Strona główna > Felietony, Eseje, Przemyślenia Lata 2012-2016

 

[50] 2016.03.30     CZY TO JUŻ KONIEC (naszego) ŚWIATA ?

Współczesna wiedza astrofizyczna jest już na tyle zaawansowana, że potrafi przewidzieć kilka możliwych scenariuszy końca Układu Słonecznego i związanego z tym końca życia na Ziemi.

Najbardziej optymistyczny, bo dający ludzkiej cywilizacji najdłuższy horyzont czasowy, jest koniec świata spowodowany nieuniknionym wypaleniem paliwa wodorowego w Słońcu za ok. 5 miliardów lat. Stanie się ono wtedy czerwonym olbrzymem, a jego objętość powiększy się tak znacznie, że całkowicie znajdą się w niej orbity najbliższych planet – Merkurego, Wenus i Ziemi. Planety te wyparują, a Układ Słoneczny w dotychczasowym pojęciu przestanie istnieć.

Mniej czasu pozostawia ziemskiemu życiu katastrofa, polegająca na zderzeniu Drogi Mlecznej z najbliższą nam galaktyką Andromedy. Orbity tych dwóch galaktyk są bowiem na kursie kolizyjnym, a obie galaktyki zbliżają się do siebie z prędkością ok. 133 km na sekundę. Astronomowie obliczyli, że ich trajektorie skrzyżują się za 3 miliardy lat. Niemożliwe do przewidzenia oddziaływania tego zderzenia spowodują w obu galaktykach zmiany orbit gwiazd oraz ich układów planetarnych. Nikłe są szanse, aby życie biologiczne na Ziemi przetrwało tak drastyczne zmiany warunków środowiska naturalnego. Będzie więc skazane na zagładę.

Te osoby, które odetchnęły z ulgą na wiadomość, że mimo wszystko ludzkość ma jeszcze przed sobą, wprawdzie nie pięć, ale jednak te skromne trzy miliardy lat istnienia, muszę rozczarować. Jeszcze krótszy czas trwania życia na Ziemi spowodowany będzie bowiem powolnym wzrostem temperatury i gęstości wnętrza Słońca. Będzie to prowadziło do większego tempa reakcji termojądrowych i zwiększenia jasności Słońca. W ciągu najbliższego miliarda lat emisja ciepła przez Słońce zwiększy się o około 10%, co na Ziemi spowoduje wyparowanie oceanów i zniszczenie życia biologicznego. Tak więc z tych trzech miliardów lat, pozostał nam już tylko jeden. Nie jest nawet pewne, czy cały? Czy uda nam się go nie zmarnować?

Czas przeżycia, jaki Kosmos obiecuje ludzkiej cywilizacji, liczy się, mimo wszystko, w miliardach lat. A jaki okres przeżycia daje ludzkość sama sobie? Wszystko zaczyna wskazywać na to, że o wiele krótszy, niestety.

Zagrożenie dla ludzkiej cywilizacji może pojawić się z zupełnie niespodziewanej strony. Powodem może być (a być może już istnieje) zbyt małe tempo zdolności adaptacyjnej ludzkiej psychiki do zbyt szybko następujących zmian w otaczającym środowisku. Przyspieszenie cywilizacyjne, jakiemu ludzkość jest poddana od ostatnich 400 lat rośnie bezustannie, być może nawet w sposób wykładniczy. Widać to wyraźnie na przykładzie porównania warunków, w jakich żyło pokolenie naszych ojców i naszych pradziadków (różnica dwóch pokoleń). Ich środowiska nie różniły się pomiędzy sobą zbyt znacząco. Nie można już tego powiedzieć o pokoleniach współczesnych. Środowisko w którym wyrasta pokolenie naszych wnuków różni się diametralnie od tego, w którym kształtowała się nasza własna młodość. Duże grupy społeczne, o ile nawet nie całe narody, przestały jakby nadążać psychicznie za tempem rozwoju cywilizacyjnego i społecznego, jaki narzuca im współczesna cywilizacja techniczna. Jest możliwe, że ludzkość osiągnęła już jakiś próg zdolności akomodacji emocjonalnej do tak szybko zachodzących zmian społecznych. Potwierdzają to procesy zachodzące w społeczeństwach muzułmańskich krajów arabskich Afryki i Bliskiego Wschodu, gdzie postawy zachowawcze i wpływy fundamentalistów znajdują tak bardzo żywy oddźwięk, że mogą stanowić poważne zagrożenie dla rozwoju ludzkości nawet w skali globalnej. Dotyczy to szczególnie osobników prostych, by nie powiedzieć prymitywnych, niepotrafiących odnaleźć się w odpowiedzialnej wolności obywatelskiej, właściwej dla demokratycznego modelu cywilizacji Zachodu. Tęskniących za dawnym systemem autokratycznej hierarchii i pragnących restauracji Kalifatu. Stąd wzięły swe korzenie dżihad, filozofie Talibów, Al-Kai’dy i t.zw. Państwa Islamskiego, będące w gruncie rzeczy protestem przeciw obcemu im modelowi zachodniego sposobu życia i tęsknotą za powrotem do bliższego ich mentalności anachronicznego już systemu feudalnego, do tych dawnych czasów, gdy jednostka ludzka była wmontowana w stabilną hierarchię społeczną i nie była zmuszona do wysiłku myślenia samodzielnego.

