Strona główna > Felietony, Eseje, Przemyślenia Lata 2012-2016

 

[43] 2014.03.16    Kolonializm

Kolonializm, czyli posiadanie terenów zamorskich, daleko odległych od metropolii, urodził się niewątpliwie w Europie. Pozaeuropejskie kraje kolonialne były nieliczne. Europejskie państwa kolonialne to głównie Wielka Brytania, Francja, Hiszpania, Portugalia, Belgia, Holandia. Czasowo także Włochy i Niemcy. Impulsem do posiadania kolonii były nie tylko wielkomocarstwowe aspiracje krajów prężnie rozwijających się militarnie i ekonomicznie, ale głównie powody materialne. Eksploatacja terenu, surowców i ludności kolonii dawała znaczące dochody zarówno obywatelom, jak i rządom krajów kolonialnych.

Rosja również była krajem kolonialnym. Szła jednak po najmniejszej linii oporu. Nie traciła sił na kosztowne zamorskie wyprawy, lecz stosowała ekspansję odśrodkową – podbijała kraje i narody ją otaczające. Robiła to w imię altruizmu, dla ochrony lokalnej ludności. Ochrony przed kim? Jakiś ciemiężca zawsze się znajdował.

Kolonializm wygasł stopniowo po II wojnie światowej. Nie tylko wskutek rosnących aspiracji krajów podbitych do samostanowienia, malejących wpływów finansowych z kolonii oraz rosnących kosztów ich utrzymania ponoszonych przez metropolię. Zadziałały także względy polityczne (poszanowanie demokratycznej woli podbitych narodów) oraz handlowe (rachunek zysków i strat). Nie można również pominąć aspektu moralnego – imperializm kolonialny zaczął w odczuciu zachodnich społeczeństw nabierać coraz powszechniej wyraźnie negatywnej konotacji. W ciągu drugiej połowy XX wieku wszystkie europejskie kraje kolonialne zrzekły się swych kolonii, a podbitym narodom przyznały prawo do wolności.

Z jednym wyjątkiem…

Z wyjątkiem Rosji. Rosyjska mentalność, a więc i polityczna wizja świata pozostała imperialna. Rosja jest obecnie chyba jedynym krajem, w którym imperialne ciągoty władców miały od wieków i mają nadal tak zdecydowane poparcie społeczne. Trwa ono od epoki carskiego samodzierżawia, poprzez bolszewickie wysiłki stworzenia światowej Międzynarodówki robotniczej i sowieckie kolonie europejskie po II wojnie zwane Krajami Demokracji Ludowej. Trwa nieprzerwanie nadal, także i w okresie obecnej putinowskiej pseudodemokracji po rozpadzie ZSRR. Dały się na nią nabrać naiwne demokracje zachodnie. Współczesne antywojenne manifestacje są w Rosji objawem raczej marginalnym.

Ekwilibrystka prawna i dyplomatyczna, cyniczna prowokacyjna hipokryzja połączona z niebywałym tupetem i arogancją, jakie demonstruje obecnie minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej dla usprawiedliwienia zbrojnej agresji na suwerenny teren swego ukraińskiego sąsiada nie ustępuje tym, które swego czasu prezentował hitlerowski minister propagandy Goebbels dla uzasadnienia anschluss’u Austrii i wspólnego z Rosją Sowiecką czwartego rozbioru Polski. Nie ma w tym nic dziwnego. W obu przypadkach chodziło o realizację imperialnej polityki podboju cudzych ziem i ludności.

Ekwilibrystyka ta jest tym bardziej pokrętna, że Rosja jest właśnie tym mocarstwem atomowym, które w zamian za zrzeczenie się na jej rzecz atomowego potencjału Ukrainy, zagwarantowało nienaruszalność ukraińskich granic. Dochodzimy tu do absurdalnych wniosków. Gdyby Ukraina nie pozbyła się lekkomyślnie swej broni atomowej, wtedy Rosja nie odważyłaby się zaatakować ukraińskiego terytorium i zaanektować Krymu. Skoro to uczyniła, to powinna zwrócić Ukrainie jej broń atomową. A o tym jakoś nic nie słychać…

