są oni zdania jednego:

    O sile wielkiego Związku Radzieckiego

    Że choćby przyszło miliard Chińczyków                             È

    I każdy zjadłby miliard klopsików

    Sraliby potem przez miliard lat

    To nie zasraliby Kraju Rad.

Nagle gwizd! Nagły świst

Gazy buch! Pały w ruch!

Najpierw powoli jeszcze z umiarem

Ruszyła gromada zbójców ospale.

Zabili siedmiu, chyba za mało

Więc wali i wali pała za pałą

Po głowach, po nogach i gna coraz prędzej.

Górników, hutników łomocze i pędzi.

    I skądże to, jakże to, czemu tak gna

    Że wali, że bije, że strzela aż strach.

    To aktyw partyjny, on wprawił to w ruch

    To aktyw partyjny ratuje swój brzuch.

    To aktyw, co z biura teleksem do sztabów

    A sztaby rozdają już pały wśród drabów.

    Ci biją i walą i znów kogoś gonią.

    A tamci do sztabów wciąż dzwonią i dzwonią.

Ach dokąd, a dokąd, a dokąd to tak

Z pałami, z tarczami, przez miasto i wieś

Czołgami, SKOTami zastraszyć lub zgnieść.

Przerazić, zagłuszyć, zagonić do bud

A potem bagnetem do kopalń i hut.

Do pracy, do pracy, do pracy, do pracy

I z pracy do pracy, i z pracy do pracy

Do pracy i z pracy, i z pracy do pracy.

O, ku***! Jak długo tak można? Rodacy!

 

31.          Dziwny to kraj

(styczeń 1982)

W kraju pokrytym więzieniami zapada kolejna noc . . .

Noc duszna, pełna majaków, westchnień,

odległych wspomnień i rozmów,

twarzy bliskich, które żyją na tle

krat w oknach i ochronnych siatek.

A na pryczach leżą ludzie, których

jedynym przestępstwem jest miłość, oddana tej ziemi tak krwi pełnej i bólu.

Dziwny to kraj, w którym więzi się jego najlepszych synów i córki i traktuje się ich jak przestępców . . . .

Dziwny to kraj, w którym się tych przestępców kocha i szanuje wiedząc, że ich sny i marzenia się spełnią.

W kraju pokrytym więzieniami

i nadzieją już świta . . .

Każdy ma prawo do szczęścia

lecz nie każdy do PRAWA.

 

32.          Kajdany

(styczeń 1982)

Kajdany, mury więzienia

Więzienny wikt za kratami.

A winą naszą jest tylko

Żeśmy narodu synami.

Refr. Lecz Solidarność nie umrze

                   Lecz Solidarność nie zginie

                   Bo Solidarność jest nasza

                   Nie jedno przecież ma imię.

                   To imię niepodległości

                   To imię sprawiedliwości

                   To imię szczęścia i dobra

                   Dzieci i całej ludzkości.

Nie płacz mój synu kochany

Że ojciec twój jest więziony

On siedzi tylko dlatego

Byś tyś też nie był gnębiony.

Refren

Przez tych dla których hasła

I najpiękniejsze idee

Są tylko zasłoną dymną

Na ich nieczyste sumienie.

Refren

Proszę cię synku, o jedno

Przyrzeknij – kiedy dorośniesz

Podejmiesz po ojcu dzieło

I nigdy w walce nie spoczniesz.

Refren

 

33.          Gdy noc zapadła

(na melodię „Dziś do ciebie przyjść nie mogę)

(styczeń 1982)

Gdy na dobre noc zapadła

A była to sobota

Do siedziby MKZ-tu

Wpadła jakaś hołota

Jak się potem okazało

Była to ZOMO-wska blać

Pałką bili, gaz wrzucili

I zaczęli chłopców brać.

Chłopcy dzielnie się bronili

I gaśnice poszły w ruch

ZOMO miało większą siłę

W chłopcach był bojowy duch.

Potem w „suki” ich wsadzili

I powieźli w siną dal.

Co się z nimi dzisiaj dzieje

Tego nie wie nawet wiatr.

34.          Gdy naród

(styczeń 1982)

Gdy naród do strajku przystąpił bez broni

To oni tu czołgi wezwali

Gdy naród już walczył bez szabel i koni

To oni do ludu strzelali.

Refr: Strzelajcie panowie do braci,

                   Do matek i ojców strzelajcie.

                   Ten naród wam kiedyś

                   Za wszystko zapłaci

                   Panowie to popamiętacie!

Gdy naród zawołał, że żyć z czegoś trzeba,

To oni tu czołgi wezwali.

Gdy naród zawołał, że Związku nie sprzeda,

To oni do ludzi strzelali.

Refren

Wstrzymajcie się bracia, żołnierze oślepli

Ta walka już nie jest zabawą.

Przestańcie nas straszyć czołgami, pałkami

My Związku i tak nie oddamy.

Refren

Rozbili nasz Związek, rozbili go krwawo

Wtrącili nas wszystkich w więzienia

Lecz podłość i karność przeklętej tej WRONY

Nadziei i prawdy nie zmienia

Refren

 

 

 

 

35.          ZOMO – blues

(styczeń 1982)

Partia Gierka nas zrodziła,

własną piersią wykarmiła

Nasza partia leninowska

wybroniła nas od wojska

By nieść pomoc społeczeństwu,

by dać odpór chuligaństwu,

By strzec ładu i porządku,

wspierać dzieło sił rozsądku.

Refr. To idzie ZOMO, ZOMO, ZOMO

i śpiewa blues.

Ekwipunek nasz z importu, dobre żarcie, dużo sportu.

Sami chłopcy malowani, co to lubią bić pałami.

Głowa tak ukształtowana, by nie kąsać swego pana.

Tylko gwizdek nas porusza, a po opium śpiewa dusza.

Refren

Celem naszych szybkich akcji – zaplute karły reakcji.

Cham i warchoł, recydywa, opozycja także bywa.

Spekulanci, dysydenci i KOR-owscy wszyscy święci.

Kapitału rwiemy nać, marksistowska jego mać!

Refren

Wszędzie pełno jest roboty, zdobyć trzeba bramy, płoty.

Trzeba złożyć dowód męstwa zdrowej części społeczeństwa.

Przetrącając co dzień kości ekstremie z Solidarności.

Bo służymy dzielnie Patrii my, bijące serce partii.

Refren.

36.          Dylemat

(styczeń 1982)

Znowu przed dylematem stoisz.

Jaką iść chcesz drogą? Powiedzieć się boisz.

Tych, co po raz wtóry cię okłamali,

Czy masz zamiar ich słuchać dalej?

         Sięgnij rozumem w głąb serca swego

         Wydobądź to, co zdołałeś w sobie ocalić.

         Na Boga! Narodzie polski!

         Nie daj się nadal tumanić!

         Coś jeszcze zostało w tobie,

         Nie wszystko co ludzkie, zdołali zabić.

Ocal to, co w tobie doskonałe

Prawo do życia, do ludzkiej godności,

Prawo do równości i sprawiedliwości,

Do wyboru wiary prawo.

Z racji przypisanego ci miejsca w przyrodzie,

Z racji że człowiekiem się rodzisz

Wolnym być musisz i wolne dzieci płodzić!

         Jak długo będziesz się z tym godził,

         Aby to co twoje z trudem wypracowane,

         Ze stołu twojego było zabierane,

         A na ich stołach bezkarnie podawane?

Czy serce o los dzieci twych cię nie boli?

Czy chcesz, aby tak jak ty żyły w niewoli?

Narodzie, nie brakło ci chyba odwagi.

Dość, powiedzieć musisz, dość zniewagi!

Racje stanu twego muszą być szanowane,

Odebrać musisz to, co zostało ci zabrane.

 

37.          Trzynastego grudnia (1)

Bogdan Drągowski oraz inni NN.

(Areszt śledczy KWMO-Kce – cela Nr 9,

styczeń 1982)

Trzynastego grudnia roku pamiętnego

Wylęgła się WRON-a z jaja moskiewskiego.

Rozpostarła skrzydła od Gdańska po Kraków

Wsadziła za kraty niewinnych Polaków.

Rozpostarła skrzydła i klepie slogany

Aż otworzył oczy naród oszukany.

Niewinni Polacy w więzieniach spoczęli

Gdy się o swój honor wreszcie upomnieli.

Że strzelać nie będzie, WRON-a obiecała

Tymczasem na Śląsku znów się krew polała.

Polacy, rodacy, nie dajcie się znęcić

Trzeba będzie wreszcie WRON-ie łeb ukręcić.

Śpiewa cała Polska, śpiewa naród cały

By się WRON-ie z dupy pióra posypały.              È

Bracia, siostry Polki, wspierajcie kwiat cały

Zamknięty w więzieniach dla internowanych.

Przyjdzie dzień tryumfu, gdy Bóg tak osądzi,

W kraju uciśnionym naród będzie rządził.

Odpłaci za krzywdy i za krew przelaną

Za krzyk żon i dzieci, za Polskę sprzedaną.

Nie martwcie się ludzie, prawda nie utonie

Gdyż przeklętą WRON-ę Solidarność wchłonie.

Orłowi założy na głowę koronę

I zniszczy na wieki bolszewicką

WRON-ę.

Tobie generale, za twe ciężkie zbrodnie

Ściągniemy ci z dupy generalskie spodnie.

Ściągniemy ci spodnie, dupę obijemy

Takich generałów więcej mieć nie chcemy.

