Strona główna > Felietony, Eseje, Przemyślenia Lata 2012-2016

 

[48] 2015.11.15    Poprawność Polityczna

Ludzka cywilizacja na Ziemi jest tworem nader kruchym. Zarówno zagrożenia, jak i ich powody są liczne i mogą przychodzić z zupełnie nieoczekiwanej strony. Może to być, między innymi, na przykład (a może nawet już istnieje), zbyt małe tempo zdolności adaptacyjnej psychiki ludzkiej do zbyt szybko następujących zmian w otaczającym środowisku.

Przyspieszenie cywilizacyjne, jakiemu ludzkość jest poddana od ostatnich 400 lat rośnie bezustannie i to w tempie coraz bardziej rosnącym. Widać to wyraźnie na przykładzie porównania warunków, w jakich żyło pokolenie naszych ojców i naszych pradziadków (różnica dwóch pokoleń). Ich środowiska nie różniły się pomiędzy sobą zbyt znacząco. Nie można już tego powiedzieć o pokoleniach współczesnych. Środowisko w którym wyrasta pokolenie naszych wnuków różni się diametralnie od tego, w którym kształtowała się nasza własna młodość.

Duże grupy społeczne, o ile nawet nie całe narody, przestały jakby obecnie nadążać psychicznie za tempem rozwoju cywilizacyjnego i społecznego, jaki narzuca im współczesna cywilizacja techniczna. Jest możliwe, że ludzkość osiągnęła już jakiś próg zdolności akomodacji emocjonalnej do tak szybko zachodzących zmian społecznych. Potwierdzają to procesy zachodzące w społeczeństwach muzułmańskich krajów arabskich Afryki i Bliskiego Wschodu, gdzie postawy zachowawcze i wpływy fundamentalistów znajdują tak bardzo żywy oddźwięk, że mogą stanowić poważne zagrożenie dla rozwoju ludzkości nawet w skali globalnej.

Dotyczy to szczególnie osobników prostych, by nie powiedzieć prymitywnych, niepotrafiących odnaleźć się w odpowiedzialnej wolności obywatelskiej, właściwej dla demokratycznego modelu cywilizacji Zachodu. Tęskniących za dawnym systemem autokratycznej hierarchii i pragnących restauracji Kalifatu. Stąd wzięły swe korzenie dżihad, filozofie Talibów, Al-Kai’dy i t.zw. Państwa Islamskiego, będące w gruncie rzeczy protestem przeciw obcemu im modelowi zachodniego sposobu życia i tęsknotą za powrotem do bliższego ich mentalności anachronicznego już systemu feudalnego, do tych dawnych czasów, gdy jednostka ludzka była wmontowana w stabilną hierarchię społeczną i nie była zmuszona do wysiłku myślenia samodzielnego.

Za prekursora tego rodzaju przebrzmiałej mentalności można właściwie uznać carskie samodzierżawie w Rosji. Po nim powstały dopiero stalinizm i faszyzm. Te dwa zakłamane, niewolnicze systemy totalitarne pierwszej połowy XX. wieku cieszyły się mimo to wielkim poparciem zarówno przeważającej części swych obywateli, jak i uznaniem wielu światłych humanistów demokratycznego świata, zauroczonych pozornym powabem państwa totalitarnego.

Czyżby rozwój ludzkiej cywilizacji znalazł się w tej fazie, w której całe już regiony świata, nie akceptując zmieniającego się coraz szybciej modelu życia cywilizacji technicznej, odrzucają go tak zdecydowanie, że dążą do frontalnej konfrontacji i separacji? Wezwania przywódców t.zw. Państwa Islamskiego, skierowane do muzułmanów mieszkających w krajach Zachodu, aby ci mordowali zwykłych cywilów tych krajów, wydają się absurdalne. Mogą jednak skończyć się globalnym holokaustem. Jeżeli te mordercze wezwania znajdą szerszy odzew, to w odwecie nastąpi ekspulsja muzułmanów z państw Zachodu, a giaurów z krajów muzułmańskich. Czyżby miał to być początek irracjonalnego procesu izolacjonizmu, a może i totalnej konfrontacji cywilizacyjnej na Ziemi?

