Strona główna > Felietony, Eseje, Przemyślenia Lata 2012-2016

 

[38] 2012.11.28   Dwie populacje - dwa wierzenia

Już od przeszło dwóch lat jesteśmy świadkami procesu powstawania w Polsce dwóch, przeciwstawnie różnych wierzeń o prawdzie tragedii Katastrofy Smoleńskiej.

Pierwsze wierzenie – oficjalne i prawomyślne, opiera się na trzech kolejnych filarach – „ewangeliach”: wg Ewy ze Zdrowia[1], wg Tatiany[2] z MAK’u oraz wg Jerzego[3] z Komisji.

„Ewangelia” wg Pani Ewy, ówczesnego ministra rządu RP i jego oficjalnego wysłannika na teren Katastrofy, wygłoszona przed polskim Parlamentem mówi w skrócie, iż wszystkie czynności władz Federacji Rosyjskiej były wykonywane rzeczowo i zgodnie z wszelkimi regułami sztuki śledczej. Z miejsca Katastrofy zebrano wszystkie szczątki, gdyż teren ten został przekopany do głębokości jednego metra, a ziemia przesiana przez sito. Sekcje i identyfikacje zwłok ofiar dokonywane były komisyjnie z uczestnictwem polskich przedstawicieli. Tekst tej „ewangelii” znajdować się powinien w postaci stenogramu w archiwum Sejmu.

Wielotomowa „ewangelia” wg Pani generał Tatiany, przesyłana partiami do Polski, analizuje rzeczowo Katastrofę pod wszelkimi możliwymi aspektami, podaje odczyt z „czarnej skrzynki” Tupolewa TU 154 i na jego podstawie opisuje szczegółowo ostatnie minuty feralnego lotu. Winą obarcza pilotów, wskazuje na obecność w kokpicie samolotu dowódcy Sił Powietrznych RP oraz subtelnie sugeruje dokonywanie przez niego nacisków na pilotów, by wykonali życzenie lądowania…

Krótsza od poprzedniej i zawierająca ponoć znaczące pominięcia „ewangelia” wg Pana Jerzego od Komisji potwierdza w zasadzie większość stwierdzeń ewangelii poprzedniej, jednak jako przyczyny katastrofy wymienia dodatkowo, między innymi, brak wystarczającego wyszkolenia pilotów oraz niedopełnienie obowiązków służbowych przez oficerów 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, macierzystego pułku Tupolewa. Powstrzymuje się jednakże od sugestii dotyczących Dowódcy Lotnictwa.

Wiernymi wyznawcami ortodoksyjnego wierzenia prawomyślnego, rozpowszechnianego z całą mocą przy pomocy wszelakich mediów niezależnych, są służby administracyjne III RP oraz przedstawiciele jej elit.

Opinia publiczna nie może jednak oprzeć się wrażeniu, że „ewangelie” oficjalne obarczone są ułomnościami. Nie zawierają prawdy niepodważalnej, natomiast zawierają niedomówienia. Stąd też, jak to zwykle bywa w przypadku wielkiej tragedii która spotyka cały naród, wśród ciemnego ludu będącego z natury rzeczy zacofanym i pozostającym daleko w tyle za zdobyczami oświecenia, szerzy się wierzenie heretyckie, dalekie od ortodoksji. Polega ono na wierze w teorię spiskową i działanie w Katastrofie innych, tajemniczych sił.

Herezja ta nie opiera się na oficjalnie uznanych prawomyślnych „ewangeliach”, potwierdzonych autorytetem znamienitych fachowców, lecz na irracjonalnej wierze w prawdę, zawartą jakoby w szeregu nierozwikłanych dotąd tajemnicach i przejawach działania tajemnych sił magicznych.

- Tajemnica pierwsza: leśna brzoza urywa skrzydło samolotu, którego dźwigar obliczony jest na wytrzymanie obciążenia pionowego przeszło 50 ton (połowa masy startowej samolotu, przypadająca na jedno skrzydło) oraz poziomej siły przeszło 15 ton ciągu silników odrzutowych (połowa ciągu 3-ch silników). Do wartości tych konstruktorzy dodają jeszcze współczynnik bezpieczeństwa, w lotnictwie wynoszący 50% wartości obliczeniowej oraz co najmniej drugie tyle na przeciążenia, występujące podczas lotu. Heretycy pytają: jak jest możliwe, że elastyczna brzoza przecięła sztywny dźwigar skrzydła, a nie stało się na odwrót?