 

 

38.          Trzynastego grudnia (2)

(ciąg dalszy, Zabrze-Zaborze, luty 1982)

Trzynastego grudnia roku pamiętnego

Wzięła nas milicja z domu rodzinnego.

Płacze żona, dzieci – co wy to robicie

Gdzie wy mi bandyci męża prowadzicie?

Nie płacz żono, nie płacz, niedługo posiedzę

Jeśli nie pojadę na białe niedźwiedzie.

Walczyłem o prawdę, za nami jest masa,

Upomni się o nas robotnicza klasa.

Robotnicza klasa oraz naród cały

Prawda dziś zwycięży, choćby działa grzmiały.

Strajkują załogi, partii nie do śmiechu,

Nie pokonasz prawdy, siepaczu Wojciechu.

Jesteśmy w niewoli na mocy dekretu

Na życzenie Moskwy i władzy Sowietów.

Kamaryla władzy, ciągnięta na sznurku,

Nie potrafi rządzić na własnym podwórku

Kryzys gospodarczy zrobiła nam klika,

Która z tych foteli pomału umyka.

Zrobili miliony na naszej harówce

Wtedy gdy robotnik ciułał po złotówce.                È

Wszyscy prominenci przebrali już miarę

Muszą w końcu ponieść zasłużoną karę.

Za nasze udręki, za nasze cierpienia,

Dostaję od władzy glejt odosobnienia.

Władze dbają o to, by w warunkach wojny

Nie zrobił im krzywdy ten naród spokojny.

Ale doczekamy tych czasów pomału

Gdy naród powoła sądy, trybunały.

Odpowiedzą oni za spełnione zbrodnie

Wtedy będzie w Polsce cicho i spokojnie.

Cały naród polski i wszyscy rodacy

Zaniechają strajków i chwycą się pracy.

Wykrzykniemy wszyscy: nad marnością marność

Niech działa dla dobra wszystkich Solidarność.

Choć dzisiaj te słowa tamują nam kraty,

Sprawiedliwość będzie w tym kraju, nie kraty.

Na bezbronną ludność skierowano działa

Aby władzę trzymać mogła garstka mała.

Ale wkrótce będzie to już akt ostatni,

Naród się połączy w cały związek bratni.

 

 

39.          Trzynastego grudnia (3)

(ciąg dalszy, Kokotek, marzec 1982)

Wojennego stanu trzeci miesiąc mamy

Lecz naszego Związku nigdy nie poddamy.

Choć Rada Ministrów już rzuciła kości

Chcąc rozbić na branże ruch „Solidarności”.

W regionie Zagłębia Śląsko-Dąbrowskiego

Więzi się działaczy ruchu społecznego.

Część internowanych ma już „ersatz” wczasy

Gdyż ich przewieziono w lublinieckie lasy.

Hotel Silesiana w Lublińcu-Kokotku

Taki napis wisi na naszym Ośrodku.

Niech ten napis jednak turysty nie nęci

Bo jesteśmy tutaj w pokojach zamknięci.

Cały teren lasu siatką ogrodzony

To obiekt wojskowy – obcym wstęp wzbroniony. Rozstawione warty i w dzień i o zmroku

Odległość nie większa niż dziesięciu kroków.      È

Warty posiadają radiotelefony

Hotel turystyczny jest dobrze strzeżony.

Dla lepszej ochrony są psy na etacie

O ucieczce nawet nie pomyślisz bracie.

Początkowo lasu ZOMO pilnowało

Teraz wartowanie WOP-owi oddało.

Całe zarządzanie we wnętrzu budynku

Prowadzi Bezpieka w więziennym ordynku.

Po latach roboty, po trudzie i znoju,

Korzystamy wreszcie z dobrodziejstw ustroju.

Po dwóch na pokoju i miękkie tapczany,

Narzekają jeszcze na swój los zasrany.

Godzinne spacery, wypoczynku kupa,

A nas od siedzenia boli często dupa.

Śpiewajmy więc razem, bo nam to nie szkodzi

Niech nam żyje Polska, jeszcze się odrodzi!

 

40.          Trzynastego grudnia (4)

(ciąg dalszy, Uherce, kwiecień 1982)

Nadchodzi już wiosna ponura i głucha,

Niechaj każdy Polak ballady wysłucha.

Gdyż są w niej zawarte bez cenzury treści

To, czego w gazecie Urban nie zamieści.

Bo jak Polska długa, długa i szeroka

Traktuj informację z przymrużeniem oka.

Ona stan wojenny jak dobro traktuje

Gdy od władz centralnych smrodem zalatuje.

Dobrała się władza chyba w maku korcu,

Bazując dekrety na sowieckim wzorcu.

Z którego od dawna prawda ta wynika,

Że narodem rządzi Krasnej Armii klika.

A sam Jaruzelski taką Polskę robi,

Aby naród milczał, jak niewolnik Tobby.

Chce ludzi przemienić w stumanioną kupę,

Liżąc Breżniewowi jego tłustą dupę.

Utarło się hasło i jest u nas w modzie,

Że Polak jest mądry dopiero po szkodzie.

Gdy przegramy teraz batalię związkową,

Skończymy na zawsze z sierpniową odnową.

Nastaną niebawem bardzo trudne lata,

Bo chcą nas zapędzić wprost pod topór kata.

Lecz ich zamierzenia spalą na panewce,

Zjednoczy się naród, jak światło w soczewce.

I promieniem jasnym przepali okowy,

Nasz los kajdaniarski i pęta odnowy.

Nie damy się wpędzić w tę ślepą uliczkę

Uniknąć musimy krat, kajdan i stryczka.

Takie losy właśnie partia nam gotuje

Gdy tezy o związkach prasa publikuje.

Program ten wynika z wojny konieczności,

A zamiarem jest rozbić ruch Solidarności.           È

Nie dajmy się rozbić na branże i grupy,

Bo byłby to związek po prostu do dupy.

A jak nam wiadomo, siła jest w jedności,

Taki dziś być musi ruch Solidarności.

Kto robi inaczej – jak mu partia każe –

Ten ci jest Polakiem w współczesnym wymiarze.

Trzeba nam jedności i porozumienia

Ale nie przez kraty i cele więzienia

Nasze zaufanie władza już straciła

Bowiem zapomniała, że w narodzie siła.

Siłę i rozsądek i życie w godności

Zapewni nam tylko ruch Solidarności.

Patrząc na to z bliska, co się u nas dzieje,

Mamy powód płakać, gdy świat się z nas śmieje.

Wciąż mamy stan wojny, kolejki i bony

To jest czas refleksji, to czas nie stracony.

Może braknąć chleba i przyjść większa bieda,

To i tak robotnik załamać się nie da.

Przeciw narodowi tę wojnę wydano,

Lecz ducha jedności w nim nie załamano.

Chcąc ratować partię z upadku groźnego

Posłuchano władzy Związku Sowieckiego.

Doraźne zabiegi nie wiele im dały

A wrogowie ludu w KC pozostały.

Wprowadzają nam tu system goebbelsowski,

Któremu przewodzi sekretarz Olszowski.

Jest on weteranem walk z robotnikami

Których propagandą nieprawdziwą mami.

Że Polska jest Polską, że nie braknie chleba,

Że nam Peperowcy przychylają nieba.

A prawda jest taka niniejszej ballady,

Że pod ich rządami zeszliśmy na dziady.

 

 

41.          Opowieść dziewczyny

(styczeń 1982)

Opowiadała mi moja luba raz dziewczyna:

Dlaczego ty nie przypominasz mi wcale Lenina?

Refr: A ty maszeruj, maszeruj i głośno krzycz:

         Niech żyje nam Wołodia Iljicz!

Dziś w telewizji występuje zespół „Nowi”

Z całym programem poświęconym Leninowi.

Refren

Dziś wszystkie kwiaty, wszystkie zioła, drzewa,

Cała przyroda o Leninie dzisiaj śpiewa.

Refren

Gdy ci się rano nie chce z łóżka podnieść dupska,

Przypomnij sobie, jak walczyła Nadia Krupska.

Refren

Dziś w Poroninie żyje jeszcze taki baca,

Co Leninowi mlekiem leczył zsiadłym kaca.

Refren

 

42.          Uwierzyć w siebie

(styczeń 1982)

Terrorem gnębiony, bezprawiem rządzony,

Na kolana przed ołtarzem czerwonych rzucony,

Wyprostuj kolana, wstań na nogi, Narodzie.

Im takiego hołdu oddawać się nie godzi!

    Takim narodem chętnie by cię widzieli

    Bez wiary w siebie, bez żadnej nadziei,

    Pozbawionych prawa, czci i wiary,

    Dla czerwonej idei oddanych bez miary.

Nie możesz przecież mylić ołtarzy,

Bóg na to rozumem cię obdarzył.

Boże, dopomóż tym co zwątpili,

Aby w Ciebie i siebie uwierzyli.

 

43.          Co cesarskie oddać cesarzowi

(styczeń 1982)

Co cesarskie oddać cesarzowi!

Władza w Polsce do ludu należy.

Niech w końcu ten lud o niej stanowi!

Panowie generałowie, o to nam właśnie chodzi!

Władzę w nasze ręce oddać musicie,

Słowem „odnowa” nas nie otumanicie.

Świetlaną przyszłość wyście nam już obiecywali

Nawet drugą Polskę żeście budowali

Co pokolenie zaczynać od nowa nie zamierzamy

Polska to nie klocki do domków budowy.

Sprawowanie władzy nie dziecinna zabawa,

Dla narodu polskiego wielka i ważna to sprawa.