A może właśnie uczestniczymy obecnie w procesie autodestrukcji naszej cywilizacji Zachodu? Nasze techniczne udoskonalenia i ułatwienia obracają się przeciwko nam. Zarazki przeróżnych chorób, bakterie, wirusy Ebola, HIV oraz wiele innych, jeszcze nie odkrytych, krążą swobodnie po całym globie wszystkimi liniami lotniczymi świata, nie hamowane przez żadne kordony sanitarne. Z nieograniczonych ułatwień transportowych korzystają nie tylko zagrożenia biologiczne. Czynią to również terroryści, przenikając bez trudu nasze, niestrzeżone już granice. Zachodni świat rozbroił się dobrowolnie w imię szczytnych idei wolności, równości, braterstwa i demokracji. Naraził się w ten sposób na śmiertelne niebezpieczeństwo, gdyż nie wszyscy mieszkańcy świata pragną być naszymi braćmi – liczni są ci, którzy składają deklaracje wręcz przeciwne. Nie wszyscy także rozumieją pojęcie demokracji, wolności i równości w ten sam sposób, co my. Jeszcze inni próbują siłą zaprowadzić u nas swoje porządki.

Może należałoby położyć wreszcie kres, lansowanemu obecnie w Europie przez różne sfery unijne, z gruntu niedemokratycznemu i bezsensownemu pojęciu tak zwanej Poprawności Politycznej, w imię której, całkowicie sprzecznie z definicją demokracji[1] i wbrew oczywistemu interesowi większości, wszelkim mniejszościom przyznaje się takie same prawa, jakie ma większość? Dotyczy to na przykład, niektórych przybyszy, którzy korzystając z wszystkich przywilejów lokalnych i statusu gościa, nie odwzajemniają się właściwą kulturą zachowania, stosowną outsiderowi. Nie tylko nie mają żadnego zamiaru zasymilować się z otoczeniem i dostosować się do jego praw, ale domagają się wprowadzenia praw swoich. Próbują grać rolę lepiej wiedzących oświeconych konkwistadorów, będąc w rzeczywistości nieudacznikami i pasożytami, wykorzystującymi odruchy dobrego serca miejscowych. Nie tylko żyjącymi kosztem większości, ale jeszcze usiłującymi narzucić jej swoje zwyczaje i ją do nich zmusić.

Na takie pojedyncze przypadki można machnąć ręką, traktując je jako jednostkowy wybryk pyszałka. Gorzej się dzieje, gdy przybysze przybywają tłumnie. Nie chodzi już wtedy tylko o zwykłe pasożytnictwo pojedynczego naciągacza. W masie nieszczęśliwych, sfrustrowanych, w większości niezdolnych do asymilacji, a nieraz wręcz jej niechętnych imigrantów, lęgnie się nieuchronnie reakcja odrzucenia, a więc podatność na podszepty nawołujące do terroryzmu i zbrodni. To w gruncie rzeczy bezmyślna Poprawność Polityczna rządzących elit oraz zaniechanie przez nie podstawowego obowiązku ochrony bezpieczeństwa swych obywateli zaowocowała umożliwieniem różnym terrorystom, dużo później i w drugim nieraz pokoleniu, znalezienie chętnych do zorganizowania i popełnienia zbrodni na World Trade Center we wrześniu 2001, zamachów na pociągi w Madrycie w 2003, zamachów w Londynie w lipcu 2005, zamachu podczas maratonu w Baltimore w 2013, wykonanie ataku na paryski Charlie Hebdo w styczniu 2015 i ostatnio, 13 listopada 2015, zorganizowanie całej serii zamachów w Paryżu.

Pomijam dziesiątki innych, niemniej cynicznych i krwawych zamachów, do których wręcz zaproszeniem była, jest i będzie nadal właśnie ta lekkomyślna i niepolityczna Poprawność Polityczna, będąca w istocie przejawem braku Politycznej Odpowiedzialności rządzących elit oraz ich Politycznego Nieudacznictwa do roli, do jakiej zostali powołani przez społeczeństwo.

Powstają tu automatycznie pytania: jakie w rzeczywistości są ukryte mechanizmy które powodują że elity polityczne, wybrańcy większości, przestają dbać o interesy swych wyborców i tak wyraźnie zaczynają być obrońcami interesów mniejszości? Gdzie znajduje się błąd w demokratycznym modelu rządów? Ile jeszcze niewinnych ofiar musi zginąć, aby Poprawność Polityczną zaczęto wreszcie określać jako Polityczny Błąd, aby przestała oznaczać ona Polityczną Bezradność i zaczęła faktycznie definiować rzeczywistą demokrację, a więc sytuację, w której rządzące z woli ludu elity służą światopoglądowi, wyznawanemu przez większość społeczeństwa?

 

Masz uwagi ? – Napisz

 

Powrót

 



[1] Starogreckie słowo δημοκρατία (demokratia) oznacza "rządy ludu". Na pojęcie to składają się słowa δῆμος (demos), oznaczające "lud" rozumiany jako ogół pełnoprawnych obywateli oraz κρατέω (krateo), czyli "rządzę". Demokracja to system rządów (reżim polityczny, ustrój polityczny) i forma sprawowania władzy, w których źródło prawa stanowi wola większości obywateli.