Za prekursora tego rodzaju przebrzmiałej mentalności można właściwie uznać carskie samodzierżawie w Rosji. Jego pochodnymi stały się stalinizm i faszyzm. Te dwa zakłamane, niewolnicze systemy totalitarne pierwszej połowy XX. wieku cieszyły się przecież wielkim poparciem zarówno przeważającej części swych obywateli, jak i uznaniem wielu światłych humanistów demokratycznego świata, zauroczonych pozornym powabem państwa totalitarnego.

Czyżby rozwój ludzkiej cywilizacji znalazł się w tej fazie, w której całe już regiony świata, nie akceptując zmieniającego się coraz szybciej modelu życia cywilizacji technicznej, odrzucają go tak zdecydowanie, że dążą do frontalnej konfrontacji i separacji? Wezwania przywódców t.zw. Państwa Islamskiego, skierowane do muzułmanów mieszkających w krajach Zachodu, aby ci mordowali zwykłych cywilów tych krajów, wydają się absurdalne. Mogą jednak skończyć się globalnym holokaustem. Jeżeli te mordercze apele znajdą szerszy odzew, to w odwecie nastąpi ekspulsja muzułmanów z państw Zachodu, a giaurów z krajów muzułmańskich. Czyżby miał to być początek irracjonalnego procesu izolacjonizmu, a może i totalnej konfrontacji cywilizacyjnej na Ziemi?

Podobnie dzieje się w sferze fizycznej akomodacji jednostki. Organizm ludzki, przystosowany od tysiącleci do powolnych zmian w środowisku naturalnym, rozciągających się na obszarze wielu pokoleń, teraz jakby przestał nadążać z aklimatyzacją do przemian zachodzących w środowisku coraz szybciej, w skali jednego już nawet pokolenia. Przejawia się to wyraźnie coraz bardziej powszechnie widocznym brakiem odporności organizmu ludzkiego na produkowane przez cywilizację w coraz większych ilościach toksyny i odpady: miliony, jeżeli nie miliardy ton wielkomiejskich i przemysłowych śmieci od dziesiątek lat beztrosko wyrzucanych na hałdy lub do morza, zanieczyszczenia atmosfery i środowiska. Chodzi tu nie tylko o gazy cieplarniane, ale także i o wiele innych, np. tysiące ton produkowanych rocznie na świecie coraz nowszych generacji coraz bardziej toksycznych gazów bojowych, które siłą rzeczy, wcześniej czy później, znajdą się w atmosferze, trując ludzkość powoli i niepostrzeżenie. A także tworzonymi w laboratoriach nowymi mutacjami bojowych broni bakteriologicznych oraz nowymi wirusami. Dalekosiężny wpływ żywności genetycznie modyfikowanej na organizm ludzki również nie jest jeszcze wystarczająco zbadany. Nie jest wykluczone, że to suma tych czynników, mogących powodować nienadążanie naturalnej odporności ludzkiego organizmu za zbyt szybkimi zmianami środowiska, skutkuje aktualnie coraz większą ilością nowych jednostek chorobowych (np. wirus Ebola, HIV, coroczne epidemie nowych mutacji grypy itp.). Także coraz większą ilością noworodków z wadami genetycznymi oraz wzrastającą ilością osób nieprzystosowanych do środowiska, np. psychicznie niezrównoważonych, z zaburzeniami depresyjnymi, przypadków samobójczych lub pojawieniem się szaleńców czy też seryjnych morderców.

A może właśnie uczestniczymy obecnie w procesie autodestrukcji naszej cywilizacji Zachodu? Nasze techniczne udoskonalenia i ułatwienia wyraźnie obracają się przeciwko nam. Zarazki przeróżnych chorób, bakterie, wirusy Ebola, HIV oraz wiele innych, jeszcze nie odkrytych, krążą swobodnie po całym globie wszystkimi liniami lotniczymi świata, nie hamowane przez żadne kordony sanitarne. Z nieograniczonych ułatwień transportowych korzystają nie tylko zagrożenia biologiczne. Czynią to również terroryści, przenikając bez trudu przez nasze, niestrzeżone już granice. Zachodni świat rozbroił się dobrowolnie w imię szczytnych idei wolności, równości, braterstwa i demokracji. Naraził się w ten sposób na wielkie niebezpieczeństwo, gdyż nie wszyscy mieszkańcy świata pragną być naszymi braćmi – liczni są ci, którzy składają deklaracje wręcz przeciwne. Nie wszyscy także rozumieją pojęcie demokracji, wolności i równości w ten sam sposób, co my. Jeszcze inni próbują siłą zaprowadzić u nas swoje porządki.