Wskutek powszechnego potępienia kolonializmu przez międzynarodową społeczność, europejskie kraje kolonialne wycofały się całkowicie ze swych kolonialnych ambicji. Z całą pewnością nie można tego powiedzieć o postsowieckiej Federacji Rosyjskiej, czego dowodem są obecne wydarzenia na Krymie i Ukrainie. Widać wyraźnie, że władze Rosji nie mają zamiaru zrezygnować z imperialnych ciągot. Można domniemywać, że nie zrezygnują z nich także i w dającej się przewidzieć przyszłości. Już teraz dają wyraźnie do zrozumienia, że „pełzającą” aneksję ziem sąsiadów będą dalej kontynuowały. Mają na to niemal 100%-we poparcie społeczne. Wiedzą doskonale, że brak realizacji oczekiwań społecznych mógłby skończyć się utratą władzy.

Pojawił się neokolonializm i kolejne kraje oczekują swej kolejki…

Należy poważnie liczyć się z tym, że Rosja jeszcze przez długi czas pozostanie przyczyną niepokojów, jakby źródłem infekcji zatruwającej względnie zdrowy organizm Europy. Że długo jeszcze będzie krajem nieobliczalnym, agresywnym, zagrażającym swym sąsiadom, nie gwarantującym dotrzymania swych traktatowych zobowiązań, pozbawionym społeczeństwa obywatelskiego.

Jak długo jeszcze?

Odpowiedź można znaleźć w analogii do zachowania się małych aroganckich chłopczyków, mających naturalną tendencję do ekspansji i zdominowania otoczenia. Poddają oni swych rodziców wojnie nerwów obserwując, jak daleko mogą się posunąć. Jeżeli brak jest stanowczej reakcji wychowawczej, oznacza to że jest się w dopuszczalnych granicach i można posunąć się krok dalej. Granicę do jakiej niegrzeczne dziecko może się posunąć, wyznaczają jedynie rodzice i otoczenie.

A więc tak długo, jak długo międzynarodowe otoczenie będzie biernie przyglądać się temu co dzieje się wokół Ukrainy ograniczając się do biernych deklaracji oburzenia i potępienia, tak długo agresywny chłopiec będzie pewien że nic mu nie grozi i że może posuwać się dalej bezkarnie.

I w tym przypadku także, granicę zuchwalstwa określić może wyłącznie otoczenie, a nie agresor. Deeskalacja konfliktu pomiędzy Ukrainą a Rosją najwyraźniej nie leży w zamiarach tej ostatniej.

 

Komentarze

Jacek Pruszyński

Patrząc w ten sposób można znaleźć jeszcze kilka innych krajów które podbitym narodom nie przyznały prawa do wolności. Australia i mieszkający tam rdzenni Australijczycy, Kanada i mniejszości narodowe. USA i Native Americans częściowo wymordowani, częściowo zamknięci w t.zw. "rezerwatach" którzy do tej pory nie odzyskali swoich terytoriów, Izrael i problem Palestyńczyków, Anglia okupująca część Irlandii, Grecy i Turcy na Cyprze, z których każda grupa twierdzi, że to tamci okupują ich terytorium. Przykłady można by kontynuować. Choć w większości dotyczą one państw pozaeuropejskich to Rosja na dobrą sprawę też jest państwem położonym głównie poza Europą.

Jacek Pruszyński 16.03.2014, 20:35

Wacław Mauberg

Są to oczywiście słuszne spostrzeżenia. Także odnoszę wrażenie, że problem Rosji polega między innymi na tym, że mentalnie należy ona do wschodu. W tym sensie, że społeczeństwu temu Historia nie dała szansy, aby wyrobiło u siebie odruchy i nawyki demokratycznej wspólnoty i solidarności międzynarodowej. Świat według nich jest czarno-biały. Panuje tam jakby ogólne przekonanie o zagrożeniu ze strony podłego, kapitalistycznego Zachodu który tylko czyha, aby ich zniszczyć. Takiej mentalności nie da się zmienić z dnia na dzień. Na takiej mentalności żeruje tamtejsza władza, by ich popchnąć do działań irracjonalnych. Koszty, jakie należałoby ponieść aby zmienić tego rodzaju mentalność, przekraczają chyba możliwości finansowe całego świata. Dlatego przyszłość naszego skrawka Europy widzę raczej czarno.

Wacław Mauberg 17.03.2014, 12:20

 

Masz uwagi ? – Napisz

 

Powrót