Strona główna > Felietony, Eseje, Przemyślenia > Lata 2010-2011

 

[18] 2010.08.23   Remont gwarancyjny

Na jednej z cichych i spokojnych uliczek Saskiej Kępy w Warszawie, Ojcowie Dzielnicy zdecydowali wykonać remont chodników. Chwała im za to! Mieszkańcy od dawna już skarżyli się na niedogodności wynikające ze zniszczonej powierzchni, pełnej zdradliwych dziur i wybojów, a kałuż po deszczu. Zdjęto więc starą połamaną nawierzchnię z przed kilkudziesięciu lat, przywieziono nowe płyty i krawężniki. Ekipa remontowa pracowała fachowo, a pracownicy raźnie przycinali betonowe elementy do potrzebnego wymiaru w obłokach pyłu cementowego pokrywającego wszystko dookoła szarym nalotem. Czynili to co prawda bez masek ochronnych, ale za to z dużym zaangażowaniem. Mieszkańcy znosili niedogodności ze stoickim spokojem (hałas pił, pył betonowy, kłopoty z poruszaniem i brak możliwości parkowania samochodów przed domami), w pełni jednak świadomi faktu, że dzieje się rzecz wielka i pożyteczna dla ogółu.

Remont ukończono i wszyscy odetchnęli z ulgą, chwaląc gospodarską inicjatywę samorządu.

Aliści po roku satysfakcji z posiadania nowego chodnika, robotnicy pojawili się znowu. Tym razem, by dokonać ponownej wymiany płyt na nowe. Mieszkańcy, nie wierzący własnym oczom dowiedzieli się, że zeszłoroczne płytki okazały się wadliwe. Na niektórych powstały odpryski wielkości aż monety 1 zł. Wymiana następuje na koszt producenta w ramach 5 letniej gwarancji, której udzielił on na swój wyrób. Ponownie na wąskiej uliczce pojawiła się ciasnota, kłopoty z parkowaniem i ryk piły tarczowej w tumanach pyłu, a młodzi chłopcy pracujący bez masek przeciwpyłowych znów zrobili jeden krok naprzód w kierunku pylicy płuc na stare lata.

Teoretycznie wszystko było w porządku, zapewne całkowicie zgodne z prawem i warunkami umowy, zawartej z dostawcą owych płytek. Ale czy także i ze zdrowym rozsądkiem?

Niektórzy z mieszkańców zaczęli zadawać sobie zuchwałe, rewolucyjne i prowokacyjne pytania. Czy nas, Polaków, obywateli kraju na dorobku, stać na takie marnotrawstwo materiałów, sił i środków finansowych? Owszem, zgoda, płytki nie spełniały uzgodnionych parametrów. Czy jednak nie należałoby raczej pozostawić na miejscu owe lekko wadliwe płytki chodnikowe, nie marnować czasu i pracy ludzkiej? A w odruchu obywatelskiej solidarności zażądać na przykład od niesolidnego producenta, aby wpłacił odpowiednią kwotę na powodzian lub inny społecznie godny cel posuwający kraj do przodu? Czy tego rodzaju przykłady nie występują również nagminnie i gdzie indziej w Polsce? Czy zmarnowane siły i pieniądze, pomnożone przez wielką liczbę takich przypadków w skali kraju nie są przypadkiem jedną z przyczyn naszych trudności w doścignięciu dobrobytu krajów bogatych?

Niełatwo jest znaleźć racjonalną odpowiedź na tego rodzaju pytania, ale warto jest zastanowić się nad potrzebą generalnej oszczędności w skali kraju.

Na okładce książeczki oszczędnościowej PKO moich rodziców z 1934 roku widnieje motto autorstwa Prezydenta Ignacego Mościckiego „Naród w którym oszczędzanie stało się przyzwyczajeniem każdego obywatela, buduje swe gospodarstwo na najtrwalszym fundamencie”.

 

Masz uwagi – Napisz

 

Komentarze

Krzysztof  Skowroński

Zastanawiałem się dlaczego takie same są zmieniane na takie same. A w takim razie czy na Francuskiej przypadkiem nie kładą wersji z wadą? Pozdrawiam

Krzysztof Skowroński 23.08.2010, 16:36

Wacław Mauberg

Jeżeli to ten sam producent, to jest to wysoce prawdopodobne. W takim przypadku głosuję z góry za przeznaczeniem jego kar umownych na odbudowę jednej z ulic w Bogatyni. Pozdrowienia 

Wacław Mauberg 23.08.2010, 20:48

Powrót