- Tajemnica druga: samolot, którego załoga jest kilkakrotnie informowana przez naziemnego kontrolera lotniska w Smoleńsku że maszyna znajduje się „na kursie” i „ścieżce”, rozbija się w pasie leżącym ok. 400 m przed progiem pasa startowego i 150 m na lewo od jego osi. Heretycy nie rozumieją jak do tego doszło?

- Tajemnica trzecia: pół roku po tragedii, po wielu odmowach władz rosyjskich, na miejsce katastrofy przybyła w końcu misja polskich archeologów. Zbadali oni teren o powierzchni ok. 1,5 ha. Odnaleźli w sumie kilka tysięcy fragmentów elementów konstrukcyjnych samolotu, jego wyposażenia i rzeczy osobistych ofiar, a także szczątki kostne, najprawdopodobniej ludzkie. Sprawozdanie z ich pobytu stoi w wyraźnej sprzeczności z ewangelią wg Pani Ewy. Heretycy pytają: komu mamy wierzyć?

- Tajemnica czwarta: wrak Tupolewa TU 154 był na miejscu katastrofy cięty i niszczony przez ekipę porządkową. Heretycy pytają: na czyje polecenie niszczono dowody rzeczowe? Następnie przez długi czas wrak leżał na Smoleńskim lotnisku pod gołym niebem i był narażony na niszczące działanie czynników atmosferycznych. Heretycy się temu dziwią. Po umieszczeniu pod brezentowym zadaszeniem został umyty. Heretycy pytają: jakie ślady miały zostać usunięte?

- Tajemnica piąta: władze Federacji Rosyjskiej uporczywie odmawiają władzom polskim zwrotu „czarnych skrzynek” Tupolewa i jego wraku. Heretycy nie rozumieją, jakim prawem to się dzieje i jaki jest tego powód?

- Tajemnica szósta: polscy prokuratorzy badający na lotnisku w Smoleńsku wrak samolotu przy pomocy urządzeń najnowszej generacji, odkryli na nim ślady związków chemicznych o wysokiej energii. Tego rodzaju aparaty używane są na lotniskach dla wykrycia materiałów wybuchowych przemycanych przez terrorystów. Ich wiarygodność dochodzi ponoć do 98%. Heretycy domagają się wyjaśnienia skąd wzięły się te ślady we wnętrzu wraku Tupolewa?

Tego rodzaju tajemnic jest zbyt wiele, aby można je było tu wymienić wszystkie.

Heretycy nie rozumieją, jak mogło dojść do zamiany zwłok Prezydenta Kaczorowskiego i sprofanowania zwłok Anny Walentynowicz. Heretycy mówią o dodatkowym dramacie, który przeżywają rodziny ofiar.

Mówią również o sabotowaniu ich prawa do pełnej wiedzy o najbliższych im osobach.

Trudno się dziwić, że heretycy stawiają takie pytania i dopatrują się tu działania wpływów i sił niewyjaśnionych. Co najmniej dwa ostatnie wieki historii stosunków z naszym wschodnim sąsiadem całkowicie uzasadniają ich heretycką nieufność.

Trudno się też dziwić, że od szczegółowego wyjaśnienia tych tajemnic ciemny heretycki lud uzależnia swe nawrócenie na wiarę prawomyślną.

Odnoszę wrażenie, że herezja ogarnia coraz większe kręgi społeczeństwa.

Nurtuje mnie więc pytanie: jakie mogą być skutki podziału narodu na dwie populacje, mające dwa tak różne poglądy na tę samą sprawę? Historia pokazała już, jak kończy się symbioza układu, w którym nieliczna elita posiada inne zapatrywania niż szerokie masy ludności. Masy pozostają – elita znika.

 

Masz uwagi ? – Napisz

 

Powrót

 



[1] Ewa Kopacz, będąca wówczas polskim Ministrem Zdrowia

[2] Tatiana Anodina, jedna z wiceprzewodniczących rosyjskiej komisji rządowej do zbadania przyczyn katastrofy w Smoleńsku

[3] Miller Jerzy, polski Minister Spraw Wewnętrznych, przewodniczący powołanej przez Sejm III RP Komisji do ustalenia przyczyn Katastrofy Smoleńskiej