Ani drugiej, ni trzeciej odnowy nie zamierzamy,

Co zbudujemy, to naszym dzieciom oddamy.

Tę, cośmy od przodków w spadku dostali,

Tę Polskę, naszą wspólną, będziemy budowali.

 

 

 

44.          Polsko, Polsko, drut na rękach

(styczeń 1982)

I cóż byłby to za naród

Co wbrew ojców swoich chwale

Dałby się załamać strachem

Jaruzelski generale?

         Społeczeństwa nie oszukasz

         Telewizją, radiem, prasą

         I sztandarów nam nie zbrukasz

         Nasza Polska nie jest waszą!

Refr. Polsko, Polsko, drut na rękach

         Polsko, Polsko, z gipsem w ustach

         A na oczy kiedy, klękasz

         Telewizji brudna chusta.                             È

To nie folwark sekretarzy

To nie wasze są fabryki

Choć tak bardzo wam się marzy

Stalinizmu naród dziki.

         Znowu dzieciom kłamać w szkole

         Oszukiwać w pracy, w domu.

         Chwastem niech zarasta pole

         Niepodległość? Po co? Komu?

Refren

Chcecie krwawo – czarne WRON-y

Zsyłać naród nasz do tiurmy

Ludzi mordować bezbronnych,

Wolność wiekiem nakryć trumny.

         Chcecie zabić Solidarność

         Sowieckie włożyć kajdany

         Cierniową koronę nową

         Na jej świeże włożyć rany.

Refren

Zakneblować teatr, prasę

W areszt zmienić polskie domy

W łagry zaś fabryki nasze

A ojczyznę w grób czerwony.

         Bohaterów w jednej liście

         Umieszczacie z bandytami

         Chrystus także był w asyście

         Krzyżowany wraz z łotrami.

Żołnierzu uczciwy, młody

Któż ci hańbę tę zapłaci

Z milicjantem żeś w zawody

Zgnoił swoich własnych braci.

Refren

 

45.          Urodziny

(KWMO-Kce, 1 luty 1982)

Bardzo mi brak Ciebie,

Moja ukochana.

Twych ust słodyczy miodu,

Miłego całowania.

Tych oczu niebieściutkich,

Głębokich jak morze.

Piersi miękkich jak gąbka,

O kształcie piłeczki.

Czarnych włosów splątania,

Drżenia ciała całego.

I w zapale miłości

Oddechu spiesznego.

Ciepła rąk Twoich

Splecionych na mej szyi.

Tak bardzo brak mi dzisiaj,

Tak chciałbym być dziś z tobą,

Bo dziś Twe URODZINY.

46.          Posłanie

(Strzelce Opolskie, 5 luty 1982)

Pozostałyście z mamą obie

Zdane na losu powiew.

W trwodze drżąc ku sobie,

Nadsłuchujecie szumu drzew.

         I cóż takiego one wam mówią?

         O czym wiatry świszczą?

         Jakiego to ptaka skrzydła szumią?

         Jaki los wam obwieszczą?

Zabrany od was

Gdy noc zapadała,

Myśl swoją słałem do was

Gdy niedola gnała.

         Lecz teraz, choć zamknięty,

         Czuję się naprawdę wolny

         A mając Maryi obrazek święty,

         Kieruję ku Niej za was modły.

 

 

47.          Myśl

(Strzelce Opolskie, 7 luty 1982)

Siedzę tak w celi

Wpatrzony w sufit biały.

I myślę o minionej niedzieli

I o kraju całym.

         Myślę o żonie i córce kochanej,

         Pozostawionej wolności.

         Myślę o męce w celi poznanej

         I o minionej radości.

Czy będę potrafił się jeszcze radować?

Czy będę potrafił znów kochać?

I czy potrafię kogoś szanować?

I kwiat wiosenny, czy będę wąchać?

         Na te pytania odpowiedź wykrętna,

         Lecz myśl szalona i opętana

         Powraca do mnie, jak natrętna.

         I ogarnia mnie rozpacz, już znana.

48.          Mury

(Strzelce Opolskie, 7 luty 1982)

         Weź matko na ręce

         Swą córeczkę i syna.

         I pokaż im mury więzienne

         I powiedz, kto tam przebywa.

Naucz ich matko, prawdziwej historii

O tych co cierpieć muszą, opowiedz.

O tych, co siedzą w sowieckiej niedoli,

O nich swym dzieciom opowiedz.

         I ty, marynarzu, spójrz na zarys lądu

         I ty, z góry spojrzyj, lotniku.

         Wspomnijcie tych, których się boją jak trądu

         I poległych na Śląsku górników.

A gdy ci przyjdzie kraj opuścić

I łza po policzku ci spłynie

I gdy ci przyjdzie motor zapuścić,

Pomyśl....   za murami nam życie płynie

 

49.          Wiosenne kwiaty

(Strzelce Opolskie, 9 luty 1982)

Kwiaty, jakżeż pięknie one wyglądają:

Goździki, narcyzy, bratki, tulipany.

Wszystkie się ku mnie pochylają,

A każdy bukiet w asparagus przybrany.

         Wiesz? Piękny to byłby widok

         Cieszyłby oczy zmęczone

         Gdyby tuż obok . . . . .

         Nie były dusze więzione.

A te kwiaty, to kwiaty więzienne

Z widokówek na ściany klejone

I choć mają szaty odświętne

To odpychają oczy rozmarzone.

         Ech, gdybyż tak można

         Kwiatami tymi . . . . .

         Ach! Czy to myśl zbożna?

         Ale – gdyby tak… kraty otworzyć nimi?

 

50.          Sens życia

(Jastrzębie-Szeroka, 10 luty 1982)

Przebyłem daleką drogę,

Od niebytu po absolut włącznie.

Obejrzałem tysiące obrazów,

Na jawie i we śnie.

Odwiedziłem stare zakątki,

Zmurszałe przez wieki całe.

Zobaczyłem przeróżnych ludzi,

Myślących i nie myślących wcale.

Stykałem się z głupotą,

Z mądrością toczyłem dysputy.

Widziałem na własne oczy,

Okrucieństwo i miłość wspaniałą.

I nie wiem dlaczego nadal,

Próbuję odszukać SENS ŻYCIA

 

51.          Dramat

(Jastrzębie-Szeroka, 10 luty 1982)

Jak zawieszony w próżni

Odczuwam życia swój dramat,

Przebiegam myślami spraw wiele.

Moralnie uduchowiony,

Czuję się sędzią

Swojego postępowania.

Rozpatruję wszystkie

Złe i dobre uczynki.

Nie mogę zrozumieć

Logiki tego świata,

Niszczącego co dobre,

Zło zostawiające.

I odnajduję szczęście

W dzieciństwie wspaniałym.

Lecz te lata nie wrócą już wcale!

52.          Ptaki

(Strzelce Opolskie, 11 luty 1982)

Hen, w podniebnych przestworzach,

Na tle błękitnego nieba,

Śmigają w swym locie kuszącym

Ptaki – w poszukiwaniu chleba.

         I pewnie głodne są,

         Ale czy to oznacza

         Rzeczywistość nieszczęśliwą

         Co w ich życie wkracza?

O nie! Choć ich żołądki puste,

Wolnymi się czują.

I gdy nawet widzą władców pyski tłuste,

To swą swobodę twardym życiem kują.

         Co dalej? Czy mówić trzeba?

         Czyż nie takie jest życie twoje?

         Poszukajcie kawałka chleba,

    Choć z dala od ojczyzny swojej.

Więc spójrz na jaskółki i bociany,

Choć odlatują w swym locie zawiłym.

Czyż nie jest ci to widok znany?

I czy możesz rzec, że Ojczyznę zdradziły?

 

53.          Cela

(Strzelce Opolskie, 11 luty 1982)

Maleńka jest moja cela,

Dwa na dwa i pół metra.

Cztery prycze jedna nad drugą,

Klozet, szafka i umywalka.

         A naprzeciw jest małe,

         Z dwóch części utworzone,

         Okno zakratowane co patrzy

         Na pole spacerowe.

Plac ten jest ogrodzony,

Zresztą jak wszystko inne,

Siatką z drutem kolczastym

Za którym mury są zimne.

         A co za tymi murami?

         Wiecie to przecież sami!

         Kraj, co pod wroga butem

         Męczony, zakuty w kajdany.

Ale dochodzą mnie słuchy

O hasłach hardych i śmiałych.

O tym, że naród nie głuchy

Na pieśń zza murów białych.

         Polacy, moi rodacy

         Spójrzcie na moje dłonie

         Będzie znów wolność i radość,

         Niech tylko zakwitną jabłonie.

 

54.          Dom bez fundamentów

(Jastrzębie-Szeroka, 11 luty 1982)

Na kwadratowym kole,

Zbudowano ten dom.

Bez fundamentów,

Sięgających korzeniami Boga.

Bez idei, logiki żadnej,

Z tysiącem zbrojnych podpórek.

Gnije to wszystko w otchłani,

Rozpada na czynniki pierwsze.

I najbardziej boli mnie fakt,

Że nam przyszło w nim mieszkać.

 

 

55.          Przyroda

(Jastrzębie-Szeroka, 11 luty 1982)

Za kratami wolności,

Którą mi odebrano

W imię wyższych celów,

Wiosna rozpoczyna pąkami

Wśród krzewów i drzew

Nowe życie.

Ciepły słoneczny wiatr

Jest symbolem tej

Nowej pory roku,

Powracającej cyklicznie i niezmiennie,

Nie zwracając uwagi na cierpienie ludzkie.

