Strona główna > Felietony, Eseje, Przemyślenia Lata 2017-2018

 

[65] 2017.07.31   Jakiej Polski potrzebuje Unia Europejska?

Czy Polsce potrzebna jest Unia Europejska? To jest truizm. Nie ma wątpliwości, że tak.

A jaka jest odpowiedź na pytanie odwrotne: Czy Unii Europejskiej potrzebna jest Polska? To pytanie również jest truizmem, bo odpowiedź jest także oczywiście twierdząca.

Zastanówmy się jednakże, bez zbędnych sentymentów i na zimno, jakie są powody, dla których Polska jest potrzebna Unii Europejskiej? Oraz także i nad tym,  j a k a  Polska jest potrzebna UE?

Z punktu widzenia interesów Unii, Polska jest atrakcyjna z wielu powodów, z których wymienię tylko niektóre:

- Polska jest państwem europejskim o stosunkowo dużej powierzchni, a więc stanowi cenne przedpole, izolujące centralne kraje Unii od Rosji, potencjalnego agresora. To na polskim obszarze odbędzie się pierwsza faza starcia z agresorem i to polska ludność i polskie terytorium, a nie niemieckie, ucierpią w pierwszej kolejności. Stąd zgoda Unii na rozmieszczenie wojsk NATO na naszym terenie.

- Polska jest na tyle liczebnym krajem, że stanowi także znaczący rynek zbytu dla przemysłu UE i atrakcyjny teren dla lokaty unijnego kapitału.

- Polska była i nadal jeszcze jest (choć już w coraz mniejszym stopniu) krajem na tyle słabym ekonomicznie i administracyjnie, że można ją łatwo eksploatować i nią manipulować.

Mówiąc wprost, Polska słaba, z ustępliwym, miernym rządem i z nieudolną, skorumpowaną administracją państwową jest dla Unii cennym nabytkiem. Unii potrzebna jest Polska potulna i pokorna, biorąca bez protestu na swe barki różne fatalne skutki nieuzgodnionych z nią decyzji władz Unii. Przykładem jest jednoosobowa, nie konsultowana z Polską decyzja Pani kanclerz Niemiec Angeli Merkel o przyjęciu do Europy niekontrolowanej rzeszy emigrantów. Taka właśnie ustępliwa Polska przyjęła potulnie narzuconą jej kwotę emigrantów. Natomiast Polska prężna, silna gospodarczo i mocna ekonomicznie jest dla Unii raczej niechcianym kłopotem, bo taka Polska w pierwszej kolejności dba o bezpieczeństwo własnych obywateli i własnych spraw, a nie unijnych. Polska współczesna ma ambicje na dużo wyższym poziomie niż ten, jaki miała Polska pod rządami PO-PSL, a także i niż ten, jaki Unia Europejska dla nas przewiduje. Unia lęka się silnej Polski i energicznych przywódców, takich, jak Jarosław Kaczyński i jego otoczenie, czy premier Węgier, Viktor Orbàn.

Niemcy, jeden z głównych graczy na arenie UE, potrzebują dla poparcia swych hegemonistycznych aspiracji Polski uległej, pokornej i potakującej. W tym celu kanclerz Angela Merkel potrzebuje, aby stanowisko prezydenta Polski w wyborach 2020 roku objął Donald Tusk, dotychczasowy niezawodny wykonawca jej dyrektyw na terenie Komisji Europejskiej. Tak właśnie wygląda demokracja według Niemiec, będąca w gruncie rzeczy jedną z odmian filozofii Kalego. Jeżeli sprawy toczą się zgodnie z interesami niemieckimi – to jest to demokracja, ale jeżeli zgodnie z interesami innego kraju, na przykład Polski – to jest to wyraźny brak demokracji, który trzeba piętnować i potępiać. Zaślepiony, dyspozycyjny inkwizytor zawsze w Komisji Europejskiej się znajdzie w postaci niezbyt inteligentnego, ale za to bardzo dobrze opłacanego urzędnika, p. Fransa Timmermansa.

Sytuację tę widać wyraźnie, obserwując historię ostatnich 10 lat. Poprzedni rząd PO-PSL, uległy wobec KE i nieudolny dla kraju w swych przedsięwzięciach gospodarczych, uczynił z Polski dziewiczy teren dla ekspansji unijnego kapitału i taniego nabycia polskiego majątku narodowego. Z tego powodu rząd ten był nader cenny dla władz Unii i był popierany przez nią bez zastrzeżeń. Natomiast obecny rząd PiS, mający ambicję uczynić Polskę krajem zasobnym, silnym ekonomicznie i ze sprawną, uczciwą administracją państwową, a więc niewrażliwym na zewnętrzne naciski i szantaże ekonomiczne, mającym ambicję być równorzędnym partnerem, jest dla władz Unii wyraźnie niewygodny. Każda polska reforma jest negowana i każde działanie rządu mające na celu uczynienie z Polski kraju niewrażliwego na obce naciski, jest wyraźnie i stanowczo przez władze Unii potępiane. Hipokryzja praktykowanej przez Komisję Europejską filozofii Kalego objawia się tu w całej swej krasie. Z całą wyrazistością ujawniła się także polityka podwójnych standardów, charakterystyczna dla kręgów liberalnych[1], które obecnie panują w KE.

Nie trzeba być wielkim znawcą ekonomii, aby to zauważyć. Widzi to każdy, obserwujący aktualną sytuację naszych stosunków z Unią. Kto twierdzi że tego nie widzi, ten jest albo nieświadomym istoty rzeczy naiwnym wielbicielem UE, albo, co gorzej, wysoko opłacanym unijnym politykiem, cynicznie broniącym swych własnych partykularnych interesów i dotychczasowego status quo, świadomym dywersantem polskich interesów.

Jak długo jeszcze Polska ma pozwalać na to, aby Komisja Europejska praktykowała wobec niej politykę mieszaniny filozofii Kalego i hipokryzji podwójnych standardów?

 

Masz uwagi ? – Napisz

Powrót

 



[1] Andrzej Andrusiewicz, Złoty Sen, Wyd. Literackie, Kraków 2016, s.426