Strona główna > Felietony, Eseje, Przemyślenia Lata 2012-2016

 

[41] 2014.01.17   List otwarty do Pana Ministra Zdrowia

Mój dobry znajomy którego znam od tak dawna, że za jego wiarygodność mogę ręczyć, opowiedział mi następującą historię. Już 65 lat temu, niestety, obchodził swe osiemnaste urodziny, toteż w wieku który ma obecnie, nie wszystkie organy jego ciała pozostają jeszcze młodzieńczo sprawne. Został więc w zeszłym roku pacjentem Oddziału Okulistycznego Szpitala w NN. Z tego też powodu uczęszcza do przyszpitalnej Przychodni na okresowe badania kontrolne.

Na ostatnich badaniach w połowie grudnia 2013 roku dostał zalecenie, aby w czerwcu 2014 zgłosił się powtórnie, z wynikiem badania „Pola widzenia”, wykonywanym przez laboratorium, znajdujące się na miejscu w tymże szpitalu.

Korzystając z obecności w Przychodni (nie mieszka blisko), udał się do Rejestracji z prośbą o zarejestrowanie go na czerwiec 2014. Stanął w długiej kolejce a gdy dotarł w końcu do okienka, spotkał go zawód. Rejestrowanie na rok 2014 rozpoczyna się dopiero po dniu 18 grudnia 2013. Na widok jego zmartwionej twarzy podano mu życzliwie informację, że może zarejestrować się także telefonicznie i wręczono kartkę z wydrukowanymi numerami telefonów pod którymi w godzinach od 7.30 do 15.00 można dokonać rejestracji do poszczególnych specjalistów Przychodni.

Uzbrojony w tę wiedzę, mój dobry znajomy od pierwszych dni stycznia 2014 rozpoczął codzienne, w różnych godzinach, wielokrotne usiłowania dokonania połączenia telefonicznego z Przychodnią, dla zarejestrowania się do badania „Pola widzenia”. Okazały się one jednakże całkowicie bezskuteczne. Telefon „Pola widzenia” był albo permanentnie zajęty, a w rzadkich chwilach kiedy był wolny, nikt nie podnosił słuchawki. Właściwie niezupełnie – po pewnym czasie odzywał się jednak energiczny męski głos, który stanowczo oznajmiał: Obecnie połączenie nie może być zrealizowane, po czym rozłączał rozmowę. To samo działo się pod numerem telefonicznym Pani Koordynator świadczeń pielęgniarskich Specjalistycznej Przychodni Przyszpitalnej, który znalazł on w Internecie i u której chciał interweniować w tej sprawie.

Po dwu tygodniach codziennych, wielokrotnych bezowocnych prób nawiązania kontaktu telefonicznego mój znajomy w końcu zrozumiał, że stał się łatwowiernym przedmiotem zwykłej mistyfikacji. Informacja o możliwości telefonicznej rejestracji była po prostu czystą iluzją. Sytuacją życzeniową, a nie istniejącą w świecie realnym. Świadomym wprowadzeniem w błąd. Że dla pacjentów, także i tych w podeszłym wieku, możliwa jest jedynie rejestracja osobista – uciążliwa, bo wymagająca wysiłku przemieszczenia się do odległego szpitala, co w tym wieku nie jest już sprawą tak prostą.

Uświadomił on sobie również, że w podobnej do jego sytuacji, znajdują się w Polsce zapewne także tysiące innych pacjentów, cierpiących na inne schorzenia, usiłujących dodzwonić się do innych przychodni w innych szpitalach, w innych miejscowościach.

W związku z powyższym, w imieniu własnym oraz tysięcy tych innych pacjentów, niniejszym Listem Otwartym mój znajomy uprzejmie prosi Pana Ministra (naszego) Zdrowia o wyjaśnienie, poniższych wątpliwości:

W jakim celu podawane są niefrasobliwie ustnie i pisemnie w Rejestracji oraz na piśmie na internetowej stronie szpitala – informacje, wprowadzające pacjentów w błąd? Informacje, dające złudną nadzieję uniknięcia konieczności osobistego dojazdu do biura Rejestracji, skierowujące na iluzoryczną ścieżkę rejestracji telefonicznej, powodujące niepotrzebną stratę czasu i bezużytecznie naganiające dochody operatorom różnych telefonii? Informacje fikcyjne, świadczące o braku szacunku nie tylko wobec własnych słów, ale także i o lekceważeniu pacjenta? Na stronie internetowej swego szpitala znalazł on, jakby na urągowisko, szczytne hasło „Jesteśmy po to, aby pomagać chorym”. Po co zostało tam umieszczone, skoro nie ma odniesienia do rzeczywistości?

A może jest to działanie systemowe, zamierzone, element misternej celowej wyższej taktyki, mającej za zadanie zasłonić szarą rzeczywistość codzienności i wobec fizycznego braku możliwości sprostania postawionym zadaniom, stworzyć przynajmniej złudną iluzję sprawnie działającego organizmu Służby Zdrowia?

A może chodzi o jeszcze coś innego? O oszczędność? O odsianie tych słabszych, mniej przebojowych, którzy wobec spiętrzonych przed nimi trudności zrezygnują z przysługującego im prawa do bezpłatnej opieki medycznej i udadzą się do laboratorium prywatnego? Czy wręcz do prywatnego gabinetu lekarskiego? Takie przypadki, pomnożone przez tysiące chorych w Polsce, dałyby przecież budżetowi znaczące oszczędności w skali roku. A może chodzi po prostu o eliminację? O tych, którzy w swej słabości nie pójdą nigdzie i w sposób naturalny znikną z rejestrów NFZ?

Czy Pan Minister mógłby to potwierdzić lub temu zaprzeczyć?

Wiadomo powszechnie, że polska Służba Zdrowia ma niewątpliwe, światowe i spektakularne osiągnięcia. Są to jednak nieczęste sukcesy jednostkowe wybitnych lekarzy lub ich zespołów. Niestety to nie możliwości wynikłe ze wzorowej organizacji Służby Zdrowia wykreowały te sukcesy. To nieprzeciętnym lekarzom udało się je mieć, mimo słabej organizacji środowiska, w którym zmuszeni są pracować. Cóż, stanowią radosny wyjątek, potwierdzający tylko smutną regułę.

 

Komentarze

Marek  Pyzikiewicz

Coraz droższe zdrowie ..... Nikt nie wykupił pełnej recepty. To już jest kompletny dramat...... http://marekpyzikiewicz.blogspot.com/2014/01/coraz-drozsze-zdrowie.html   [dostęp 2014.01.17]

Marek Pyzikiewicz 17.01.2014, 18:11

Wacław Mauberg

To jest degrengolada po równi pochyłej, nieuchronny wynik usiłowania skomercjalizowania obowiązków państwowych.

Wacław Mauberg 17.01.2014, 18:26

 

Masz uwagi ? – Napisz

 

Powrót