Próbują uszczęśliwić

Nas na siłę.

I tylko przyroda ma swe prawa.

 

56.          Nim nadejdzie

(Strzelce Opolskie, 12 luty 1982)

No i minął dzień kolejny

Dzień rozpaczy i tęsknoty.

Lecz koledzy, ufność miejmy

Że gdy przyjdą roztopy

           wszystko się zmieni.

Z polskich Tatr spłyną śniegi,

Trawa na łąkach się zazieleni,

Zadmie silnie morski wiatr

           wszystko się wtedy odmieni

Lecz nim nadejdzie dzień oczekiwany,

Nim słońce zza chmur wyjdzie,

Zanim nadejdzie dzień wybrany,

Nim wolność ku nam przyjdzie,

           to jeszcze trochę poczekamy!

 

57.          Bezmózgowcy

(Jastrzębie-Szeroka, 13 luty 1982)

W zapomnianym zakątku świata,

Żyją sobie zapomniani ludzie.

Mają swoje codzienne,

Zapomniane sprawy.

Obejmujące jedzenie – spanie,

Spanie – jedzenie.

Z utkwionym wzrokiem

W szklanym ekranie spędzają życie,

W brudnych kapciach co dzień.

Jest to jedyna w ich życiu,

Prawdziwa rozrywka.

W to bezmózgowie można wcisnąć każdą,

Bezdennie głupią i durną prawdę.

Nie czują nic, poza schematami

Ułożonymi wiekami całymi

Przez im podobnych.

 

58.          Gady

(Jastrzębie-Szeroka, 16 luty 1982)

Zatracając swoje człowieczeństwo,

I godność ludzką,

Podejmują współpracę

Ze strażnikami ustroju

Ludzie mali, z malutkimi,

Biegającymi oczkami.

Trzęsąc się ze strachu,

Bojąc się o swoje,

 

Gotowi są zrobić nawet najgorsze świństwo.

Włażą między ludzi,

Niczym gad, niczym łajno

Ślizgają się, paskudzą,

Mądrością nie grzeszą.

Wszystko czego dotkną

Swoimi brudnymi rękami,

Śmierdzi ich oczyma

I gnije w stęchliźnie.

Oni wówczas

Z chełpiącą się chwałą

Biegną do mocodawców

Z wyciągniętą ręką …

 

59.          Dzień prawdy

(Jastrzębie-Szeroka, 16 luty 1982)

W tym pierdlu zasranym,

Z brudnymi, wilgotnymi ścianami,

Pokrytymi ciemnymi plamami grzyba,

Zagnieżdżeni ludzie pokutują za nic.

Upodleni tutaj, pozbawieni wolności

Żyją, mędrkują, czekają z nadzieją,

Która z każdym dniem jest im odbierana.

I wierzą mimo to, że dzień prawdy nadejdzie.

 

 

60.          Czas rozrachunku

(Jastrzębie-Szeroka, 17 luty 1982)

Za odebraną wolność,

Łzy kwitnące wśród rodzin.

         Za kłamstwo, terror, strach

         I upodlenie ludzi.

Za czołgi z grubaśnej stali

Toczone na robotników.

         Za płacz niewinnych dzieci

         Gdy ojca im zabierano.

Za dziewięć górniczych krzyży,

Krew przelaną wśród braci,

         Nadejdzie czas rozrachunku

         Czerwoni kamraci!

 

61.          Zaczarowane miasto

(Jastrzębie-Szeroka, 17 luty 1982)

W zaczarowanym mieście

Wszystko jest zaczarowane

Dziwnie nieprawdziwe.

Zaczarowani ludzie

Są niezwykle szczerzy,

Uczynni bardzo.

Nie znają wcale

Chciwości i skąpstwa.

         U nich to zawsze

         Prawda jest prawdą

         A miłość miłością.

         Marzenia, nadzieje

         Są im niepotrzebne.

         Bo wszystko mają

         Bez zawiści żadnej.

         O władzę tutaj

         Nikt nie musi walczyć,

         Każdy ma swoją

         Cząstkę przypisaną.

Dlaczego nie ma

Miast ZACZAROWANYCH?

62.          Sen

(Jastrzębie-Szeroka, 18 luty 1982)

Zatraciłem swą duszę,

Diabłu zaprzedałem

Po długiej nocy

W karty przegranej.

Straciłem wszystko,

Złudzenia wszelkie,

Marzenia także zatraciłem całe.

         Trwało to kilka godzin,

         Sam nie wiem dlaczego

         Zbliżałem się do niebytu,

         Nicości istnienie oddałem.

         I nagle obudziłem się

         Wśród nocy

         Cały mokry od potu.

 

 

63.          Nienawiść i pieśń

(Strzelce Opolskie, 21 luty 1982)

         Patrz w oczy im

         Śmiej się w gęby ich

         Lecz nie ma w nim

         Buty ani pychy.

To SB-ecka mara prześladuje nocą

Śni się ciągle kara a czoła się pocą.

         Lecz nie ze strachu

         Pot ten wypływa

         Nikt nie lęka się „piachu”

         Choć życie nam upływa.

I jakaś nienawiść piersi rozsadza

A niemoc – zawiść duszę rozsadza.

         Jak trudno wyrazić

         Co więzień czuje,

         Jak można go zranić

         Gdy klawisz kapuje.

Łagodnie wiatr powiewa

Liście i trawę pieści,

         A więzień smutnie śpiewa

         Swoją pieśń o wolności.

 

64.          Dla dzieci

(Strzelce Opolskie, 22 luty 1982)

Dzieci, rzadko się zdarza

By naraz tak wiele tęskniło.

Gdy serce do jednych się zraża

Do innych taką miłością biło.

         To dla was ono bije,

         Serce ojców i matek

         I dla was w nadziei żyje,

         Dla was, dla naszych dziatek.

I pamiętajcie o nas, o sobie,

O tych co was kochają

I o tej ostatniej najcięższej dobie

I o tych, co cierpienie znają.

         Pamiętajcie dzieci najdroższe

         I wiedzcie, że istnieje serce

    Którego myśli, takie najprostsze

         Krążą przy was w męce.

Myśli nasze są z wami

Kiedyś i to zrozumiecie

I zrozumiecie to sami

Że gdzieś w świecie:

– istnieje Sprawiedliwość

– i prosta ludzka Miłość.

 

65.          Droga Odysa

(Strzelce Opolskie, 22 luty 1982)

Sen miałem taki

O kobiecie wiernej, kochanej

Która jak gospodyni z Itaki

Czeka w nadziei nieodebranej.

         Czeka na swego Odyseusza

         Który gnany przez gniew bogów

         W swej duszy cierpliwość wymusza

         I szuka w swym życiu brodów.

Lecz władcy, nań rozgniewani,

Losem jego jak statkiem rzucają,

By czekał, kiedy przezeń wybrani,

W niewoli powymierają.

         Tylko bogowie nie przewidzieli,

         Że wiara i miłość silniejsza.

         Zdumieni że naród ujrzeli,

         Któremu wolność cenniejsza.

Lecz skrzydeł ptakowi czarnemu

Złożyć jeszcze nie dali

Szpikując kłamstwem po dawnemu

Nadal miłość zabrać się starali.

66.          Żółw

(luty 1982)

Żółw jest to małe zwierzątko

W twardą skorupę odziane

Niegroźne, miłe, powolne

I jakoś niedoceniane

         A przecież uczy nas żółwik

         Nie trzeba spieszyć się w pracy

         Odpocznij zanim coś zrobisz

         Kochajcie żółwia, Polacy

 

 

67.          Zomowiec

(luty 1982)

Kto ty jesteś? Świnia mała.

Jaki znak twój? Kask i pała.

Komu służysz? Generałom.

W jaki sposób? Leję pałą.

Kto twym wrogiem? Naród cały.

Jak go zniszczyć? Siłą pały.

WRONE-ę kochasz? Kocham szczerze.

A w co wierzysz? W nic nie wierzę.

 

68.          Gryps

(luty 1982)

Byłam u Mostowskich,

na Rakowieckiej,

w Białołęce,

         Olszynce Grochowskiej,

         na Helu, w Drawsku,

         w Strzelcach Opolskich.

Teraz –

nie wiem, gdzie mnie trzymają.

Utraciłam dużo krwi

przesłuchują bez przerwy.

Jest ciężko.

Ale jeśli ogłoszą

że podpisałam,

zrezygnowałam,

chcę współpracować,

że zapomniałam Sierpień 80

albo Grudzień.

— NIE WIERZCIE !!

Pozdrówcie Lecha.

SOLIDARNOŚĆ

69.          Do ciebie, kolego

(Strzelce Opolskie, 1 marzec 1982)

Kiedy opuścisz dom swój,

Pożegnasz te pola i łąki,

Kiedy na pożegnanie rój

Wyśle swe pszczoły i bąki.

         Kiedy ostatni raz dotkniesz

         Dłonią ziemi ojczystej

         I gdy się z zadumy ockniesz,

         Uroń kroplę łzy czystej.

Bo nie wszyscy wyjadą

Poza granice kraju

Nie wszyscy się rozjadą

W poszukiwaniu raju.

         Lecz gdy będziesz wśród neonów

         Wolnością się rozkoszował

         I usłyszysz głos dzwonów, których

         Dźwiękiem będziesz się radował,

Wróć – Naród cię potrzebuje

Do bliskiej już rozprawy.

Nową ojczyznę wybuduje,

Choćby dla tej sprawy

           Oddać miał życie!

