Strona główna > Felietony, Eseje, Przemyślenia > Lata 2010-2011

 

[25] 2010.12.02   Dyskryminacja

Ten, komu w życiorysie nieopatrznie przydarzył się przypadek legalnej pracy za granicą, otrzymuje po osiągnięciu odpowiedniego wieku emeryturę z Ubezpieczalni, do której opłacał tam składki. Aby nie płacić „martwym duszom”, zagraniczna Kasa Emerytalna przesyła renciście co roku odpowiedni formularz, który on odsyła po potwierdzeniu przez lokalny organ administracji Państwa Polskiego faktu, że znajduje się wciąż jeszcze wśród osób żyjących.

Od wielu lat potwierdzenia takiego dokonywał od ręki i nieodpłatnie Wydział Spraw Obywatelskich Urzędu Gminy na której terenie mieszka rencista, jako ten organ, który najlepiej zna status meldunkowy swego obywatela.

Aliści w 2007 roku przepisy kompetencyjne zmieniły się. Od tego czasu Urząd Gminy nie ma prawa potwierdzać „Poświadczenia pozostawania osoby przy życiu”. Obowiązuje bowiem rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości które mówi, że z taką sprawą należy zwracać się do notariusza.

Kancelarie notarialne są obciążone. Terminy są odległe. Emeryt ma wyznaczony krótki czas na odesłanie "Zaświadczenia" płatnikowi swej emerytury. Jeżeli się spóźni, wysyłka emerytury zostaje wstrzymana.

Notariusz, zgodnie z prawem, pobiera za czynność poświadczenia opłatę notarialną i wymaga, zgodnie z prawem, dostarczenia tłumaczenia zagranicznego dokumentu na język polski, dokonanego przez tłumacza przysięgłego. Tłumacz przysięgły, zgodnie z prawem, pobiera kolejną opłatę za dokonanie tłumaczenia.

Łączne koszty tych, zgodnych z prawem operacji, są znaczące dla budżetu emeryta, a czas i wysiłek niezbędne dla ich dokonania wzrastają wielokrotnie w stosunku do sytuacji, istniejącej przed wejściem w życie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości.

Liczne rzesze emerytów, a więc osób starych i słabych, zostały w ten sposób, zgodnie z prawem, zmuszone do ponoszenia kosztów oraz wysiłków, które dotychczas były im oszczędzone.

Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości mówi, że prawo do dalszej, nieodpłatnej możliwości załatwienia sprawy od ręki mają jedynie mieszkańcy miejscowości, w których kancelarii notarialnej nie ma.

Zaistniała więc sytuacja, która dyskryminuje mieszkańców miejscowości w których jest kancelaria notarialna, w stosunku do mieszkańców miejscowości w których kancelarii notarialnej nie ma. Jest także sprzeczna z Konstytucją RP, albowiem bezzasadnie dyskryminuje jedną grupę obywateli w stosunku do drugiej.

Pracowałem zagranicą, pobieram zagraniczną emeryturę i mieszkam w miejscowości, gdzie jest kancelaria notarialna.

Mam więc prawo zadać Prawodawcy zasadnicze pytanie: jakim prawem jestem dyskryminowany w Państwie Prawa? Za jakie przewinienia dyskryminowane są tysiące innych rencistów, będących w tej samej, co moja, sytuacji?

PS 1. Problem dotyczy co najmniej 10 tysięcy Polaków, byłych pracowników firm zagranicznych: głównie górników z kopalń we Francji i Niemczech, pracowników firm budowlanych, także fachowców z wyższym wykształceniem oraz wzrastającej wciąż rzeszy byłych emigrantów polskich, którzy powracają na stałe do kraju, by tu dokonać swego żywota. Ilu z nich musi ponosić dodatkowe koszty, bo mieszka w miejscowości, w której jest notariusz?

PS 2. Gdy nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo na pewno, że chodzi o pieniądze. Kto jest beneficjentem tego niesprawiedliwego rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości? Na pewno nie emeryci!

 

Masz uwagi – Napisz

 

Powrót