Strona główna > Felietony, Eseje, Przemyślenia Lata 2012-2016

 

[46] 2015.02.07    Folwark Zwierzęcy w Roku 2015

Za siedmioma morzami i za siedmioma górami, mieszkało sobie w Afryce stado Antylop Gnu. Pasły się na stepie i wiodły spokojny żywot do czasu, gdy w sąsiedztwie zamieszkał duży, Groźny Lew ze swą rodziną, który wszakże wkrótce wpadł na pomysł, żeby zawłaszczyć też ich pastwiska, szczególnie zaś te, na których rosła wyjątkowo dorodna trawa i pasły się także przeróżne inne rodzaje zwierząt. Wysłał więc swe dzieci, młode waleczne lewki, by napadały na Antylopy Gnu, zjadały je i opanowywały łąki ze smaczną trawą. Antylopy Gnu broniły się jak mogły, ale, jak to u antylop bywa, nie miały ani wystarczającej siły, ani odwagi, by przeciwstawić się młodym lewkom. Poprosiły wtedy swe znajome Antylopy z Dalszych Pastwisk o pomoc. Najmądrzejsze Antylopy z Dalszych Pastwisk udały się więc do jaskini dużego Groźnego Lwa i powiedziały: „Duży Groźny Lwie, kochany Duży Groźny Lwie, zaprzestań swych niecnych praktyk. Daj spokój Antylopom Gnu” (udawały, że nie wiedzą, iż ulubionym daniem w rodzinie Groźnego Lwa jest zwykle krwisty rozbef z Antylopy Gnu).

Duży Groźny Lew nie chciał być niemiły dla swych gości (choć miał wielki na nich apetyt), więc miło uśmiechając się, obiecał im wszystko to, o co prosili (wiedział przy tym doskonale, że prośby tej nie może spełnić, gdyż jej spełnienie byłoby całkowicie sprzeczne z jego naturą i interesem). Pomyślał sobie natomiast: „przybyli prosić – są więc słabi. Gdyby byli silni, to by nie prosili, tylko żądali. Jest więc oczywiste, że po opanowaniu pastwisk Gnu, trzeba pójść dalej na jeszcze bardziej smaczne pastwiska Antylop z Dalszych Pastwisk, bo widać wyraźnie, że nie stawią mi żadnego oporu”.

Natomiast antylopy z Dalszych Pastwisk, wróciwszy do domu z obietnicą Groźnego Lwa, były zadowolone, że spełniły prośbę Antylop Gnu. Tylko u niektórych pojawiła się lekka wątpliwość, czy obietnicę Groźnego Lwa można potraktować poważnie? Było wszak powszechnie wiadome, że Groźny Lew nigdy dotąd nie spełnił danej obietnicy!

Istotnie, Groźny Lew dalej robił swoje niewzruszenie…

***

Na preriach Australii mieszkało swego czasu duże stado Królików Długouchych. Pasły się na rozległych łąkach i wiodły spokojny żywot do czasu, gdy w sąsiedztwie zamieszkał Chytry Lis ze swą rodziną. Chytry Lis wkrótce wpadł na pomysł, że przecież tak duże stado Królików Długouchych stanowi dla jego rodziny wspaniały teren łowów. Wysłał więc swe dzieci, młode waleczne liski, by napadały na Króliki Długouche i zjadały je. Króliki Długouche broniły się jak mogły, ale, jak to u nich bywa, nie miały ani wystarczającej siły, ani odwagi, by przeciwstawić się młodym, sprytnym i silnym liskom. Poprosiły wtedy o pomoc swe znajome Króliki Krótkouche, znane z wielkiej waleczności. Najbardziej odważne Króliki Krótkouche udały się więc do nory Lisa i powiedziały: „Chytry Lisie, kochany Chytry Lisie, zaprzestań swych niecnych praktyk. Daj spokój Królikom Długouchym” (udawały przy tym, że nie wiedzą, iż najsmaczniejszym daniem w jadłospisie rodziny Chytrego Lisa jest właśnie potrawka z Królika).

Chytry Lis nie chciał być nieuprzejmy wobec swych gości (choć sam miał wielki na nich apetyt!), więc miło uśmiechając się, obiecał im wszystko, o co prosili (wiedział przy tym doskonale, że prośby tej nie może spełnić, gdyż jej spełnienie byłoby całkowicie sprzeczne z jego interesem i naturą). Pomyślał sobie natomiast: „proszą mnie – są więc słabi. Gdyby byli silni, to by nie prosili, tylko wymagali. Jest więc dla mnie oczywiste, że po zjedzeniu całego stada Królików Długouchych, muszę pójść dalej na tereny gdzie mieszkają jeszcze bardziej smaczne Króliki Krótkouche, bo widać wyraźnie, że nie stawią mi żadnego oporu”.

Króliki Krótkouche, wróciwszy do domu z obietnicą Chytrego Lisa, nie posiadały się z zadowolenia, że spełniły prośbę Królików Długouchych. Tylko u niektórych pojawiła się lekka wątpliwość, czy aby obietnicę Chytrego Lisa można potraktować poważnie? Było wszak powszechnie wiadome wśród wszystkich Królików (tak Krótkouchych jak i Długouchych), że Chytry Lis nigdy dotąd nie dotrzymał danego słowa!

Istotnie, Chytry Lis dalej robił swoje niewzruszenie…

***

W barciach gęstych borów Patagonii gnieździły się Pszczoły Złotomiodne. Zbierały pracowicie pyłek z rosnących wokół kwiatów i wiodły spokojny żywot do czasu, gdy w sąsiedztwie zamieszkał Bury Miś ze swą rodziną...  Czytelnik domyśla się już zapewne dalszego ciągu…  Nie będę więc dłużej nadużywał Jego cierpliwości… Tak, niestety tak – smutna historia Pszczół Złotomiodnych skończyła się identycznie jak historia stada Antylop Gnu i Królików Długouchych. Wszyscy zostali bezlitośnie unicestwieni. W następnej kolejności to samo spotkało także i ich adwokatów.

***

Nieszczęście tych wszystkich uciskanych zwierzątek: Antylop Gnu, Królików Długouchych i Pszczół Złotomiodnych polegało na tym, że nie odkryły jeszcze podstawowych praw natury. Mówią one w skrócie, że:

a) O przeżycie trzeba walczyć własnymi siłami.

b) Przeżywa ten, który ma rację.

c) Rację ma zawsze ten, który jest silniejszy.

d) Silniejszym od agresora jest tylko ten, który go przewyższa (siłą fizyczną, psychiczną, mądrością, rozsądkiem, sprytem, dyplomacją, rozumem, inteligencją, zapobiegliwością, przezornością, dalekowzrocznością itp., itd.).

e) Aby przeżyć, trzeba być tym silniejszym!

A jak dzieje się w świecie Homo, najwyżej zorganizowanych ssaków naczelnych, stojących na szczycie ziemskiej drabiny ewolucyjnej? Ależ tam rzeczy mają się zgoła odwrotnie! Tam nie działają podstawowe prawa natury! Tam nie ma walki o przeżycie. Tam przecież wszyscy postępują zgodnie z regułami wynikającymi z zasad Fair play, Gentlemen's agreement oraz Savoir vivre!

       [Czy aby rzeczywiście?]

 

Masz uwagi ? – Napisz

 

Powrót