 

 

70.          Oczekiwanie

(Strzelce Opolskie, 2 marzec 1982)

Dziś kolejny dzień widzenia

A Ciebie nie ma tu, nie ma!

Czekam na Ciebie darmo znów,

Ty jesteś tylko w wizji mych snów.

    Czemu do mnie nie przybywasz?

    Z zawiedzioną nadzieją odpływasz.

    Czemu nie mogę dotknąć Twych dłoni?

    Dlaczego nie mogę ucałować Twej skroni?

Dlaczego nie słyszę jak usta Twoje

Szepczą dwa słowa: Kochanie moje.

Dlaczego Twych ust ucałować nie mogę?

Jak Ci, kochana, do mnie wskazać drogę?

    Jaka to przeszkoda stoi

    Naprzeciw pragnień moich?

    Któż ją zburzyć wreszcie zdoła

    Tę przeszkodę w kształcie koła?

Wierność i miłość, to jest ta siła

Która błędne to koło by zmyła.

Więc pamiętaj – póki co,

Miłość i wierność przemogą zło!

71.          Śpij dziecino

(Strzelce Opolskie, 5 marzec 1982)

Nie znam ja słów pięknych i wzniosłych

Nie używam ich w myśli ni czynie.

Ale znam za to wiele tych prostych,

Jak struna przy mandolinie.

         A słowa te, tak proste

         A zarazem szlachetne w prostocie,

         W zdrajców piersi, jak groty ostre

         Wymierza robotnik przy swej robocie.

Ich dłoń silna – mocarna

Pieśń prosta, ponura i twarda.

Lecz zdrajców dola marna,

Bo ta pieśń to Solidarność zwarta..

         Nie zapomnij, że pieśń ta się składa

         Ze słów prostych, lecz szlachetnych.

         Przy nich matka do snu układa

         Garstkę swych dzieci nieletnich.

Dzieci – którym ojca zabrano,

Dzieci – którym ojca zabito,

Dzieci – co na tęsknotę skazano,

Dzieci – w życiorysie z rysą wyrytą.

         Śpij dziecino – nie myśl o nich.

         Śpij kochanie, oczka przymruż

         Niech ci szczęście przyśni takich,

         Co wśród baśniowych żyją wróżb.

 

 

72.          Na święto kobiet

(Strzelce Opolskie, 8 marzec 1982)

Dziś święto, dla mężczyzn strapienie

Dzień Kobiet – dzień wielki.

A mnie oddziela więzienie

Od mojej kobiety i kobietki.

         Najlepsze życzenia składają wszyscy

         I ja się do życzeń przyłączam.

         Moje życzenia, to dar czysty,

         Miłość i wierność dołączam.

Więc weźcie ode mnie te dary

I pielęgnujcie je szczerze i pilnie.

Gdyż nie uniknie moja dusza kary

Jeśli ten dar z serc waszych zniknie.

73.          Kobietom internowanych

(8 marzec 1982)

Podaję Ci różę zza krat,

Różę niewoli i poniżenia.

Przyjm i nią zmień nasz świat

Wyrwijcie kły kratom więzienia.

         Niech 8 marca – już nie święto

         Oddadzą ci siewcy zła

         Na was wyryte zostało piętno

         Katorgi mężów i życia dna.

Wam pozostał codzienny trud

I łzy zamiast koszów kwiatów.

Lecz wierzcie: stanie polski lud,

Gdy powrócimy z kazamatów.

 

 

74.          Jeszcze nienarodzonemu

(Strzelce Opolskie, 11 marzec 1982)

Będą to strofy wiersza tego pierwsze

Poświęcone jeszcze nienarodzonemu.

Ale po nich będą i inne wiersze

Poświęcone dziecku – drugiemu.

         Obojętne mi czy syn to czy córka

         Choć wolałbym mieć syna.

         Ale jeśli ma być jak chmurka,

         To niech będzie dziewczyna.

Po naszym domu będą biegały

Dwie nam istoty najdroższe

Które będą Anię i mnie kochały:

Monika i to najmłodsze.

         Co mi dasz tym razem, Boże?

         Piękną i żwawą drugą dziewczynkę?

         Czy też chłopca ...   i czy mi pomożesz

         W zdrowiu wychować tę kruszynkę?

 

 

75.          Robotnicy

(Strzelce Opolskie, 16 marzec 1982)

    Ich twarze pochmurne, zagniewane

    Głowy spuszczone, czoła spocone.

    Ich dłonie ściśnięte, spracowane

    Ich ciała wychudłe, sterane.

To oni, polscy robotnicy

Przez długie lata oszukiwani.

To stoczniowcy, budowlani, górnicy

Przez rząd i partię okradani.                               È

    Kres już przyszedł na złodziei

    Kres ich niecnym praktykom.

    Przyszedł czas Wielkiej Nadziei

    Niosącej upadek prominenckim nawykom.

A gdy z ust rzesz robotniczych

Popłynęła pieśń i zakwitła radość,

Gdy wolność wychynęła z cieni piwnicznych,

Powołali swój związek Solidarność.

    Chwała ci, polski robotniku

    Chwała wam, ludu pracujący.

    Chwała i tobie – rolniku, hutniku,

    Chwała ci, narodzie głód znoszący.

Są teraz dni, tygodnie, miesiące

Gdy ważą się znów robotnicze losy.

Z radia i telewizji płyną słowa fałszujące

Prawdą brzmiące nasze głosy.

    Myśmy z domów zabrani

    Bronić Solidarności nie możemy

    Ale wy! – nie jesteście internowani

    Więc brońcie związku – my tego chcemy!

I chcemy aby już nigdy więcej

Nie głodowały matki i dzieci

I żeby w przyszłości jak najwięcej

Promień radości im świecił.

    Byście mogli śmiało spojrzeć

    W czas i lata nadchodzące

    I byście mogli wreszcie ujrzeć

    Wasze dzieci – radośnie biegające.

Ale, aby się to stać miało

Trzeba Solidarność ratować

I żeby dziecko już głodu nie znało

I żeby mogło się wreszcie radować.

 

76.          Internowani za Solidarność

(Uherce, 26 marzec 1982)

Internowani za Solidarność,

Za swą odwagę, za przekonania,

Za polską sprawę i za ofiarność,

Za pracę, trudy i za działania.

         Za naszą walkę o godność prawa,

         O Polskę wolną i sprawiedliwą

         Potraktowano brutalnie, krwawo

         Czyniąc zapłatę – zemstą prawdziwą.

Więziennym murem, żelazną kratą,

Pryczą i bryi wstrętnej fetorem

Władza dziś płaci ci tylko za to,

Żeś robotniczej sprawy motorem.

         W Zabrzu, na Helu i w Ostrołęce,

         W Strzelcach Opolskich i Raciborzu

         Obozów, więzień jest coraz więcej

         Na Lubelszczyźnie, Śląsku, Pomorzu.

Górnicy, chłopi, inteligenci,

Lekarze, twórcy i robotnicy,

Inżynierowie, młodzież, studenci –

Zabrani z pracy, z domu, z ulicy.

         Są wśród nas mądrzy, dzielni i prości.

         Ukazaliśmy reżim marności.

         Który to w akcie zemsty i złości

         Nas internował za Solidarność.

77.          Brygadzista Albin

(Uherce, 26 marzec 1982)

Brygadzista Albin to chłopak morowy

Został delegatem na zjazd kilkudniowy.

         Jadą delegaci na Dworzec Centralny

         A tu na peronie czeka na nich Albin.

Uwija się Albin w pocie i zadyszce

Jednej towarzyszce pomógł nieść walizkę.

Padają z trybuny słowa przykre, gorzkie

Że w bufecie tylko suchy chleb z twarożkiem.

         Lecz w piersi Albina gniew klasowy wzbiera,

         Przebił Rakowskiego, na Kanię naciera.

Za to go zabrali, wzięli go jak swego

Do ważnego Biura, do najważniejszego.

         Zjazd się już zakończył, czas do domu wracać,

         Ale Albinowi żal koleżków rzucać.

Nie tyle kolegów jak tej delegatki,

Co przywiozła z sobą domowe kanapki.

         Biuro i brygada, tego już za wiele,

         Jak pod jedną dupą zmieścić dwa fotele?

Pode drzwiami Biura słychać śpiew brygady

Nikt nam tak jak Albin nie zaparzy kawy.

Nie bój się Albinie, my jeszcze żyjemy,

My cię z tego Biura za łeb wyciągniemy.

 

 

78.          Hej dziewczyno

(Uherce, 26 marzec 1982)

Hej dziewczyno, hej niebogo,

Jakieś wojsko jedzie drogą.

Oddaj zegarek bo ci zabiorą

Oddaj go, oddaj go!

         Ja myślałam, że to śmieci

         Jakiś powiew drogą leci

         A to Sowieci, Sowieci, Sowieci.

Strzeż się tego, co na przedzie

Na skradzionym koniu jedzie.

Oficyjera z czerwoną gwiazdą

Strzeż się strzeż, strzeż się strzeż!

         Ja myślałam, że to chlewik,

         Że śmierdzący jakiś trzewik.

         A to bolszewik, bolszewik, bolszewik.

Cnotę weźmie i pobiegnie,

Potem w krwawym boju legnie,

Zostaniesz z dzieckiem

Dzieckiem sowieckim, strzeż się strzeż!

         Ja myślałam, że coś goni,

         Że to stado dzikich słoni,

         A to czerwoni, czerwoni, czerwoni.