Chyba czas najwyższy, aby spojrzeć wreszcie prawdzie w oczy. Aby położyć wreszcie zdecydowany kres, lansowanemu w Europie przez elity unijne, z gruntu niedemokratycznemu i bezsensownemu pojęciu tak zwanej Poprawności Politycznej. Tej samobójczej filozofii, w imię której, całkowicie sprzecznie z definicją demokracji i wbrew oczywistej woli i interesowi większości własnej ludności, wszelkim mniejszościom przyznaje się takie same prawa, jakie ma większość!! Dotyczy to nie tylko wszelakich dewiacji obyczajowych, ale także przybyszy z innych obszarów kulturowych, którzy, korzystając z wszystkich przywilejów lokalnych i statusu gościa, nie odwzajemniają się właściwą kulturą zachowania, stosowną outsiderowi. Nie tylko nie mają żadnego zamiaru zasymilować się z otoczeniem i dostosować do jego praw, ale domagają się wprowadzenia praw swoich. Niejednokrotnie stają się w rzeczywistości jedynie cynicznymi pasożytami, wykorzystującymi odruchy dobrego serca miejscowych. Nie tylko żyjącymi ich kosztem, ale jeszcze usiłującymi narzucić im swoje zwyczaje i do nich ich zmusić.

Nie dotyczy to tylko zwykłego pasożytnictwa. W ślad za zaniedbaniem przez elity unijne obowiązku obrony swej ludności, nieuchronnie nadchodzi terroryzm i zbrodnia. To właśnie bezmyślna Poprawność Polityczna rządzących elit umożliwiła w gruncie rzeczy terrorystom popełnienie zbrodni na World Trade Center 11 września 2001, zamachu w Madrycie w marcu 2004, w Londynie w lipcu 2005, ataku na paryskiego Charlie Hebdo w styczniu 2015, do zorganizowania całej serii zamachów w Paryżu 13 listopada 2015 r. i w Brukseli w marcu 2016. Pomijam dziesiątki innych, niemniej cynicznych i krwawych zamachów, do których wręcz zaproszeniem była, jest i będzie nadal właśnie ta lekkomyślna Poprawność Polityczna, będąca w istocie wyrazem całkowitej Politycznej Nieodpowiedzialności elit rządzących. Dokonywany z inicjatywy wiodących państw Unii Europejskiej, nieodpowiedzialny i nie konsultowany z innymi krajami eksperyment multikulti, załamuje się właśnie na naszych zdumionych oczach, wielkim kosztem tejże Unii.

A przecież obecny rozwój sytuacji był nie tylko przewidywalny, ale wręcz z góry oczywisty dla średnio inteligentnego mieszkańca Europy!

Powstają tu automatycznie pytania: jakie w rzeczywistości są ukryte mechanizmy nieczystych interesów politycznych i tajemnych powiązań personalnych które spowodowały, że unijni przedstawiciele elit politycznych, wybrańcy większości, przestali dbać o interesy swych wyborców i tak wyraźnie zaczęli być obrońcami interesów obcej mniejszości? Gdzie znajduje się błąd w demokratycznym modelu rządów w UE? Ile jeszcze płynących do Unii kobiet i dzieci musi utonąć, ile europejskich kobiet musi zostać zgwałconych, ile niewinnych ofiar musi zginąć, jaki jeszcze ocean krzywdy musi zostać dokonany, aby unijne elity rządowe zeszły na ziemię i przestały bawić się Polityczną Poprawnością? Aby zrozumiały, że tego rodzaju Poprawność Polityczna w rzeczywistości oznacza Polityczną Zbrodnię popełnianą nie tylko na własnym społeczeństwie, ale i na imigrantach? Aby zaczęła definiować rzeczywistą demokrację, czyli obowiązek elity pełnienia służby w ochronie swej ludności, cywilizacji i tradycji? Ale znaczyła także i uniwersalny obowiązek nie narażania kogokolwiek innego na ryzyko i niezasłużone niebezpieczeństwo.

I ostatnie pytanie: kiedy wreszcie nastąpi realizacja żądań, wzywających do pociągnięcia do odpowiedzialności karnej tych polityków Unii Europejskiej, którzy są winni zaniedbań, krzywdy i śmierci, jakie sprowadzili na ludność? Zarówno swą własną, jak i obcą.

 

Masz uwagi ? – Napisz

 

Powrót