Strona główna > Felietony, Eseje, Przemyślenia > Lata 2010-2011

 

[21] 2010.09.24   Ręka rynku

Niewidzialna ręka rynku – jest to podstawowy kanon gospodarki liberalnej, w myśl którego następuje samoregulacja rynku. Słabe, źle zarządzane, nie operatywne przedsiębiorstwa skazane są na niepowodzenie i muszą zginąć. Ich działalność jest tak kosztowna, że ceny zbytu ich produktów są zbyt wysokie. Nie wytrzymują konkurencji lepszych i same w ten sposób nieuchronnie eliminują się z rynku.

Tak się kształtują, i słusznie, stosunki gospodarcze pomiędzy przedsiębiorstwami działającymi na zasadzie rachunku ekonomicznego. Ich zadaniem jest dostarczenie klientowi jak najlepszego towaru po możliwie jak najniższej cenie, umożliwiającej jednakże właścicielowi osiągnięcie godziwego zysku z takiej działalności. Ten kto w gospodarce rynkowej nie postępuje w myśl tych zasad, ginie i ustępuje miejsca lepszemu.

To, co dzieje się od wielu lat w polskiej Służbie Zdrowia udowadnia niezbicie, że stosowanie na siłę zasady o „niewidzialnej ręce rynku” do tej Służby jest zupełnym nieporozumieniem. Służba Zdrowia z samej definicji jest „Służbą”, a wiec aktywnością niezdolną do samoregulacji rynkowej. Jest działalnością humanitarną, służbą publiczną. Nie może przynosić zysku. Z zasady jest deficytowa. Musi być finansowana z zewnątrz. Komercjalizowanie Służby zdrowia jest postępowaniem absurdalnym, bowiem priorytety są tu odwrotne niż w sferze działalności ekonomicznej. Tu nie chodzi o zysk przedsiębiorstwa, ale o konstytucyjny obowiązek ochrony zdrowia i życia obywateli (Art. 68 Konstytucji RP). Tu słaby i chory musi być ocalony. Priorytetem nie jest zysk, lecz ratowanie życia za wszelką cenę. Tu słabszy nie może zginąć, a wręcz przeciwnie – musi być ratowany natychmiast i bez względu na rachunek ekonomiczny.

Pojawia się więc pytanie: kto ma ponosić koszty tak zdefiniowanej działalności służebnej? Odpowiedź jest oczywista – ogół obywateli. Innego źródła środków finansowych Państwo nie posiada. Większą część kosztów Służby Zdrowia pokrywają obywatele poprzez płacenie składek na ZUS. Ale przy aktualnym poziomie składki, tego nie wystarcza. Resztę powinien więc bezwarunkowo i bezdyskusyjnie pokryć Skarb Państwa w nieograniczonej wysokości, sprawując jednakże kontrolę nad prawidłowością wydatków i pociągając do odpowiedzialności za nieuzasadnioną rozrzutność. Uczyni to zresztą i tak z kieszeni obywateli, którzy po to płacą podatki. Nie na utrzymywanie (coraz liczniejszej) administracji, lecz na wypełnianie jej obowiązków – między innymi na zapewnienie obywatelom opieki zdrowotnej.

 

A z tym jest coraz gorzej. Nie można powiedzieć, aby administracja Państwa Polskiego była obecnie zbyt opiekuńcza. Ten stan rzeczy wymaga korekty priorytetów.

Z telewizyjnej audycji „Sprawa dla reportera” Elżbiety Jaworowicz w dniu 23 września 2010 o osobach, które miały styczność z Pogotowiem Ratunkowym i szpitalem wynika, że kilka osób zmarło ostatnio w objęciach Służby Zdrowia całkowicie zgodnie z przepisami i z prawem.

A może w tej sytuacji należałoby zweryfikować także i priorytety naszego prawa?

 

Masz uwagi – Napisz

 

Komentarze

Ręka rynku - Errata

strona główna

@R El Niño

Ręka rynku - Errata

opublikowano: 24-09-2010

cc: ©

liczba odsłon: 609

autor:  Łukasz Taborski

Zaznaczam, że jestem żadnym znawcą wolnego rynku, a jedynie biorę wszystko na zdrowy, chłopski rozum. Nie mam monopolu na rację i wiedzę, ale chciałbym tu dorzucić swoje cztery grosze co do wpisu Pana Wacława Mauberga. 

Jeżeli chodzi o Polską służbę zdrowia, to nigdy nie były tam stosowane zasady wolnego rynku, niezależnie o tego co można gdzieś usłyszeć czy przeczytać, a jedynie "niewidzialne ręce" to te, które kradną pieniądze podatników, zanim te trafią w ogóle do szpitala jako opłata za usługę. 

Panie Wacławie, jeżeli w jakimkolwiek państwie był by w pełni system wolnorynkowy to:

a) drastycznie spadła by liczba zachorowań (tak to już jest, że w państwach socjalnych ludzie chorują częściej, a w liberalnych nagle zdrowieją)


b) każdego było by stać na opłaty za usługi "zdrowotne" (nie finansowalibyśmy z naszych kieszeni hord opasłych urzędasów, którzy są nam potrzebni jak dziura w moście, także przy rozsądnym podatku liniowym w wysokości 10% każdy miałby mnóstwo swoich pieniędzy w swojej kieszeni)

 

c) konkurencja na rynku usług zdrowotnych poprawiła by jakość i obniżyła cenę tychże (tak działa wolny rynek i nie ma co do tego wątpliwości)

Nie jestem liberałem, lecz chciałbym kiedyś móc się nazwać Konserwatywnym-Liberałem... a póki co, staram się być. 

Podkreślam jednak z całą mocą - każde państwo o charakterze socjalnym jest ZŁE. Człowiek jako istota myśląca powinien być wolny, a nie ograniczany przepisami i okrążany urzędnikami co sobie kawkę popijają zamiast pracować.
Stop SOCJALIZMOWI !

Petros Polonos

Rola Państwa, jako wszechobecnego opiekuna słabych i chorych, właśnie się kończy w Europie. Francja, Grecja, Szwecja, UK - tam wszędzie następuje (na różne sposoby) odwrót od modelu państwa socjalnego i opiekuńczego. 

Oczywiście, można stwierdzić, że to są jedynie błędy i wypaczenia; że należy właśnie wzmóc nadzór państwowy nad wszystkim; że trzeba zmienić "priorytety prawa" i "zrobić porządek". I zapewne znajdą się chętni zarówno do planowania nowego porządku, jak i do jego wprowadzania. 

Bardzo proszę pamiętać, że ja byłem przeciw.

Petros Polonos 29.10.2010, 18:58

 

Powrót