 

79.          Wyrwani

(Uherce, 27 marzec 1982)

Wyrwani wśród nocy iskrzącej gwiazdami

Wyrwani od żon i dzieci

Odcięci od świata zimnymi kratami

Powoli im czas uleci.

         Czas niepewności – odosobnienia

         Czas żalu i łez wylanych

         Kto osuszy te łzy, kto ukoi cierpienia

         Kto oszczędzi cierpień bliskich i kochanych?

Upływają dni, tygodnie, miesiące

Upływa czas jak rzeka

Nic się nie zmienia, dni ciemne cierpiace,

A w domu dalekim ktoś czeka.

         Czeka matka i żona z twarzą zatroskaną

         Oczy zapadłe w bólu i smutku

         Czekają dzieci, dziś ciche złamane

         Niepocieszone – nasze

 

 

80.          Mordercy

Pierwotny, krótszy tekst tego wiersza, spisany w marcu 1982, został

zastąpiony tekstem poniższym. Przesłał go w listopadzie 2009 r.

p. Lucjan Czarniecki jako pierwotny tekst oryginalny, z którym

zapoznał się w 1969 roku, przebywając w więzieniu w Barczewie.

Mordercy – słychać głos za murami więzienia,

Mordercy – niesie echo, choć gruba jest krata,

Mordercy – czy wam mało naszego cierpienia?

Komuniści – plugawa ręko kata.

Dziś posłuchajcie mojego głosu

Zza grubych murów i krat więzienia

Ach posłuchajcie wybrańcy losu,

Serca i duszy – akt oskarżenia.

Ja nie przemawiam z wysokiej trybuny

I o mnie jest cicho na całym świecie

W sercu mym drgają napięte struny,

Powiem wam to, czego słuchać nie chcecie.

Dawniej gdy pasterz pasał swą trzodę

Miał on fujarkę i uśmiech na twarzy.

I choć staruszek miał siwą brodę,

To dla swych wnucząt o szczęściu marzył.

I żona męża wierniej kochała,

Dzieci do szkoły biegły radośniej,

Ziemia nam lepsze plony dawała,

A w sercu czuło się wiosnę.

Wyście zburzyli porządek natury,

A każda zbrodnia to wasza jest wina.

Niech będzie przeklęty dzień narodzin,

Fanatyka, zbrodniarza – Lenina.

Wyście Polacy za ruble ze wschodu,

Wyście historii fałszerze.

Wy – nosiciele wojen i głodu,

Okrutni zawsze jak dzikie zwierzę.

Rzeki nie wyschną, bo dzieci płaczą,

Wszędzie już tyfus plamisty,

Krzyżami wolność nam dzisiaj znaczy,

To żniwo i plon komunisty. !

Teoria Marksa niech będzie przeklęta,

Bo ona to bratu kazała bić brata,

Ona z ludzi zrobiła zwierzęta,

To szatan – podpalacz świata.                                È

Dziś wam to mówię,

By pamięć o nas nigdy nie wygasła,

Jak cierpieliśmy długie lata,

Jak krew wypijała nam Partia,

I komunistyczna wolność – krata.

 

 

81.          Sejm się bawi

(marzec 1982)

         Krew robotnicza się leje

         Generał opór dławi

         A Sejm się śmieje

         A Sejm się bawi.

Chleba nierzadko brakuje

W kolejkach czas się trawi

ZOMO na ludzi poluje

A Sejm się śmieje i bawi.

         Beztrosko sesja się toczy

         Klaszczą przekupne posły

         Bo bawi ich błazen stary

         Tawariszcz Przymanowski.

Pikantne dyrdymały miota

Z najwyższej narodu trybuny

Ten rycerz spod sierpa i młota

Tak broni sprawę komuny.

         Jeszcze za wcześnie, kochani,

         Na salwy radości i śmiechu.

         Jeszcze przywódcy w mundurach

         Nie mogą złapać oddechu.

Jeszcze w sercach poddanych żałoba,

Jeszcze oczy są łzami zalane.

Jeszcze ziemia nie przyschła na grobach,

A głowy zemstą są ciągle pijane.

 

 

 

82.          Chude lata

(Kokotek, marzec 1982,

na melodię „Witaj majowa jutrzenko” )

Coraz więcej ustaw mamy

Które Sejm zatwierdza zgodnie

Puste półki, puste SAM-y

Za wypłatę kupisz spodnie

Refr. Witaj nam, witaj nam

         Co zarobię, to ci dam.

         Witaj nam, witaj nam

         Pustą kieszeń wreszcie mam.

Wszystkie ceny poszły w górę

Rząd kryzysu dziury łata

Lecz za dziurą mamy dziurę

Przyszły chude na nas lata.

         Refren

Premier się w swej złości miota

Chcąc naprawić gospodarkę

Lecz nie mamy w kasie złota

I przebiera się wciąż miarkę.

         Refren

Minął dla nas czas pokoju,

Minął czas egzekutywy.

Trzeba teraz w trudzie, znoju

Odbudować perspektywy.

         Refren

Chleba mamy na dni kilka

Rolnik zboże w spichrzu chowa

Zanim zaczniemy od nowa …

         Refren

Naród cierpi w stanie wojny,

Która gniecie go i ściska

A władza w tonie spokojnym

Na ten naród gromy ciska.

         Refren

W historii żadnej nie było

Takich władz, co długo trwały

Gdy naród zmuszano siłą

Do wysiłku dla czczej chwały.

         Refren

Łza się w oku moim kręci

Gdy patrzę na to z oddali

I myśl taka mój głos nęci

Że to wkrótce się rozwali.

         Refren.

83.          U tych panów …

(marzec 1982)

U tych panów z wielkich stanów

– pieniędzy jest dość.

A na biednym górniku, robotniku i hutniku

– jeno skóra, kość.

Na komendzie w Katowicach

– snuto plany wciąż

Jak by zniszczyć Solidarność, a najlepszych z nas zagarnąć

– zadać w plecy cios.

Nadarzyła się okazja, nadszedł wojny czas.

Wtedy przyszli nam pod domy, uzbrojeni w pałki, łomy,

– wygarnęli nas.

Pod pomnikiem w starym Gdańsku był rocznicy czas.

Wtedy czołgi, transportery i zomowców do cholery,

– rozpędzili nas.

A pod dworcem w starym Gdańsku robotniczy tłum

Rozpędzili armatami, granatami i pałkami

– krwią splamili bruk.

Gdy na Wujku protest wszczęli broniąc naszych praw,

Wnet tam władze odwet wzięły, ciężką pracę nagradzając

– strzelaniem do mas.

Hej górnicy z Ziemowita, popieramy was.

Bo za wami są ci z Piasta, nie zastraszą nas i basta

– Huta woła w głos.

Ci panowie tam w Warszawie mają władzy tron.

Ale pragną to górnicy, robotnicy i hutnicy:

– macie iść stąd won!

 

 

 

 

84.          Życzenia wielkanocne

(Uherce, 2 kwiecień 1982)

W odosobnieniu tłok jak w niedzielę

Lub na masówce w kopalni.

A u was – słyszę – ciągle Popielec,

Samotność, troski i skargi.

         Więc na Wielkanoc razem z jajkami

         Przyjmijcie takie życzenia:

         Zgłoście się wszyscy wraz z rodzinami

         W ośrodkach odosobnienia.

 

85.          Kolczaste druty

(Uherce, 2 kwiecień 1982)

Biało-czerwonej godność zwrócić chciałem

Z Solidarnością nadzieje związałem

Mając rodaków mych poparcie wielu

Wśród niebezpieczeństw parliśmy do celu.

Refr. Teraz z innymi w więzieniu          zakuty

         Zabrałem Polskę za kolczaste druty.

Podpisz lojalność dla czerwonej szmaty

Gdy się sprzeciwisz, to za mur, za kraty.

W mundurach z orłem oprawcy i dranie

Skazali Polskę na internowanie.

         Refren.

Honor ojczyzny w moim sercu żyje

Tam jest bezpieczny, póki ono bije.

Przetrwa w nim terror, wojnę, okupację

Aż wywalczymy wolność, demokrację.

         Refren.

 

86.          Do generała

(Uherce, 3 kwiecień 1982)

         Za słowa kłamstwem splugawione,

         Za mundur bratnią krwią splamiony,

         Za ręce siłą rozłączone,

         Za naród głodem umęczony,

         Za oczy dziecka przerażone

Obnoś swój tryumf, w partyjnej chwale

Naród dziękuje ci, Generale.

         Za pogrom bratni bez litości,

         Za honor wojska zbezczeszczony,

         Za mękę strasznej bezduszności,

         Za ból rozłąki z mężem żony,

         Za łzy i rozpacz samotności

Ciesz się, żeś działał tak wspaniale

Naród dziękuje ci, Generale.

         Za połamane pałką kości,

         Za koszmar walki brata z bratem,

         Za nienawiści siew i złości,

         Za to, że żołnierz stał się katem,

         Za znów zdławiony siew wolności

Pomnik twych zasług wzniosłeś trwale

Naród dziękuje ci, Generale.

         Za założone znów kajdany,

         Za zbrodnie łagrów w polskiej ziemi,

         Za fałsz przemówień wyświechtanych,

         Za podłość zdrajców między swymi,

         Za język prawdy zakłamany

Wypnij na Kremlu pierś po medale

Naród dziękuje ci, Generale.

         Naród ci śle swe podziękowania

         Żeby ci legły jak kamieniem.

         Przyjmij te strofy bez wzdragania

         Może poruszą twe sumienie.

Bo generale, nie znasz godziny

Gdy przed Najwyższym Dowódcą świata

Raport ostatni zdasz za swe czyny

Z piętnem Kaina, krwią swego brata.

 

87.          Wyznanie

(Uherce, 5 kwiecień 1982)

Wśród śnieżnych Jakucji powodzi

Zaginął mój Dziad nieulękły

Za sztandar czerwony w Łodzi

Roku Piątego dźwignięty.

         Drugi mój dziad bronił Leszna

         Dziewiętnastego roku, przed Prusem.

         … jak Go historia obeszła?

           Ja nie chcę, nie będę, nie muszę …

A Pradziad, jeden i drugi?

Ten w Styczniu, ten w Ludów Wiośnie.

Ten zawisł na rynku Kaługi

Ów oddał swe ciało Prośnie …

         A wuj, stryj, twój przyjaciel?

           We wrześniu, w Szarych Szeregach?

         Cóż w zamian Prawdy mi dacie

         O Morza Białego brzegach?

Za słowa Cię, Ojcze, przepraszam

I za wyznanie złowieszcze.

To Pamięć od Czynu odstrasza …

… bezkarnie Twą Wiarę zbezczeszczę.

Bezmyślnie zaprzedam swą duszę,

Bezkarnie łzę starczą zbezczeszczę,

Perfidnie Świętości wzruszę.

  Co ponad, w piwie pomieszczę.

         Perfidnie świat Twej Nadziei

         Wymienię na modne spodnie.

         Nie w trudach, hardo, w idei

  Chcę żyć dla siebie, wygodnie …

 

88.          Nie chcemy komuny

(Uherce, 5 kwiecień 1982)

Nie chcemy komuny, nie chcemy i już,

Nie chcemy ni sierpa, mi młota.

Za Katyń, za Grodno, za Wilno, za Lwów

Zapłaci czerwona hołota.

    Za mordy, za gwałty, cierpienia i łzy,

    Za lata w niewoli spędzone,

    Za fałsze oszczerstwa i cyniczne gry,

    Nadzieje bestialsko zniszczone.

Od Jałty ten koszmar sowiecki już trwa

I z każdym wciąż rokiem narasta,

Nie lękaj się walki, w szeregu dziś stań

Przed tobą czerwona hałastra.

    Nie chcemy komuny, podnieśmy więc głos,

    Nasz protest do Kremla już dotarł.

    Uchwyćmy w swe ręce parszywy nasz los

    Niech zadrży czerwona hołota.

Choć w celach ponurych, nadzieja w nas tkwi

Wolności uchylą się wrota.

Nadejdą dla WRONY ostatnie już dni

Zamilknie czerwona hołota.

    Czas błędów, wypaczeń już znudził się nam,

    Wymierzmy komunie więc kopa.

    Czas Polsko wystawić rachunek Twych ran,

    Niech płaci czerwona hołota.

Nie chcemy komuny, nie chcemy i już,

Nie chcemy ni sierpa, mi młota.

Za Katyń, za Grodno, za Wilno, za Lwów

Zapłaci czerwona hołota.

89.          Siekiera, motyka

(Uherce, 6 kwiecień 1982)

Siekiera, motyka, dąb, akacja

Znowu w Polsce okupacja.

Znowu krzyczą, znów pałują

Praw człowieka nie szanują.

         Siekiera, motyka, ćwierć kotleta

         Mamy swego Pinocheta.

         Chęci duże, mózgi ciasne

         Mamy wreszcie łagry własne.

Siekiera, motyka, grabie, brona

Orła chce zadziobać wrona.

Władza, zamach, stanu racja

Junta to nie okupacja.

         Siekiera, motyka, trąd, cholera

         Kroczy Polską pan generał,

         Nasza łysa i malutka

         Prosowiecka prostytutka.

ZOMO, MO, inne szuje,

Drani na nas władza szczuje.

My to władzy przypomnimy

Rachuneczek wystawimy.

 

 

90.          Pole chwały

(Uherce, 7 kwiecień 1982)

Znak Pana Istnienia – życie

Sławione krzykiem boleści

Strup ciałka, misterne poszycie

Matka wykarmi, wypieści.

         Synu!

Urodzić i wychować,

Kochać i całować

A później wysłać w okopy …

         Matko!

Gdy złożyła Cię boleść narodzin

Cóż mógł świat Cię wtedy obchodzić?

         Syna rodziłaś! Syna!!

         O dobro stada! – bas ryczy

         W obronie naszych zdobyczy!

         Walczcie o wspólny chlew …

         I młoda sączy się krew.

         Na samym początku musztra,

         W nagrodę zwycięzców śpiew.

Gdzieś nad Mekongiem, synku,

Strzelałeś do sukinsynków

Ot takich, jak młodszy twój brat.

Inne rodziły ich matki

Te skośnookie psubratki …

Ot i cały ich grzech …

Ale taki był rozkaz:

   nic nie może pozostać!

… nawet beztroski twój śmiech …

Hej, synku! Biegałeś,

Jak twój syn teraz biega …

I tak od wieków, mój Miły,

Matki synów rodziły

Odchowanych żegnając w rynsztunku …

I tak od wieków, mój Synku:

Koszary, przysięga na Rynku,

A potem pot, wszy i krew.

Ordery, szczanie ze strachu,

Marsz poprzez bagna, po piachu,

Pożary przygodnych strzech.

         I zemsta, i odwet, i śmierć …

Jeszcze potem, mój Synku

Dotacje dla sierocińców,

Rewizje granic, układów.

A po zawarciu pokoju –

Od nowa rekrucki śpiew.

         Zewsząd werble, fanfary,

         Przemówienia, sztandary.

         Na pohybel! Victoria! Na zgon!

         Grunwald, Verdun, Iganie,

         Syberyjskie konanie,

         Wszystko po to, by utrzymał się tron.

         I już!                                                                    È

 

Przed Panem z szacunkiem skłoń skronie

I spytaj w   c  z  e  g  o   obronie

Twe ręce splamione?

Spytaj też, czy przez chwilę

Wspomni Polska lub Chile?

Jednaka narodów tych Droga Krzyżowa …

         Idź już!

Wnuka wychowam …

 

 

91.          Ocalenie Ojczyzny

(Uherce, 12 kwiecień 1982)

Gdy rząd się w nierząd zmienia

A urzędy służą ochronie własnej grzędy,

Gdy prawo się bezprawiem staje

A Jerzy Urban słodko baje

Tłumacząc narodowi w pętach,

Że kochać partię to rzecz święta

I obowiązek, choć kraj w nędzy.

Gdy nie ma żarcia i pieniędzy

I gdy kolejna jest odnowa —

         Krnąbrnych należy internować!

Kiedy naród nie myśli tak jak Plenum,

Gdy pojawiły się ekstremy

Milkną oklaski i owacje

W kraju się mnożą demonstracje.

Gdy naród nagle z kolan wstaje

I mężnie kłamstwu odpór daje,

Władzy ludowej z nazwy ledwie.

Gdy czerwień gwiazdy mocno blednie,

Gdy coraz trudniej im panować —

         Myślących trzeba internować!

Gdy motłoch w szale święte godła plami

Kiedy kraj ginie w rozpasaniu

Związkowych władców i anarchii.

Gdy wróg chce wbić nóż w serce partii

Która nadzieją jest i losem

Wszystkich Polaków – gromkim głosem

Trzeba zawołać: demokracji

Ani podobnych jej dewiacji

Nie można dłużej tolerować!

         Trzeba więc Polskę INTERNOWAĆ!!!

 

 

 

92.          Bohater

(Uherce, 15 kwiecień 1982)

Jest działaczem internowanym

Nazywa się Król January.

Silny, szlachetny, człek dużej miary.

    Trzeba w idei obronie trwać!

    Tak mnie namawiał na tę postawę

    Ale tymczasem poszliśmy spać.

A potem zapomniał o tej postawie,

Nie zagrożony w swojej wielkości,

Mile gaworzyć z władzą przy kawie,

Uprzejmie przyjmując tych gości.

    Morał podwójny z tego wynika:

    Nic w nim z działacza i nic z męczennika.

    Ku naszej rozpaczy

    Więcej tu internowanych

    Niż prawdziwych działaczy.

 

93.          Uherce

(Uherce, 18 kwiecień 1982)

Ciemne chmury pędzi wiatr

Przez Uherców szlak

Tam za kratą siedzi brat

Czeka na twój znak.

Refr. Ojcze, bracie powróć już

         Nadszedł bowiem czas

         By rodzinny złączyć krąg

         W nim brakuje Was.

Synu, córko, żono ma

Wrócę, lecz nie dziś

Wrócę, kiedy spłynie kra,

Drzewo skryje liść.

Refren

Mija zima, wiosna też

Ojca ciągle brak

Ile jeszcze spłynie łez

Nie wiem, miła ma.

Refren

Za kratami płyną dni

Wolno biegnie czas.

Wolne mamy tylko sny

Druty dzielą nas.

 

94.          Wronia logika

(szpital w Sanoku, 15 czerwiec 1982)

Ksiądz biskup za rozdział żywności się bierze,

A minister handlu odmawia pacierze.

Wojacy w kopalni fedrują spokojnie,

A górnicy giną od kulek na wojnie.

Związek zawodowy robi politykę,

Politycy tworzą zawodową klikę.

Porządkowa służba spokojnych napada,

Porządku pilnuje „przestępców” gromada.

Premier rząd ościenny uznaje za panów,

Aresztant w więzieniu broni racji stanu.

Dwa miliony tworzą większość w demokracji,

A dziesięć milionów – mniejszość (nie ma racji).

Konstytucja w państwie broni cudze prawa,

Za to dla narodu wojenna ustawa.

Ażeby w dzień jasny używać przemocy,

Rada Państwa dekret pisze o północy.

„Spiskowcy” rządzącym prawdę mówią w oczy,

Rząd tajnie się zbiera, by spiskiem zaskoczyć.

Wojnę ludzie robią gołymi rękami,

A generał pokój wprowadza czołgami.

Pułkownik, sekretarz to są robotnicy,

A hutnik lub górnik – chuligan z ulicy.

Ci w sukach i czołgach to są ludzie pracy,

A tamci z ulicy – warchoły, łajdacy.

95.          Lusterko

Krzysztof Stasiewski, 21 lat

(obóz w Kwidzynie, 15 sierpień 1982)

Sobota – czternasty,

         Zawarty spiż bramy

                   Oddziela

                            od bliskich.

Wewnątrz –

         – demonstracja siły –

Stoją w szeregu

         Uderzając pałkami o tarcze,

         Spojrzenia pełne nienawiści

                   – jeszcze czekają ...

Dziecko

Dłoń swoją wsuwa pod bramę –

         – trzyma małe lusterko

starając się dostrzec w nim ojca ...

Smagnięta pałką rączka

         Cofa się

Upuszczając na beton zwierciadło …

Słychać bezsilność

         Skargi płaczącego dziecka.

Więziony ojciec

         Przez powiekę łez

                   Spogląda

Na okruchy szkła

         Rozbitego

          Przy wejściu.

 

 

 

96.          Szopka satyryczna

GNIAZDO WRON

Prolog

Trzynastego, chociaż Polska spokojna,

Trzynastego może zdarzyć się wojna

I z jasnego nieba może spaść grom.

Trzynastego drzwi wyważy ci łom,

Trzynastego słońce może zakryć stado wron,

Trzynastego wszystko zdarzyć się może,

Trzynastego świat w zielonym kolorze,

Trzynastego może zbraknąć ci łez,

Trzynastego i pancerni i pies,

Trzynastego feralnego może rozpętać się bies!

Chór internowanych

Trzynastego grudnia roku ubiegłego

Związali nas ludzie od Jaruzelskiego.

Jaruzelski (wchodzi sprężystym krokiem)

Kto tam jęczy i utyska?

Kto tam woła mnie z nazwiska?

Mym żołnierskim obowiązkiem

Jest, by skończyć raz z tym Związkiem!

Jest żołnierskim mym zawodem,

Lud obronić przed narodem.

Wszak on sam się nie obroni,

Na to jest generał broni.

Nie ma takiej wioski, nie ma takiej chaty,

Gdzie by nie dotarły me pancerne chwaty.

Hej, hej, wojacy, malowane dzieci

Niejeden awansik wam dzisiaj poleci.

(zbliża się Olszowski)

Jaruzelski

Baczność, Stefanie!

Co macie w planie?

Olszowski

Oto sukces niebywały, udało się prasę,

Całą dziennikarską hordę

Raz nareszcie wziąć za mordę.

Czas wojenny ma swe racje,

Mogłem zamknąć więc redakcje.

I żeby nie było sporów,

Także panów redaktorów.

Zostały niestety

Niepoczytne dwie gazety,

Lecz dzięki mej złotej ręce

Pokonamy konkurencję.

Jaruzelski

Z ciebie Stefanku, to istny Boruta.

Tego nie było nawet za Bieruta!

Nawet sam Berman tak prasy nie zdusił.

Ale ktoś przecież dla nas pisać musi!

Olszowski

Kupiłem se pawich piór

Kilka dziennikarskich ciur.

Choć piszą dość podle

Bo pióra nie orle,

Za to trzymam w ręku sznur …

Jaruzelski

Możecie się odmeldować.

(wchodzi Rakowski)

Jaruzelski

Co tam panie w Polityce?

Rakowski

Zamknęli, choć jestem Vice.

Chociaż staram się jak mogę,

Zamknęli mi ją na skobel.

Jaruzelski

Ciesz się, że nie ciebie, bo twój syn podobno …

Rakowski

Oszczędź mi to, generale,

To nie z mojej winy wcale.

Choć reprezentuję WRON-ę

Mój synalek wdał się w żonę.

I choć jestem premier Vice,

Ona wciąż gra pierwsze skrzypce.

Jaruzelski

Nie mówmy o byłej żonie …

Co sądzisz, Mieciu, o WRON-ie?

Rakowski

Pomysł, generale, miałeś wprost bezcenny,

Żeby stan beznadziejny zamienić w wojenny.

Jaruzelski (do siebie)

Stan wojenny? Dzisiaj jest gorzej,

Bo zostaliśmy sami.

I gdy ktoś nam nie pomoże …

Rakowski

… to możemy pójść z torbami!

Jaruzelski

Oto twoja jest marszruta:

Dziś pojedziesz do Helmuta.

Może da się wzruszyć łzami,

Może sypnie dolarami!

Mam nadzieję, że coś wskórasz.

Tylko nie zrób tak, jak Rurarz! (grozi palcem)

Rakowski

Jakże to tak? Z diabłem pakty?

Z Niemcami wchodzić w kontakty?

Wszak już Wanda …

Jaruzelski

Znów o żonie?

Rakowski

Miły wodzu, ja nie o niej.

Jak już Niemiec ma być dobry,

Może dadzą ci zza Odry?

Jaruzelski

Ano właśnie, przyszła paczka.

Na niej adres obok znaczka:

„Für liebe armen Polacken”

 

Mieciu, otwórz no tę pakę.

Co tam widzisz?

Rakowski

Wstyd powiedzieć. O mein Gott!

Brudne skarpety und der alte Brot!

Przesyłka nie bardzo taktowna …

Jaruzelski

Prawdziwa przyjaźń. Bezinteresowna!

Adieu! Wykonać rozkaz! Pozdrów syna.

(wchodzi gen. Kiszczak, stuka obcasami)

Jaruzelski

Spocznij!

Kiszczak

Nie spocznę wodzu, proszę się nie złościć,

Póki nie pozamykam tych z Solidarności.

Jaruzelski

Dziesięć milionów?

Kiszczak

Dziś w całym PRL-u, daję na to słowo,

W Białołęce i na Helu, miejsc ustronnych

Jest moc i najcichszych pod słońcem.

Tam wozimy co noc naszych wrogów tysiące.

I choć mówią że w ZOMO służy bandzior i łobuz,

Wkrótce kraj nasz zamienimy w jeden wielki obóz.

Jaruzelski

Socjalistyczny, mam nadzieję …

Mówcie, jak było, po kolei!

Kiszczak

Jadą wozy kolorowe z migaczami,

Jadą wozy ciężarowe z zomowcami.

Jadą nocą w takt marszowej dziś muzyki,

Żeby zdążyć na swą służbę do fabryki.

Jadą chłopcy radarowcy z głośnikami,

Jadą chłopcy Kiszczakowcy z petardami.

Twarda służba, wszak ich życie też nie pieści,

Czarny Śląsk się jutro od nich zaniebieszczy.

Oni wszystkich odpowiednio już rozliczą,

Nieposłuszną naszą klasę robotniczą.

Dalej, chłopcy, z pałką, tarczą lub na tarczy,

Bić robolów, niech na długo im wystarczy.

Niech lud hardy od petardy się rozpłacze,

Wytłumaczyć im pałkami, jak to u nas jest!

U nas wiele i niewiele, lecz w sam raz,

Mamy pałki, mamy hełmy, mamy gaz.

Jaruzelski

A co z górnikami, czy wciąż się buntują?

Czy wyszli na górę, czy jeszcze strajkują?

Kiszczak

Już są spokojniejsi, już się tak nie pienią.

Ale poniektórzy zostaną pod ziemią.

Jaruzelski

Każda tona węgla na złoto się liczy

Jak też po tym będą pracować górnicy?

Boję się że po tym urobku, kolego,

Zostanie nam już tylko zapał Górnickiego.

Chór żołnierzy przy czołgu

Ciężki los mają żołnierze, raz dwa, trzy

Że ich aż cholera bierze, raz dwa, trzy.

Marznie nos, bo zima sroga, raz dwa, trzy

A nie widać nigdzie wroga, raz dwa, trzy.

Żołnierz życie wiódł spokojne, raz dwa, trzy.

Nagle ktoś wymyślił wojnę, raz dwa, trzy

Każą stać ci tak kolego, raz dwa, trzy.

I pilnować czort wie czego, raz dwa, trzy

Każą sprawdzać samochody, raz dwa, trzy

Bagażniki i dowody, raz dwa, trzy.

Bo jak wróg się mocno uprze, raz dwa, trzy

Może wieźć armatę w kufrze, raz dwa, trzy.

Panowie generałowie, raz dwa, trzy

Gdzie ten wróg, niech który powie, raz dwa, trzy.

Bo nim wroga zobaczymy, raz dwa, trzy

Dupy sobie odmrozimy, raz dwa, trzy.

 

 

Orzeł na sztandarze

Chociażem ludowy orzeł bez korony,

Nie chcę na sztandarze stać u boku wrony.

Zamiast mnie umieśćcie tę czarną atrapę

Miast Białego Orła – wronę, czyli gapę.

 

 

Epilog

Przedstawić byłaby pora

Głównego animatora.

To nasz sąsiad – Niedźwiedź Wielki

On porusza te kukiełki.

 

 

Powrót do początku strony